Najważniejsze z obostrzeń to cena za metr kwadratowy mieszkania. Dla Warszawy to na przykład 4 300 złotych, dla Krakowa – 2 800. Podkreślmy, że w stolicy za metr mieszkania trzeba zapłacić średnio ponad 6 000, w Krakowie - niewiele mniej. Podobnie jest w większych miastach.
Mieszkańcy większych miast nie będą więc mieli dostępu do dopłat - przewiduje ekspert Maciej Kosowski. Te pieniądze być może trafią do ludzi, którzy w miastach powiatowych kupią mieszkania na rynku wtórnym lub budują domy systemem gospodarczym.
Z dopłat będzie więc mogło korzystać bardzo niewielu Polaków. Trudno nie odnieść wrażenia, że nowa ustawa to kolejny przykład tak zwanego martwego prawa.