Fragment, w którym Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej mówi o tym, że Sąd Najwyższy sam powinien rozstrzygnąć te kwestię, w których zadał pytania prejudycjalne, to - moim zdaniem - jasno się można w tym dopatrzeć w jakimś sensie ukrytego stanowiska - ocenił wyrok unijnego trybunału prezydent Andrzej Duda.
Te sprawy, o które Sąd Najwyższy zadał pytania, czy niektórzy sędziowie Sądu Najwyższego - to tak naprawdę są kwestie, które są kwestiami politycznymi, które powinny zostać rozstrzygnięte w naszym kraju i że kwestie polskiej, wewnętrznej polityki, zwłaszcza jeżeli chodzi o kwestie funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości, Trybunał europejski wtrącał się nie będzie i nie będzie ich za Polaków przesądzał, bo to są kwestie skomplikowane, związane z pewną naturą także i procesów, które przebiegają w naszym kraju od 30 lat - mówił Duda.
Prezydent jest przekonany, że "Izba Dyscyplinarna SN została ukształtowana tak, by była w jak najwyższym stopniu niezależna, niepodatna na wszelkiego rodzaju wpływy: polityczne i środowiskowe".
Być może - jak widać tak jest - że są takie środowiska wśród polskich prawników, które boją się faktycznie niezależnej Izby Dyscyplinarnej - dodał.
Przypomnę chociażby tzw. aferę korupcyjną w SN, o której tak wiele mówiło się w 2014 r., gdzie do dzisiaj można przeczytać stenogramy z rozmów, które państwo sędziowie prowadzili telefonicznie, a które zostały nagrane przez CBA, gdzie zachowania - delikatnie mówiąc - nieetyczne, czy wręcz korupcyjne są ewidentne, a nie zostały z tego wyciągnięte żadne konsekwencje. Dlaczego? Właśnie dlatego, że odpowiedzialności dyscyplinarnej przed powstaniem Izby Dyscyplinarnej w SN de facto nie było. Ona była po prostu iluzoryczna - ocenił prezydent Duda.
Odpowiedzialność dyscyplinarna - zdaniem prezydenta - jest drogą do tego, by naprawić polski wymiar sprawiedliwości, by ludzie, którzy dopuszczają się zachowań nieetycznych i naruszają prawo, będą ponosili za to rzeczywistą odpowiedzialność, a przede wszystkim, że środowisko prawnicze będzie oczyszczane.