Rządząca Kambodżańska Partia Ludowa (PPC) premiera Hun Sena ogłosiła, że wygrała niedzielne wybory parlamentarne, które według organizacji humanitarnych i broniących praw człowieka nie były ani uczciwe, ani wolne - pisze Reuters.

Kambodżański premier Hun Sen oddaje głos w wyborach /KITH SEREY /PAP/EPA

Rzecznik PPC Sok Eysan powiedział, że według wstępnych szacunków jego partia uzyskała 80 proc. głosów i zdobyła około 100 miejsc w liczącym 125 deputowanych parlamencie - podaje Reuters.

Jednak AP podaje, że PPC zdobyła około 70 proc. głosów. Oficjalne wyniki wyborów zostaną ogłoszone w połowie sierpnia.

Hun Sena, jednego z najdłużej sprawujących władzę szefów rządu na świecie, czeka kolejna, pięcioletnia kadencja. Jest on premierem od 33 lat i przed niedzielnym głosowaniem zapowiadał, że ustąpi, jeśli jego ugrupowanie nie zwycięży w wyborach do Zgromadzenia Narodowego, niższej izby kambodżańskiego parlamentu.

Wygrana PPC była w zasadzie pewna, bo w ciągu ostatniego roku - jak wskazywali komentatorzy - rząd skutecznie usunął wszelką znaczącą opozycję, zmienił konstytucję i tłamsił wolność prasy oraz społeczeństwo obywatelskie.

W poprzednich wyborach do kambodżańskiego Zgromadzenia Narodowego w 2013 roku PPC zdobyła 68 spośród 123 mandatów, a pozostałe 55 przypadło opozycyjnej Partii Narodowego Ocalenia Kambodży (CNRP). Mimo niezłego wyniku opozycja nie chciała uznać wyborów, zarzucając PPC oszustwa.

W niedzielę CNRP nie stanęła do wyborów, gdyż w listopadzie 2017 roku została rozwiązana przez kambodżański Sąd Najwyższy, a jej przywódca Kem Sokha przebywa w areszcie, podejrzewany o zdradę stanu, co jego sympatycy określają jako zarzut motywowany politycznie.

Hun Senowi zarzuca się również zacieśnianie kontroli nad mediami i społeczeństwem obywatelskim. Od sierpnia 2017 roku w Kambodży zamknięto biuro amerykańskiej organizacji pozarządowej Narodowy Instytut Demokratyczny, stacje radiowe nadające programy Radia Wolna Azja (RWA), Voice of America (VoA) czy Voice of Democracy, jak również niezależną gazetę "Cambodia Daily".

Po delegalizacji CNRP zachodnie rządy, w tym szczególnie USA i UE, zwiększyły naciski na władze Kambodży, by zaprzestały kampanii tłumienia społecznego sprzeciwu. W odpowiedzi Hun Sen przyjął postawę antyzachodnią i zwrócił się w stronę Chin, które stały się najbliższym partnerem jego kraju.

(ag)