Teraz, kiedy powoli opadają emocje po skandalicznym wywiadzie, jakiego udzielił telewizji TVN 24 ambasador Federacji Rosyjskiej Sergiej Andriejew, warto raz jeszcze na spokojnie przeanalizować wzorowe zachowanie rady i burmistrza warmińsko-mazurskiego miasteczka Pieniężno, którzy doprowadzili do usunięcia z terenu swojej gminy - zgodnie z polskim prawem - pomnika sowieckiego generała Iwana Czerniachowskiego, co tak wzburzyło dyplomatę zza wschodniej granicy.

Demontaż popiersia generała Armii Czerwonej Iwana Czerniachowskiego z pomnika w Pieniężnie /Tomasz Waszczuk /PAP

Dali oni piękny przykład wszystkim samorządowcom w Polsce, którzy wahają się jeszcze, czy postąpić podobnie z reliktami obcego panowania nad Polską nadal obecnymi na zarządzanym przez nich terenie, a niekiedy nawet ich bronią, używając przeróżnych argumentów na uzasadnienie swojej karygodnej bezczynności.

Kiedy w grę wchodzi polska racja stanu, trzeba odłożyć na bok wszelkie metody usprawiedliwiania własnej gnuśności, obojętności, czy też strachu. Burmistrz Kazimierz Kiejdo i radni Pieniężna udowodnili, że można osiągnąć sukces działając racjonalnie, konsekwentnie i odważnie. Trzeba też podkreślić, że wsparcia udzieliły im Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa oraz Ministerstwo Spraw Zagranicznych cierpliwie przypominające protestującym przeciw demontażowi monumentu ku czci kata żołnierzy Armii Krajowej Rosjanom, że decyzja w tej sprawie należy wyłącznie do lokalnych władz samorządowych.

Nie obyło się bez dramatycznych momentów w postaci wzywania radnych gminnych na przesłuchania, demonstracyjnego składania kwiatów pod pomnikiem Czerniachowskiego przez wysokich reprezentantów Federacji Rosyjskiej, a w końcu wyjątkowo aroganckiego i pozostającego w jaskrawej sprzeczności z prawdą historyczną wystąpienia ambasadora Andriejewa.

Władze Pieniężna dzielnie przetrzymały tę ofensywę i doprowadziły do pożądanego skutku, czując od początku do końca poparcie wielu środowisk patriotycznych z różnych rejonów Polski, w tym wielokrotnie dodającego im otuchy Porozumienia Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie.

Dzisiaj, kiedy sprawa znalazła szczęśliwy finał, burmistrz Kiejdo wspaniałomyślnie zaoferował stronie rosyjskiej nieodpłatne przekazanie metalowego popiersia gen. Czerniachowskiego, o ile znajdą się chętni do jego przyjęcia.

Tak właśnie powinny postępować w tej materii wszystkie polskie samorządy, które często zapominają, że należą do niepodległej Rzeczypospolitej. Gdyby wykazały się podobną postawą jak władze Pieniężna, nie byłaby potrzebna czekająca już od dwóch lat na rozpatrzenie przez Sejm ustawa o dekomunizacji polskiej przestrzeni publicznej.