W Kijowie zaczęło się ostatnie posiedzenie polsko-ukraińskiego komitetu organizacyjnego. Omawiane są szczegóły naszej w wspólnej prezentacji. Jednak w Kijowie panuje gorąca polityczna atmosfera – parlamentarny mecz pomarańczowych Juszczenki z niebieskimi Janukowycza.
Organizatorzy obawiają się więc, że kryzys na Ukrainie wymknie się z demokratycznych ram. To mogłoby zniweczyć wspólne plany. Szef polskiej delegacji Adam Olkowicz ma świadomość, że to, co dzieje się w Kijowie jest bacznie obserwowane przez UEFA. Gdyby głosowanie było dziś lub jutro, obawiam się, że byłby to pewien wpływ, bo to się dzieje, to się czuje w atmosferze.
O niepewnej sytuacji mówi również szef ukraińskich organizatorów Iwan Fiedorienko: Byłbym kiepskim szefem, gdybym siedział i się nie przejmował. Denerwujemy się, mamy jeszcze wiele pomysłów i problemów, które musimy rozwiązać. Rzeczywiście ta sytuacja może być czynnikiem wpływającym na UEFA, jednak mam nadzieję, że nie będzie czynnikiem decydującym.
Podobnego zdania jest Adam Olkowicz. Uważa jednak, że sytuacja w Kijowie uspokoi się do głosowania nad kandydaturami. Cztery lata pracy i przygotowań nie mogą być obniżane poprzez kilkudniowe przesilenie polityczne.
A co na ten temat sądzą demonstrujacy na ulicach Kijowa? Najczęściej słyszy się na majdanie, że polityka to jedno, a sport – drugie. Tak jest w sporcie – wszystko będzie normalnie i polityka nie ma żadnego znaczenia - mówi jeden z demonstrujących. Inny jest przekonany, że decyzje już zapadły: Nie ma zagrożenia, to już postanowione. Słyszałem, że Euro będzie w Polsce i na Ukrainie - zapewnia.
Ale niezorientowanych także nie brakuje: Pytajcie w Kijowie, my nie jesteśmy z Kijowa i nie wiemy.
W wyścigu do Euro 2012 startuje Polska razem z Ukrainą, a naszymi rywalami są Chorwacja razem z Węgrami oraz oddzielnie Włochy.