Dominika Chorosińska usprawiedliwia szczekanie
„Jedyny język jaki rozumieją Donald Tusk i Władysław Kosiniak-Kamysz to szczekanie psów z Kłodzka” - napisała dziś na portalu X Dominika Chorosińska. Choć posłanka Prawa i Sprawiedliwości nie stwierdziła tego wprost, można się domyślić, że nawiązała w swoim wpisie do bulwersującej historii, związanej z krzywdzeniem dzieci i zwierząt, która od miesięcy jest wykorzystywana także jako oręż w walce politycznej.
W marcu Sąd Okręgowy w Świdnicy skazał na 6,5 roku pozbawienia wolności 41-letnią Kamilę L., która nie udzieliła pomocy małoletniej doświadczającej przemocy seksualnej. Kobieta odpowiadała też za znęcanie się nad zwierzętami - była świadkiem czynów o charakterze zoofilskim. Ich sprawcą był jej 45-letni mąż. Mężczyzna odpowiadał m.in. za gwałt, podawanie ofiarom substancji odurzających, utrwalanie i posiadanie treści pornograficznych, a także znęcanie się nad zwierzętami. Został skazany na 25 lat więzienia.
Prokuratura Okręgowa w Świdnicy złożyła w maju apelację od wyroku sądu dla Kamili L. Sprawa zyskała kontekst polityczny, bo kobieta była w przeszłości członkinią Koalicji Obywatelskiej. Politycy prawicy prezentowali jej zdjęcia z ważnymi politykami KO, sugerując nawet „głębszą znajomość z premierem”.
Co wynika z sejmowych stenogramów?
Co ciekawe, w sejmowym stenogramie z burzliwego piątkowego posiedzenia „hau, hau” słyszalne z ław poselskich nie jest przypisane do konkretnej osoby lub osób - widnieje przy nim adnotacja „głos z sali”. Trudno więc jednoznacznie rozstrzygnąć, czy partyjni koledzy pomagali Dominice Chorosińskiej w obszczekiwaniu Władysława Kosiniaka-Kamysza.
Pierwszy raz „hau, hau” padło już na początku wystąpienia wicepremiera Kosiniaka-Kamysza. Krytykował on szefa kancelarii prezydenta Nawrockiego - Zbigniewa Boguckiego - za to, że próbuje wpłynąć na suwerena, przedstawicieli narodu i zabiera głos w tej Izbie, żeby zablokować demokratyczny wybór sędziego Trybunału Konstytucyjnego".
Po pierwszym szczekaniu z sali padło zasadne pytanie: „Co to ma być?”. Polityk, który je zadał, nie został zidentyfikowany z nazwiska.
Komu ma służyć ta dzisiejsza debata? Komu ma służyć ten dzisiejszy wybór? I komu miał służyć pana głos? Pana głos miał służyć tylko i wyłącznie ochronie politycznych interesów pańskiego środowiska - mówił lider Polskiego Stronnictwa Ludowego Władysław Kosiniak-Kamysz, nawiązując do słów Zbigniewa Boguckiego. Pański głos wynika z potwornego strachu - dodał, po czym z sali znów rozległo się „hau, hau”.
Do zwierzęcych odgłosów odniósł się w swoim późniejszym wystąpieniu premier Donald Tusk. Możecie tutaj nie wiadomo jakie cuda wymyślać na mównicy, możecie wykrzykiwać. Jedna z pań posłanek np. szczekała, pan prof. Czarnek wyzywał jednego z ministrów od baranów - relacjonował.