W chwili wybuchu w kopalni pracowało 528 górników. Prawie czterystu udało się wydostać na powierzchnię.
Kopalnie Państwa Środka należą do najbardziej niebezpiecznych na świecie. Tylko w ubiegłym roku wskutek eksplozji, podtopień i tąpnięć zginęło w nich 3 tys. osób.
Jak podaje agencja Associated Press, aż 80 proc. spośród 16 tys. chińskich kopalni działa nieformalnie, bez odpowiedniego nadzoru. Władze w Pekinie podkreślają jednak, że zlikwidowały wiele niebezpiecznych zakładów górniczych, zmniejszając w pierwszym półroczu br. średnią dzienną liczbę ofiar wypadków w przemyśle wydobywczym o połowę, do około sześciu.