"Apelujemy do władz wszystkich miejscowości, w których znajdują się "Pomniki Wdzięczności" Armii Czerwonej, aby podjąć ten wysiłek i pozbyć się tego dziedzictwa" - mówił wiceprezes IPN Paweł Ukielski. Odniósł się w ten sposób do głośnej sprawy demontażu takiego pomnika w Pieniężnie, ostro skrytykowanego przez rosyjską ambasadę.

Rzbiórka pomnika w Pieniężnie / Tomasz Waszczuk /PAP

IPN wysłał również paczkę do rosyjskich dyplomatów - w środku znalazła się monografia dotycząca kontrowersyjnych pomników ku chwale Armii Czerwonej, które znajdują się w Polsce. 

To jest oczywiście decyzja ambasady rosyjskiej, czy chcą podgrzewać atmosferę, czy też trafią do nich argumenty racjonalne, rzeczowo opisane w naukowej monografii - mówił Ukielski i wprost pochwalił też decyzję władz Pieniężna, dotyczącą demontażu popiersia Iwana Czerniachowskiego.

Ukielski zaznaczył też, że jeśli inne miejscowości będą chciały pójść tym śladem, w razie wątpliwości historycznych mogą zgłosić się do IPN. Podkreślił jednak, że chodzi o pomniki znajdujące się poza cmentarzami żołnierzy Armii Czerwonej - takich zostało w Polsce około 100.

Pomnik w Pieniężnie zbudowano w latach 70. ub. wieku niedaleko miejsca, gdzie radziecki dowódca został śmiertelnie ranny podczas operacji wschodniopruskiej. Zginął 18 lutego 1945 r., pochowano go w Wilnie. Po odzyskaniu przez Litwę niepodległości jego szczątki przeniesiono na cmentarz w Moskwie. Wileński pomnik generała zabrano natomiast do rosyjskiego Woroneża. 

(abs)