Antoni Macierewicz, były minister obrony narodowej i obecny poseł na Sejm, został oskarżony o znieważenie oraz pomówienie szefostwa Służby Kontrwywiadu Wojskowego. Do zdarzenia miało dojść 11 września 2025 roku podczas 40. posiedzenia Sejmu X kadencji. Wystąpienie posła było transmitowane na żywo za pośrednictwem sejmowej strony internetowej.
Jak informuje prokuratura, podczas publicznego wystąpienia Macierewicz nazwał szefa SKW, gen. bryg. dr. Jarosława Stróżyka, oraz jego zastępców – płk. Krzysztofa Duszę i płk. Artura Pluto – „agentami rosyjskimi”. Dodatkowo miał oskarżyć ich o współpracę z rosyjskimi służbami specjalnymi. Słowa te, zdaniem śledczych, naraziły funkcjonariuszy na utratę zaufania niezbędnego do pełnienia powierzonych im funkcji oraz mogły poniżyć ich w opinii publicznej.
W związku z tą sprawą 30 kwietnia Sejm uchylił immunitet posłowi PiS.
Co dokładnie powiedział Macierewicz?
Wypowiedzi Macierewicza padły podczas debaty nad przedstawianą w Sejmie informacją wicepremiera i szefa MON Władysława Kosiniaka-Kamysza na temat naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej przez rosyjskie drony.
To nie był przypadek, nie było to doraźne działanie, to był początek wojny. Otóż tę wojnę możemy wygrać, ale jeżeli szefostwo Służby Kontrwywiadu Wojskowego nadal będzie się składało z agentów rosyjskich, których pan Donald Tusk mianował w 2011 r... - brzmi zapis słów Macierewicza. Zdanie to nie zostało dokończone, gdyż - jak zaznaczono w adnotacji w stenogramie - wywołało ono „poruszenie na sali”.
Oni teraz znowu są szefami Służby Kontrwywiadu Wojskowego, czyli formacji, która ma największą wiedzę o armii i wie najwięcej o tym, co armia realizuje. A to są ludzie, którzy współpracowali z rosyjskimi służbami specjalnymi. Jak długo będzie pan ich tolerował? Jak długo będzie pan ich wspierał? - kontynuował Macierewicz.