Ta nieszczęsna ryba, w której jest więcej lodu niż ryby, kosztowała 100 rubli. Teraz kosztuje 142 ruble - mówi Przemysławowi Marcowi kobieta na jednym z moskiewskich targów. Co ciekawe, oficjalne statystyki przekonują, że ceny nie rosną, czyli jest jak w dowcipach o radiu Erewań, bo o wzrostach informują nawet rosyjskie media. Wołowina kosztowała 320, a teraz 350 rubli - poinformowano w jednej z moskiewskich telewizji.
Kryzys coraz dotkliwiej dosięga portfeli Rosjan. Nawet tzw. klasa średnia zamiast kupować, coraz częściej tylko ogląda metki z cenami. Posłuchaj: