"10 kwietnia 2010 roku to jeden z trudniejszych dni w moim życiu, chyba nawet najtrudniejszy" - mówi prezydent Andrzej Duda. Zginął wspaniały, wielki prezydent, zginęła jego żona, niezwykle mądra, to była wielka strata dla polskiego państwa - podkreśla. Początkowo oczywiście nie mogłem uwierzyć w to, co się stało" - dodaje. Jak zaznaczył Andrzej Duda, informacja o tym, że samolot z prezydentem Kaczyńskim na pokładzie rozbił się pod Smoleńskiem zastała go w Krakowie.

To był wstrząs, nieprawdopodobny wstrząs, nie do uwierzenia. Nigdy nie zapomnę tych dramatycznych rozmów wtedy z ministrem Maciejem Łopińskim, który był szefem gabinetu pana prezydenta prof. Lecha Kaczyńskiego, z Jackiem Sasinem, który był w Smoleńsku, a był wtedy zastępcą szefa kancelarii, z kancelarią Sejmu, kiedy chodziło o przejęcie władzy prezydenckiej przez ówczesnego marszałka Sejmu pana Bronisława Komorowskiego. Bardzo, bardzo trudne momenty - wspomina Andrzej Duda.

We wtorek 10 kwietnia 2018 roku prezydent rano będzie w Krakowie. Złoży tam kwiaty na grobie pary prezydenckiej. Następnie złożę również kwiaty na grobach tych, którzy są pochowani w Krakowie, a zginęli w Smoleńsku - podkreślił. Potem, prezydent pojedzie do  Warszawy, żeby wziąć udział w oficjalnych uroczystościach. Oczywiście odwiedzę także groby tych, którzy są tutaj pochowani, na Powązkach i także na Cmentarzu Bródnowskim, gdzie m.in. Paweł Wypych i Kasia Doraczyńska są pochowani. To będzie dzień rzeczywiście cały poświęcony obchodom tej rocznicy - zaznaczył Andrzej Duda.

"Odeszli i to jest na pewno wielka strata"

Zginął wspaniały, wielki prezydent, zginęła jego żona, też wspaniała osoba, niezwykle mądra. Zginęli młodzi ministrowie. Przecież Władysław Stasiak miał 44 lata, to był człowiek w kwiecie wieku, z wielką perspektywą na różnego rodzaju funkcje państwowe, niezwykle oddany Polsce. Podobnie Paweł Wypych, Mariusz Handzlik. To byli młodzi ludzie, mający w perspektywie po 20 lat służenia polskiemu państwu, może nawet więcej było przed nimi - mówił prezydent.

Odeszli i to jest na pewno wielka strata. Dla mnie byli z jednej strony wzorem, bo byli trochę starsi, a z drugiej strony byli moimi kolegami. Współpracowaliśmy ze sobą, blisko się trzymaliśmy, znaliśmy się także rodzinnie. Jest to straszny wstrząs. Zostały dzieci - dodał.

"Bardzo mi zależy, żeby w Warszawie stanął pomnik L. Kaczyńskiego"

Węgry: Odsłonięcie pomnika "Memento-Smoleńsk". Kaczyński: To piękny gest

​Jesteśmy solidarni z dziełem prezydenta Lecha Kaczyńskiego, naród węgierski jest solidarny z narodem polskim - powiedział szef Komisji Spraw Zagranicznych parlamentu węgierskiego Zsolt Nemeth podczas piątkowej uroczystości odsłonięcia pomnika "Memento-Smoleńsk" w Budapeszcie. czytaj więcej

Osobiście bardzo mi zależy, żeby pomnik prezydenta Lecha Kaczyńskiego stanął w stolicy. Warszawa była jego miastem, był prezydentem Warszawy; to nieprzyzwoite, że tego pomnika do tej pory władze Warszawy nie postawiły - mówi prezydent Andrzej Duda.

Jego zdaniem, wszyscy, którzy 10 kwietnia 2010 r. lecieli na uroczystości, robili to "ze szlachetnych pobudek, żeby oddać hołd polskim oficerom, którzy zostali zamordowani ludobójczo w Katyniu".

Więc nie ma wątpliwości co do tego, że im się należy upamiętnienie. Przecież zginęli lecąc tam w sprawie państwowej, służyli polskiemu państwu; wszyscy, którzy byli na pokładzie tego samolotu, nawet ci, którzy pochodzili z różnego rodzaju organizacji, oni też służyli polskiemu państwu, utrwalając tę pamięć i jadąc tam, by złożyć hołd pomordowanym polskim oficerom. Nie ma w ogóle pytania, czy tym ludziom się należy upamiętnienie, pomnik, czy im się nie należy. Oczywiście, że im się należy - zaznaczył prezydent.

Jak oświadczył Andrzej Duda, pomnik ofiar katastrofy powinien być w centralnym miejscu Warszawy. Według prezydenta, również prezydent Lech Kaczyński powinien mieć swój pomnik w stolicy.

Zdaniem Andrzeja Dudy, odsłonięcie pomnika prezydenta Lecha Kaczyńskiego mogłoby się odbyć 11 listopada, w dniu setnej rocznicy odzyskania niepodległości przez Polskę. Ale jak zaznaczył, nie data jest najważniejsza, a to, by ten pomnik stanął.

Rocznica smoleńska, Timmermans w Warszawie i Marsz Żywych

Msze, koncerty, pokazy filmowe, apele i marsze pamięci. To wszystko we wtorek – w rocznicę katastrofy smoleńskiej. Wspomnienia tragicznych wydarzeń sprzed ośmiu lat zdominują nowy tydzień w polityce. czytaj więcej

Mnie osobiście bardzo zależy, żeby ten pomnik po prostu stanął, żeby pan prezydent miał pomnik w stolicy, w swoim mieście, które tak przecież kochał. Kochał Trójmiasto, ale Warszawa była jego miastem rodzinnym, był prezydentem Warszawy. Powiem szczerze, to nawet nieprzyzwoite, że tego pomnika do tej pory władze Warszawy nie postawiły panu prezydentowi, bo on mu się po prostu obiektywnie należy - podkreślił Andrzej Duda. W ocenie prezydenta, pomnik Lecha Kaczyńskiego powinien stanąć zaraz po katastrofie smoleńskiej. "Powinien powstać zaraz, bo prezydent prof. Lech Kaczyński jest postacią pomnikową, był naprawdę wielkim prezydentem, wielkim człowiekiem, wielkim patriotą, niezwykle oddanym tej misji, którą pełnił. Ojczyzna była dla niego na absolutnie pierwszym miejscu. To po prostu wstyd, że ludzie, którzy mieli władzę, nie potrafili docenić takiego człowieka - powiedział.

Andrzej Duda skomentował też zapowiedzi Platformy Obywatelskiej, którzy poinformowali, że nie wezmą udziału w części obchodów VIII rocznicy katastrofy, w tym w odsłonięciu pomnika ofiar na pl. Piłsudskiego w Warszawie.

Już się zwracałem z apelami o jedność, ale zanim zdążyłem w tym roku cokolwiek powiedzieć, to już mamy oświadczenie, że Platforma Obywatelska odcina się całkowicie od obchodów VIII rocznicy tragedii smoleńskiej. Można to zostawić bez komentarza. Mam tylko nadzieję, że zwykli Polacy w tej sprawie są jednomyślni i uważają, że tym ludziom hołd zwyczajnie się należy, niezależnie od tego, jakie barwy polityczne, czy jaki światopogląd reprezentowali - powiedział.

"Za każdym razem, przy każdej możliwości domagamy się zwrotu wraku Tu-154M"

Za każdym razem, przy każdej możliwości domagamy się zwrotu przez Rosję wraku Tu-154M - dodaje prezydent i jak podkreśla, relacje z Rosją są trudne nie tylko ze względu na kwestie związane z katastrofą smoleńską, ale też m.in. ze względu na rosyjską agresję na Ukrainę.

Z jednej strony sprawa Smoleńska, kwestia zwrotu wraku, bardzo wiele dająca do myślenia. Natomiast to nie jest tylko problem tragedii smoleńskiej; to jest też problem rosyjskiej agresji na Ukrainę, problem okupacji Krymu, okupacji części ziem państwa ukraińskiego. Takie są dzisiaj fakty - tłumaczy Andrzej Duda.

Odnosząc się do sprawy zwrotu Polsce przez Rosję wraku samolotu Tu-154M powiedział: "My za każdym razem, przy każdej możliwości domagamy się zwrotu wraku".


(ug)