Po doniesieniu złożonym przez Wojewódzkiego Inspektora Nadzoru Farmaceutycznego, śledczy sprawdzają legalność rozprowadzania kroplówek do innych placówek opieki medycznej.
Eksperci przekonują, że nie ma podstaw do kwestionowania jakości wytwarzanych i sprzedawanych przez szpital w Piszu preparatów. Nie ma tutaj mowy o tym, żeby płyny zagrażały życiu i zdrowiu osób, które je przyjmują. Sprawa dotyczy tego, że zakład przyszpitalny mógł produkować na potrzeby szpitala, natomiast nie mógł ich sprzedawać innym szpitalom czy firmom bez specjalnej zgody Nadzoru Farmaceutycznego - wyjaśnił w rozmowie z reporterem RMF FM prokurator okręgowy w Olsztynie, Cezary Kamiński.
Wczoraj szpitale w całym kraju zostały wezwane do przekazania Ministerstwu Zdrowia informacji o pochodzeniu stosowanych u nich kroplówek. Resort zdrowia i Główny Inspektorat Farmaceutyczny poważnie rozważają możliwość wycofania preparatów z użycia.