„Odyseja” już wkrótce na dużym ekranie. Mocny film antywojenny
Reżyser Christopher Nolan oparł swoją opowieść na konstrukcji epopei Homera, ale nadał jej współczesny język, emocje i problemy bliskie dzisiejszemu widzowi. Wykorzystując historię Odysa i Penelopy, kobiety, która wiernie czekała na ukochanego przez wiele lat najpierw wojny, a potem jego tułaczki, opowiedział nam o potędze miłości, pamięci i nadziei. O tym, jak wiele jesteśmy gotowi poświęcić dla tych, których kochamy. Matt Damon i Anne Hathaway stworzyli jedne z najlepszych ról w swojej karierze. A Tom Holland, jako ich syn Telemach, świetnie łączy to, co zostało w tej historii rozerwane.
To również mocny film antywojenny. Nolan opowiada o traumie po doświadczeniach wojny i przemocy, ale też o tym, jak trudno jest wrócić do dawnego życia po tak silnych przeżyciach, które zmieniają człowieka na zawsze. I o pamięci o zabitych, która jest formą sprawiedliwości. Scena strącenia głowy posągu Ateny w Troi to symbol odrzucenia mądrości, rozsądku i wartości. A wykorzystując wątek konia trojańskiego jako oszustwa, Nolan wydobywa z tego mitu bardzo aktualne dziś pytanie: gdzie kończy się spryt, a zaczyna przekroczenie moralnej granicy?
Nie zabraknie mocnych postaci kobiecych
Nolan nie ekranizuje, a luźno interpretuje Homera. I pokazuje, jak wiele zależy od kobiet, które Odyseusz spotyka na swojej drodze. Piękna Helena Lupity Nyong'o przypomina raczej niewolnicę, kobietę uwięzioną w cudzych ambicjach i konfliktach. Nie winowajczynię wojny trojańskiej, tylko bardziej jedną z jej pierwszych ofiar.
Mocne kobiece postacie uzupełnia Charlize Theron w roli beznadziejnie zakochanej w Odysie Kalipso, która chce zatrzymać go w swoim świecie. I Samatha Morton w roli potężnej czarodziejki Kirke. Według relacji Nolana po jednej ze scen z jej udziałem ekipa obecna na planie zareagowała owacją.
Zdjęcia autorstwa Hoyte van Hoytema, absolwenta łódzkiej filmówki
Spektakularne są zdjęcia realizowane wyłącznie kamerami IMAX. Ich autorem jest absolwent łódzkiej Filmówki Hoyte van Hoytema, który wcześniej pracował z Nolanem m.in. przy „Oppenheimerze” i „Dunkierce”. Surowa i epicka jest muzyka Ludwiga Göranssona. Momentami hipnotyczna, momentami przyprawiająca o dreszcze, sama staje się częścią podróży Odyseusza.
I nie zniechęcajcie się. Pierwsza część filmu rozkręca się powoli, ale nawet nie zauważycie, kiedy porwie was ta opowieść. A elementy tej układanki zaczną się uzupełniać. I choć wiemy z mitologii jak kończy się ta historia, to i tak kibicujemy Odysowi, by wrócił do ukochanej Penelopy.