Kleszcz to niewielki pajęczak, który na każdym stadium swojego rozwoju żywi się krwią. - Począwszy od larwy, poprzez nimfę, do postaci dorosłej - mówi dr n. med. Joanna Krzowska-Firych, kierownik Kliniki Leczenia Chorób Zakaźnych w Instytucie Medycyny Wsi w Lublinie. Najmniejsze stadia trudno jest dostrzec, mają około milimetr średnicy.
Aby spotkać kleszcza, wcale nie trzeba wchodzić w zarośla ani do lasu. Wystarczy spacer po trawie, wypoczynek w parku lub praca w przydomowym ogródku. Dlatego warto stosować repelenty, czyli preparaty odstraszające.
Sam fakt, że kleszcz upije trochę naszej krwi, nie jest śmiertelnym zagrożeniem. Są nimi choroby, które ten owad może przenosić, choć trzeba też zastrzec, że nie każdy kleszcz jest ich nosicielem.
Najczęstszą z nich jest borelioza. Wywołują ją bakterie Borrelia burgdorferi. Drugą jest kleszczowe zapalenie mózgu, które jest wywoływane przez wirus. O obu tych chorobach przeczytacie więcej w dalszej części artykułu.
Kleszcz, który spadnie z liścia na nasze ciało, nie od razu wbije się w skórę. Będzie wędrował w poszukiwaniu miejsca, w którym trudno będzie go znaleźć.
Dlatego po powrocie ze spaceru należy dokładnie obejrzeć całe ciało, włącznie z częściami, które były zasłonięte odzieżą. Ja nie widziałam, żeby kleszcz pokłuł nas w okolicy nosa, czoła, nosa policzków, grzbietów dłoni, przedramion - mówi lekarka.
Jeżeli intruz nie zdążył się wbić w skórę, wystarczy go zdjąć z ciała. Jeżeli już się wbił, nie należy panikować, tylko działać spokojnie. Do zakażenia nie dochodzi od razu.
Kleszcz, gdy wbije się w skórę, zaczyna pić naszą krew. Najbardziej niebezpiecznie robi się wtedy, gdy skończy konsumpcję i próbuje się odczepić ze skóry. Będzie produkował bardzo duże ilości śliny i właśnie w ślinie kleszcza są krętki - mówi dr Krzowska-Firych.
Kleszcza należy usunąć mechanicznie. Można korzystać ze szczypczyków, pęset. Zdecydowanym ruchem wyciągnąć go ze skóry - radzi kierowniczka lubelskiej kliniki.
Najważniejsze jest wyciągnięcie ze skóry całego kleszcza. Nie można dopuścić do jego rozerwania i pozostawienia w ciele wbitej głowy. To bardzo groźne. Dlaczego?
Jeżeli kleszcz, którego głowa tkwi w naszej skórze, był zakażony, to może dojść do zakażenia - odpowiada dr Krzowska-Firych.
Właśnie dlatego, jeżeli czujemy, że nie poradzimy sobie z prawidłowym usunięciem insekta (bo np. jest w trudno dostępnym miejscu, mamy mniej sprawne lub drżące ręce), powinniśmy się zgłosić do gabinetu zabiegowego lub izby przyjęć.
Trzeba pamiętać, że kleszcza trzeba usuwać mechanicznie. Nie należy go smarować masłem, spryskiwać lakierem do włosów lub polewać spirytusem, choć takie metody powodują, że kleszcz zaczyna się dusić i ostatecznie odczepia się od człowieka. Problem w tym, że duszący się kleszcz może zwymiotować, uwalniając do organizmu człowieka bakterie lub wirusy.
Jakie objawy powinny nas zaniepokoić? Kiedy pójść do lekarza, żeby sprawdzić, czy nie zostaliśmy zakażeni boreliozą?
Mogą też występować inne objawy. Chociażby zapalenie dużego stawu, np. łokciowego albo kolanowego, które nie było poprzedzone żadnym urazem lub przeciążeniem. Jeżeli boli nas staw, jest obrzęknięty i zaczerwieniony, powinniśmy się zgłosić do lekarza.
Co ważne, nie u wszystkich pojawia się rumień. Dlatego, jeżeli byliśmy pokłuci przez kleszcza, a na skórze nie pojawia się plama, powinniśmy odczekać sześć do ośmiu tygodni i wykonać badania serologiczne, a następnie udać się z nimi do lekarza. Jeżeli lekarz powie, że wszystko jest w porządku, możemy spać spokojnie. Nie warto robić badań za wcześnie, bo mogą dać wynik fałszywie ujemny i w ten sposób przeoczymy zagrożenie.
Nieleczona borelioza jest bardzo groźna. Po latach może doprowadzić do trwałych zmian w stawach, uszkodzenia stawów, układu nerwowego - wylicza dr Krzowska-Firych. Wśród możliwych konsekwencji wylicza też zaburzenia czucia i przewlekłe zanikowe zapalenie skóry.
Jak ciężko leczy się boreliozę? Wszystko zależy od tego, na jakim etapie zostanie rozpoznana. Jeżeli zgłosi się do nas pacjent z boreliozą wczesną i zostaną podane antybiotyki przez odpowiednio długi czas, to pacjenci wracają do pełnego zdrowia - tłumaczy lekarka.
Kleszczowe zapalenie mózgu może mieć różne postaci. Od łagodnej, z zajęciem opon mózgowo-rdzeniowych, po bardzo ciężkie zapalenie mózgu, rdzenia kręgowego, które może się skończyć trwałymi ubytkami neurologicznymi - mówi kierowniczka Kliniki Leczenia Chorób Zakaźnych. To jest choroba niebezpieczna, po której przechorowaniu możemy odczuwać skutki infekcji przez resztę życia, a także może być przyczyną zgonu - przestrzega specjalistka.
Z kleszczowym zapaleniem mózgu walczy się znacznie trudniej. O ile borelioza jest chorobą, która się poddaje leczeniu antybiotykami, o tyle w przypadku kleszczowego zapalenia mózgu nie mamy żadnych leków - przyznaje dr Krzowska-Firych.
Przeciwko wirusowi można się jednak szczepić. Jest bardzo dobra immunogenna szczepionka, która zapewnia w 95 proc. przypadków odporność. Jest dobrze tolerowana, powszechnie dostępna. Jest podawana w trzech dawkach. Około dwa tygodnie po drugiej dawce powinny się już tworzyć przeciwciała, jednak pełną odporność zapewniają nam trzy dawki, a następnie co pięć lat dawki przypominające - mówi ekspertka.
Spokojne wakacje zapewni nam przyjęcie szczepionki jesienią. Szczepienie wiosną też ma sens, bo może nas uchronić przed zakażeniem podczas jesiennych spacerów. A trzeba pamiętać, że kleszcze nie znają się na kalendarzu.
Te niebezpieczne pajęczaki czują się najlepiej wtedy, gdy jest ciepło. Jednak klimat się zmienia i do gabinetów zgłaszają się pacjenci, którzy wyjęli ze skóry kleszcza w grudniu.