Specjalista medycyny klinicznej poinformował, że nie znalazł dowodów wskazujących na to, że rosyjski oligarcha Borys Bieriezowski został zamordowany. Także córka biznesmena, politycznego przeciwnika Władimira Putina, przyznała, że miał on myśli samobójcze.

Zeznając jako rzeczoznawca na rozprawie mającej ustalić okoliczności śmierci rosyjskiego milionera, doktor Raymond Fysh powiedział, że szczegółowe badanie tkanki skórnej wokół szyi Bieriezowskiego nie wykazało, że został on uduszony.

Zaznaczył także, że testy toksykologiczne nie wykazały w jego organizmie obecności substancji trujących. Na ciele nie znaleziono też śladów nakłuć. Z tych względów Fysh wykluczył, by Rosjanin został zamordowany.

67-letniego Bieriezowskiego, z zawodu matematyka, który był szarą eminencją za rządów Borysa Jelcyna i zgromadził fortunę dzięki tzw. nomenklaturowej prywatyzacji, znaleziono martwego w marcu ubiegłego roku w jego domu w Sunnighill w pobliżu miejscowości Ascot w Wielkiej Brytanii.

Śmierć Borysa Bierezowskiego pozostaje niewyjaśniona. Wiadomo, że w domu oligarchy nie znaleziono niebezpiecznych substancji. Nie ma też śladów sugerujących, że w jego śmierć mogła być zamieszana inna osoba. Przyczynę zgonu Berezowskiego ustali zaplanowana na dziś sekcja zwłok. Ta śmierć budzi... czytaj więcej

Na szyi miał swoją ulubioną aksamitną apaszkę, a jej druga część zwisała nad głową z metalowej szyny podłączonej do prysznica. W domu Bieriezowskiego nie stwierdzono radioaktywnego promieniowania.

Zeznając w charakterze świadka, córka Bieriezowskiego Jelizawieta Bieriezowska winą za śmierć ojca obciążyła lekarzy, którzy zalecili mu środki przeciwdepresyjne, a następnie polecili mu, by przestał je przyjmować ze względu na skutki uboczne. Znaleziono go martwego sześć dni po tym, gdy przestał je brać.

Według córki po przegranej w 2012 roku w głośnym procesie z Romanem Abramowiczem o odszkodowanie w wys. 3 mld funtów (ok. 5 mld dolarów), gdy sędzia publicznie nazwał go "nieuczciwym i niewiarygodnym świadkiem", ojciec zamknął się w sobie i podupadł na duchu, bojąc się, że na starość zostanie bez grosza. Miał też przekonanie, że w procesie odarto go z osobistej godności. Był to trudny okres w jego życiu także z tego powodu, że była narzeczona Jelena Gorbunowa procesowała się z nim o pieniądze.

Bieriezowska, córka z pierwszego małżeństwa, jest przekonana, że lekarze mogli zrobić więcej dla jej ojca. Przyznała zarazem, że mówił on o odebraniu sobie życia.

W 1994 roku próbowano go zabić

Bieriezowski mieszkał od 2001 roku w Wielkiej Brytanii, gdzie uzyskał azyl polityczny. Miał ważny wkład w wyniesienie Władimira Putina do władzy, ale poróżnił się z nim, ponieważ Putin nie chciał być jego marionetką. Za prezydentury Jelcyna był najbogatszym człowiekiem w Rosji i należał do koterii zwanej familią rozdającą karty. Finansował Jelcynowi kampanię wyborczą. Miał udziały m.in. w AwtoWAZ-ie, Aerofłocie i telewizji ORT.

W czasie dochodzenia przed sądem koronera w Guildford przypomniano, że w 1994 roku usiłowano dokonać zamachu na Bieriezowskiego. Zginął wówczas jego kierowca. W 2007 roku zawiązano spisek na jego życie w Wielkiej Brytanii. W tym samym roku sąd w Moskwie skazał zaocznie Bieriezowskiego na sześć lat robót w kolonii karnej. Władze Rosji bezskutecznie zabiegały o jego ekstradycję.

(MRod)