Łącznie 35 tys. zł zadośćuczynień na cele charytatywne orzekł we wtorek warszawski sąd w związku z pozwami aktora Jerzego Stuhra, dziennikarza Mariusza Szczygła i tłumacza Tomasza Sadlika, którzy pozwali państwo za naruszenie prawa do korzystania z niezanieczyszczonego powietrza. Wyrok jest nieprawomocny.

Pełnomocnik pozwanego Skarbu Państwa-Ministra Środowiska radca Prokuratorii Generalnej mec. Konrad Borowicz po wyjściu z sali sądowej zapowiedział złożenie apelacji. Satysfakcji z rozstrzygnięcia nie kryli zaś pełnomocnicy powodów, którzy ocenili, że "wyrok jest miażdżący dla Skarbu Państwa".

Powodowie z pewnością zostali częściowo pozbawieni możliwości korzystania z walorów nieskażonego środowiska naturalnego, narażone więc zostało ich dobro osobiste w postaci poszanowania miejsca zamieszkania rozumiane w ten sposób, iż powinni mieć oni możliwość korzystania z własnych domów i okolicznej infrastruktury bez narażania się na szkodliwe emisje - mówiła w uzasadnieniu wtorkowego orzeczenia sędzia Agnieszka Tulczyńska-Ożga.

Sędzia wskazała, że z dokumentów urzędowych - w tym raportów NIK oraz opracowań wojewódzkich inspektoratów ochrony środowiska - bezsprzecznie wynika, że "powietrze w Polsce jest od wielu lat bardzo zanieczyszczone, dochodzi do trwałego i częstego przekroczenia poziomu zawieszonego pyłu". "Wszystkie te raporty potwierdzają, iż (...) Skarb Państwa nie podjął maksymalnych, potrzebnych działań, które mogłyby doprowadzić do obniżenia zanieczyszczenia powietrza" - zaznaczyła.

Sąd Rejonowy dla m.st. Warszawy uwzględnił żądania trzech pozwów połączonych do wspólnego rozpoznania i zasądził na cele społeczne: 20 tys. zł żądane przez Stuhra, 10 tys. zł żądane przez Sadlika i 5 tys. zł żądane przez Szczygła. Powodowie domagali się zasądzenia tych kwot na rzecz wskazanych przez siebie stowarzyszeń i fundacji tytułem zadośćuczynienia wskazując, iż pozew dotyczy naruszenia ich dóbr osobistych, zaś pozwany odpowiada za bardzo zły stan środowiska i pomimo obciążającego go obowiązku nie działa skutecznie w zakresie stanu powietrza w Polsce - przekazała sędzia.

Sąd przypomniał m.in. argumentację z pozwu Stuhra, w którym zaznaczono, iż powód "ma dosyć duże obawy w związku z istniejącym zanieczyszczeniem; uzyskał bowiem informację od lekarza, że jako pacjent leczony onkologicznie znajduje się w sferze podwyższonego zagrożenia ze względu na skutki smogu".

W pozwach chodziło o lata 2008-2018, co w ocenie sądu oznaczało, że część roszczenia uległa przedawnieniu. Sąd uznał żądane kwoty jako symboliczne i należne pomimo tego częściowego przedawnienia - powiedziała jednak sędzia Tulczyńska-Ożga.
Prokuratoria Generalna wnosiła o oddalenie pozwu m.in. wskazując, iż nie wykazano, aby powodowie nie mogli normalnie funkcjonować z powodu zanieczyszczeń w powietrzu.

To kolejne tego typu orzeczenie. W styczniu br. w podobnej sprawie sąd rejonowy przyznał rację aktorce Grażynie Wolszczak i nakazał Skarbowi Państwa zapłatę 5 tys. zł na cel charytatywny. Okazuje się, że można wygrać, można dochodzić swoich praw i można to robić skutecznie. Miałam lekką nadzieję, ale nie spodziewałam się, że w pełnym zakresie mój pozew zostanie uwzględniony - mówiła wtedy Wolszczak. Tamten wyrok także jeszcze pozostaje nieprawomocny.

Gotowy jest już pozew grupowy w sprawie odpowiedzialności Skarbu Państwa w związku z zanieczyszczonym powietrzem, który trafił do Sądu Okręgowego w Warszawie. Pozew grupowy został złożony tydzień temu, obejmuje 223 osoby - powiedział dziennikarzom mec. Radosław Górski, który reprezentował też powodów w sprawie nieprawomocnie zakończonej we wtorek przed SR. 

Opracowanie: