Zdaniem rzecznika firmy powinno to wystarczyć, by najlepsi powinni błyszczeć już po pierwszym kontakcie z działem kadr.
Kandydaci, którzy przejdą do następnej rundy, zetkną się już z bardziej tradycyjnym stylem rekrutacji, gdzie będą musieli zaprezentować swoją wiedzę w dziedzinie telekomunikacji. Przeciwnicy sms-owych podań wątpią jednak, czy tak uproszczony sposób naborów jest objawem postępowego profesjonalizmu. Ich zdaniem, to raczej chwyt reklamowy, którym błyskawicznie zainteresowały się media, i to nie tylko brytyjskie.