40,7 proc. Polaków uważa, że lepszym kandydatem PiS-u na premiera byłby Mateusz Morawiecki. Jego partyjnego kolegę, Przemysława Czarnka, popiera 18 proc. badanych. Najwięcej osób – 41,3 proc. – wybrało jednak odpowiedź „nie wiem/trudno powiedzieć”.
Takie są wyniki najnowszego sondażu United Surveys by IBRiS dla Wirtualnej Polski.
Podział na elektoraty
Omawianą kwestię zbadano także pod kątem upodobań partyjnych. 40 proc. wyborców bloku rządowego (KO, Lewica, PSL, Polska 2050) uznało, że Mateusz Morawiecki jest lepszym kandydatem PiS na premiera. Za Przemysławem Czarnkiem opowiedziało się 2 proc. z nich, a 58 proc. nie ma zdania.
Inaczej odpowiedzieli wyborcy opozycji (PiS, Razem, Konfederacja, Konfederacja Korony Polskiej). 37 proc. z nich wskazało na Morawieckiego, a 36 proc. na Czarnka.
27. proc. wybrało odpowiedź „nie wiem/trudno powiedzieć”.
Wśród niegłosujących i niezdecydowanych większą popularnością cieszy się były premier, którego poparło 47 proc. respondentów. Byłego ministra edukacji wybrało 11 proc. badanych. Lepszego kandydata nie potrafiło wskazać 42 proc. osób.
O ewentualnej zmianie premiera zadecydują inne czynniki niż sondaże. Powiedziałbym, że w kontekście póki co niezbyt udanych działań Przemysław Czarnek ma aż 18 proc., a nie tylko. Poza tym pamiętajmy, że takie sondaże w olbrzymim stopniu odzwierciedlają rozpoznawalność i w naturalny sposób były premier ma rozpoznawalność większą niż były minister. Z całą pewnością obóz Mateusza Morawieckiego będzie próbował to wykorzystać i o to tak naprawdę w tym chodzi – powiedział w rozmowie z „WP” politolog, prof. Rafał Chwedoruk z Uniwersytetu Warszawskiego.
Jego zdaniem Czarnek może zyskać na ostatnich antyukraińskich wypowiedziach. Zabezpiecza się niejako przed tym, żeby Jarosław Kaczyński go nie zdegradował, bo to oznaczałoby, że bagatelizuje kwestie stosunków polsko-ukraińskich – stwierdził ekspert.
Zawirowania w łonie partii
Prawo i Sprawiedliwość znajduje się w głębokim sporze wewnętrznym między dwiema nieformalnymi frakcjami – „harcerzami”, skupionymi wokół Mateusza Morawieckiego, oraz „maślarzami”, krytycznymi wobec jego przywództwa i opowiadającymi się za bardziej tradycyjnym kursem partii. Konflikt dotyczy przede wszystkim przyszłego kierunku PiS oraz sukcesji po Jarosławie Kaczyńskim.
Dodatkowe napięcia wywołała decyzja władz partii o zakazie działalności wewnętrznych stowarzyszeń politycznych, wymierzona m.in. w środowisko Morawieckiego. Choć do formalnego rozłamu jeszcze nie doszło, spór jest uznawany za najpoważniejszy kryzys wewnętrzny PiS od czasu utraty władzy.
„Wróg jest w innym miejscu, a widząc tego rodzaju publiczne dyskusje, zaciera ręce” – napisał prezes Jarosław Kaczyński w mediach społecznościowych. „Jeszcze się nie urodził taki intrygant, który podzieli mnie z prezesem Jarosławem Kaczyńskim” – zapewnił z kolei Mateusz Morawiecki.