Śledztwo w sprawie niegospodarności w Wiśle Kraków zostało przeniesione do prokuratury regionalnej w Poznaniu. Jak się dowiedzieliśmy, to prokuratorzy z Krakowa chcieli wyłączenia ze sprawy, nie chcąc być posądzani o stronniczość. Prokuratura w Poznaniu, do prowadzenia dochodzenia, została wyznaczona przez prokuraturę generalną.

Jak powiedziała w rozmowie z PAP rzecznik Prokuratury Krajowej Ewa Bialik "celem tej decyzji była transparentność postępowania, żeby nikt nie zarzucił działaniom prokuratury jakiejkolwiek stronniczości, ze względu na sympatie klubowe".

Ósmego stycznia, śledczy weszli do kilkunastu miejsc, mieszkań i firm związanych z byłym zarządem Wisły Kraków SA i TS Wisła, w tym do mieszkania byłej prezes Marzeny Sarapaty. Zabezpieczono dokumenty i urządzenia elektroniczne.

Przeszukania były związane ze śledztwem, które prokuratura wszczęła 31 grudnia 2018 roku. Śledczy chcą wyjaśnić, czy poprzedni zarząd na czele z Marzeną Sarapatą działał na szkodę Wisły. Przede wszystkim, jak to się stało, że doprowadzono do zadłużenia klubu, i jak wyglądała ostatnia umowa przejęcia Wisły przez zagranicznych inwestorów.

Pieniądze na kontach piłkarzy

Śledztwo w sprawie Wisły Kraków. Policjanci przeszukali mieszkanie Marzeny Sarapaty

O świcie rozpoczęła się akcja krakowskiej policji i prokuratury w śledztwie w sprawie niegospodarności w Wiśle Kraków. Śledczy weszli do 15 miejsc, w tym do mieszkania byłej prezes Towarzystwa Sportowego i spółki akcyjnej Marzeny Sarapaty. czytaj więcej

16 stycznia pojawiła się informacja, że piłkarze Białej Gwiazdy, otrzymali "znaczą" część zaległych pensji. To efekt pożyczki w wysokości czterech milionów złotych, jakiej udzieli klubowi: Jakub Błaszczykowski, Jarosław Królewski i Tomasz Jażdżyński.

Zawodnicy nie dostawali pieniędzy od kilku miesięcy. Wszyscy piłkarze, poza Pawłem Brożkiem i Marcinem Wasilewskim złożyli wezwania do zapłaty. Klub miał 14 dni, żeby je uregulować. W większości przypadków termin mijał 16 stycznia. Ten warunek udało się spełnić dzięki pożyczce w wysokości czterech milionów złotych udzielonej klubowi przez Błaszczykowskiego, Królewskiego i Jażdżyńskiego.

Nie wszyscy piłkarze otrzymali całość zaległych pensji, cześć z nich zgodziła się wypłatę mniejszych kwot, a inni - jak Paweł Brożek - dali klubowi czas. Akurat na moim koncie nie pojawiły się pieniądze, ale mnie to nie martwi. Mam nadzieję, że Wisła wybrnie z kłopotów, a wtedy i ja otrzymam to, co mi się należy. Jestem cierpliwy i mogę jeszcze poczekać - powiedział piłkarz 16 stycznia. Pieniądze przyszły na konta piłkarzy i sztabu szkoleniowego. Wszyscy czekali na ten moment, W tej chwili głowy zawodników będą czystsze i będą mogli spokojniej przygotowywać się do sezonu - dodał trener Maciej Stolarczyk.

Wisła po 20 kolejkach z dorobkiem 29 punktów zajmuje ósme miejsce w tabeli ekstraklasy.

Opracowanie: