Do incydentu doszło w nocy z 4 na 5 sierpnia na lotnisku w Lipsku we wschodnich Niemczech. Port lotniczy czasowo wstrzymał działalność po znalezieniu na płycie drona z detonatorem oraz materiałami wybuchowymi. Obiekt leżał w pobliżu ukraińskiego samolotu transportowego Antonow.
W tym samym czasie samolot transportowy zderzył się w pobliżu lotniska z niezidentyfikowanym obiektem. Maszyna została przekierowana do Hanoweru, gdzie stwierdzono niewielkie uszkodzenia.
Niemcy wskazują na Rosję
Szef niemieckiego MSW Alexander Dobrindt 1 września oświadczył, że za incydent odpowiada Rosja. Nie znajdujemy się w stanie wojny, ale każdego dnia jesteśmy celem działań w ramach wojny hybrydowej - podkreślił.
Rząd Niemiec zdecydował następnie o zamknięciu konsulatu generalnego Rosji w Bonn oraz Rosyjskiego Domu w Berlinie.
Tego samego dnia Władimir Putin odrzucił niemieckie oskarżenia. Rosyjski przywódca zarzucił Berlinowi sfabrykowanie dowodów w celu obarczenia Moskwy odpowiedzialnością za zdarzenie w Lipsku.
Siergiej Ławrow: Niemcy „wypowiadają nam wojnę”
W niedzielę do sprawy odniósł się Siergiej Ławrow. Rosyjski minister spraw zagranicznych, cytowany przez agencję Reutera za rosyjskimi mediami państwowymi, zakwestionował niemieckie ustalenia.
Znaleźli jakiegoś drona. Powiedzieli, że rosyjski. Nikt się w to nie zagłębiał. W gruncie rzeczy jest to początek takiej prawdziwej wojny - powiedział. Wyrzucili konsulat generalny (Rosji) z Bonn, powiedzieli, że zrywają porozumienie. Zamykają Rosyjski Dom w Berlinie. Pamiętam, że przed wybuchem II wojny światowej (...) Niemcy też zamykały swoje misje dyplomatyczne - dodał.
Szef rosyjskiej dyplomacji skrytykował też kanclerza Niemiec Friedricha Merza za zapowiedzi wzmacniania niemieckiej armii.
Wszystkie te twierdzenia kanclerza Merza o tym, że Niemcy będą znów czołową potęgą militarną Europy, są realizowane w praktyce. W gruncie rzeczy wypowiada on nam wojnę - oświadczył.