NATO zgodziło się przekształcić swoją wieloletnią misję nadzoru przestrzeni powietrznej nad Bałtykiem w misję obrony powietrznej, dając pilotom szerszy mandat, w tym możliwość niszczenia „obiektów stanowiących zagrożenie” – poinformował w środę prezydent Litwy Gitanas Nausėda.
Po 22 latach działania misji Baltic Air Policing w Estonii i na Litwie, NATO zdecydowało o jej rozbudowie do misji obrony powietrznej. Jak podkreślił estoński minister spraw zagranicznych Margus Tsahkna, Estonia zabiegała o tę zmianę od czasu incydentu z rosyjskim myśliwcem, który w ubiegłym roku naruszył estońską przestrzeń powietrzną.
Do tej pory w ramach misji, samoloty identyfikowały i eskortowały rosyjskie maszyny wojskowe latające w pobliżu tych trzech państw. W tym roku zestrzelono podejrzane, zbłąkane ukraińskie drony nad Estonią i Łotwą – były to wydarzenia, które NATO określiło jako pierwszy przypadek, gdy misja otworzyła ogień w obronie Sojuszu.
Zmiana statusu oznacza, że Sojusz uzyska większą elastyczność i możliwość szybszego reagowania na zagrożenia powietrzne. To konkretne rezultaty szczytu NATO dla Estonii – podkreślił Tsahkna, cytowany przez serwis ERR. Minister obrony Hanno Pevkur dodał, że dla przeciętnego mieszkańca regionu zmiany nie będą widoczne, ale dotyczą one uprawnień dowództwa NATO i pilotów, co pozwoli na sprawniejsze działania w sytuacjach kryzysowych.
Główna różnica tkwi w szczegółach, a konkretnie w uprawnieniach przyznanych Naczelnemu Dowódcy Sił Sojuszniczych NATO w Europie oraz uprawnieniach przyznanych pilotom – powiedział Pevkur. Zrozumiałe jest, że nie możemy wchodzić w szczegóły, ale teraz mamy większą elastyczność i krótszy czas reakcji.
Estońska baza lotnicza Ämari, dotychczas pełniąca funkcję pomocniczą, zyska status oficjalnej operacyjnej bazy NATO, na równi z bazą w Szawlach na Litwie. Od 2004 roku państwa sojusznicze rotacyjnie wysyłają tam swoje myśliwce, by patrolować przestrzeń powietrzną krajów bałtyckich. W latach 2023-2024 dyżur w Ämari pełniły polskie Siły Powietrzne.
Decyzja o wzmocnieniu misji zapadła w obliczu rosnących napięć i licznych naruszeń przestrzeni powietrznej państw bałtyckich przez rosyjskie lotnictwo. Od 2014 roku rosyjskie samoloty naruszyły estońską przestrzeń powietrzną ponad 40 razy.