Brytyjski architekt miał osobliwy stosunek do herbaty. Zbiór trafił na aukcję po jego śmierci - wystawiła go żona mężczyzny.
Wśród eksponatów, które łącznie osiągnęły cenę czterokrotnie większą niż szacowano, znalazły się zarówno współcześnie produkowane imbryki jak i te starsze, pochodzące z XVIII i XIX wieku. W licytacji wzięli udział kolekcjonerzy z Tajwanu, Japonii i wielu innych odległych państw, gdzie picie herbaty jest częścią tradycji.
Co ciekawe, brytyjski kolekcjoner nie był miłośnikiem herbaty. Jak powiedziała dziennikarzom jego żona, w całym swoim życiu nie wypił nawet jednej filiżanki tego napoju.
(mn)