Pracownik poczty poinformował policję, że jadać na motorowerze przez las został zaatakowany przez bandytów – napastnicy mieli go pobić do nieprzytomności. Funkcjonariusze szybko ustalili jednak, że żadnego napadu nie było.
Okazało się, że mężczyzna rzeczywiście jechał motorowerem, mając… prawie 2 promile alkoholu we krwi. Na zakręcie wpadł do rowu i zasnął. Po przebudzeniu odjechał, zapominając o worku z pieniędzmi. Później znalazła je policja; listonosz prawdopodobnie straci pracę.