"Nie można zrobić z oddziału noworodków, oddziału zamkniętego" - broni się dyrektor szpitala w Bydgoszczy. Udało mi się bez żadnej interwencji kogoś z placówki wejść na oddział noworodkowy dwa dni po tym, jak kidnaper próbował porwać tam niemowlę.

Niepostrzeżenie weszłam na oddział, przeszłam korytarzem i zajrzałam do Sali z inkubatorami. Wystarczyło obuwie zastępcze.

Dyrektor szpitala Krzysztof Tadrzak zastanawia się nad wprowadzeniem zarządzenia, aby osoby wchodzące na oddział noworodków były legitymowane.

Policja ma świadków, którzy dokładnie widzieli sprawcę – mówi Ewa Przybylińska z bydgoskiej. Będzie więc możliwe sporządzenie portretu pamięciowego mężczyzny.

Zanim jednak rysopis został sporządzony, podejrzany sam zgłosił się do lekarza-psychiatry. Mężczyzna jest pod policyjnym nadzorem.

Dlaczego mężczyzna sam się ujawnił? – wyjaśnia rzeczniczka bydgoskiej policji Ewa Przybylińska.

Poszukiwany próbował uprowadzić dwójkę małych dzieci. Najpierw niezauważony wszedł na oddział noworodków w szpitalu miejskim i zabrał kilkudniowe niemowlę z łóżeczka. Przyłapany przez położną porzucił dziecko na klatce schodowej. Potem wszedł na taras pobliskiego domu i próbował porwać siedmiomiesięczne niemowlę. Na szczęście matka zauważyła obcego, a ten wystraszony jej krzykiem uciekł.

Udało mi się porozmawiać z mężem kobiety, który zrelacjonował przebieg zdarzenia.