W liście dotyczącym rezygnacji Krawczenko napisał, że nie chce, aby jego stanowisko było wykorzystywane jako „narzędzie konfrontacji politycznej”. Wcześniej wydał oświadczenie, w którym twierdził, że zarzuty kierowane wobec niego są bezpodstawne.
Co działo się w biurze prokuratora?
Skandale korupcyjne nękają Kijów przez cały czas trwania wojny z Rosją, a oskarżenia padają pod adresem kilku członków najbliższego otoczenia prezydenta Wołodymyra Zełenskiego – zauważa BBC. Najnowszy skandal dotyczy Prokuratury Generalnej Ukrainy.
Według Ukraińskiego Krajowego Biura Antykorupcyjnego (NABU) oraz Specjalistycznej Prokuratury Antykorupcyjnej (SAPO) grupa działająca w biurze Krawczenki otrzymywała pieniądze w zamian za ochronę call center specjalizujących się w oszustwach telefonicznych i praniu aktywów „o wartości milionów”.
Grupa miała powstać w połowie 2025 roku – składała się z czynnych prokuratorów i osób spoza biura Krawczenki. Jej członkowie mieli regularnie przyjmować łapówki w zamian za umożliwianie działalności oszukańczych call center, których ofiarami padali Ukraińcy i obcokrajowcy. Jak dotąd zidentyfikowano pięciu domniemanych członków organizacji.
NABU twierdzi, że pieniądze pozyskane z przestępstw były następnie wykorzystywane do zakupu nieruchomości, biżuterii i innych wartościowych przedmiotów.
W niedzielę wieczorem Krawczenko wydał oświadczenie, w którym odrzucił zarzuty jako „całkowicie bezpodstawne” i zaprzeczył wszelkim nieprawidłowościom.
W związku ze sprawą NABU zatrzymało Serhija Kropywę, zastępcę dyrektora Departamentu Współpracy Międzynarodowej Prokuratury Generalnej Ukrainy. 7 września Wyższy Sąd Antykorupcyjny Ukrainy przedłużył jego areszt do 2 listopada i wyznaczył kaucję w wysokości 120 mln hrywien, czyli około 10,01 mln zł.
Kropywa jest podejrzany o pranie pieniędzy o wartości ponad 89 mln hrywien, czyli około 7,42 mln zł. Został także zawieszony w pełnieniu obowiązków. W sprawie zatrzymano również Jelizawietę Iwachnenko. W jej przypadku sąd ustalił kaucję na 20 mln hrywien, czyli około 1,67 mln zł.
Korupcja dużym problemem u naszych sąsiadów
NABU i SAP zostały powołane do walki z korupcją 10 lat temu, ale łapownictwo wiąż jest dużym problemem w Kijowie. W 2025 r. w Ukrainie wybuchły ogólnokrajowe protesty po tym, jak Zełenski próbował wprowadzić reformy, które ograniczyłyby niezależność NABU i SAP.
Europejscy partnerzy Kijowa wyrazili zaniepokojenie tą zapowiedzią, a ambasadorzy z grupy państw G7 ostrzegli, że może to zagrozić integracji Ukrainy z Unią Europejską. Ukraina jest krajem kandydującym do UE, a status ten przyznano jej pod warunkiem podjęcia wiarygodnej walki z korupcją.
W wyniku fali protestów Zełenski przywrócił niezależność obu organów antykorupcyjnych, jednak nadal pojawiają się pytania dotyczące jego zaangażowania w reformy antykorupcyjne.
W zeszłym miesiącu NABU poinformowało, że ujawniło proceder sprzeniewierzenia ponad 3 mln dolarów w walucie ukraińskiej w celu wpłacenia kaucji za byłego ministra energii oskarżonego o pranie brudnych pieniędzy. Zwolniono wysokiego rangą urzędnika z biura Zełenskiego, którego podejrzewano o udział w tej sprawie.