Sklepy Karstadt w Berlinie wyglądają dziś, jakby właśnie były likwidowane. Witryny szczelnie zaklejono szarym papierem i plakatami. To czarny, ale możliwy scenariusz dla kilkudziesięciu domów towarowych w całych Niemczech. Nic więc dziwnego, że czarne myśli nie opuszczają pracowników Karstadtu, którzy protestują i zbierają podpisy.
Skoro rząd ratuje Opla czy Porsche, to w czym my jesteśmy gorsi? Mam 51 lat, gdzie znajdę inną pracę? - pytają uczestnicy protestu. Posłuchaj relacji berlińskiej korespondentki RMF FM Moniki Sędzierskiej: