​Szef KE Jean-Claude Juncker powiedział dziennikarzom, że przedstawiona przez brytyjską premier Theresę May propozycja dotycząca statusu obywateli UE w Wielkiej Brytanii po Brexicie jest "niewystarczająca". To dopiero pierwszy krok, ale ten krok jest niewystarczający - uznał Juncker.

Jean-Claude Juncker /EMANUEL DUNAND / POOL /PAP/EPA


Theresa May przedstawiła propozycja ws. statusu obywateli UE po Brexicie

May przedstawiła tę propozycję w czwartek na szczycie UE. Według źródeł brytyjskich,  zapewniła unijnych przywódców, że chce zagwarantować ponad 3 milionom przybyszy z 27 państw członkowskich, którzy mieszkają i pracują na Wyspach, "jak najwięcej pewności" i "sprawiedliwe traktowanie". W propozycji nie znalazły się jednak szczegóły procedur ani odniesienie do jurysdykcji Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości.

Jeden z urzędników unijnych powiedział dziennikarzom w czwartek, że unijni przywódcy nie odnieśli się na szczycie do brytyjskiej propozycji. Po przemówieniu May nie było żadnej dyskusji na ten temat i szef Rady Europejskiej Donald Tusk zakończył pierwszy dzień szczytu. Po opuszczeniu obrad przez brytyjską premier przywódcy pozostałych 27 krajów krótko rozmawiali o jej propozycji i ustalili, że przeanalizuje ją zespół negocjacyjny Komisji Europejskiej.

Źródła brytyjskie podały, że May podkreśliła, iż chce jak najszybciej osiągnąć porozumienie dotyczące obywateli UE mieszkających w Zjednoczonym Królestwie, a także Brytyjczyków pracujących po drugiej stronie kanału La Manche.

Szefowa brytyjskiego rządu miała powiedzieć, że jest celem jest zapewnienie, iż "żaden obywatel UE przebywający obecnie w Wielkiej Brytanii nie zostanie (...) poproszony o opuszczenie kraju w momencie wyjścia W. Brytanii z UE", a wszyscy obywatele unijni przebywający w W. Brytanii po Brexicie będą mieli okazję "uregulować swój status, żeby pozostać". Premier miała też powiedzieć przywódcom, że Londyn "nie chce, aby ktoś musiał opuścić (Wielką Brytanię)" i nie chce też "rozdzielać rodzin".

May przedstawiła również szczegóły propozycji dotyczącej uregulowania statusu obywateli UE w Zjednoczonym Królestwie. Zgodnie z nimi każdy obywatel UE mieszkający przez 5 lat w Wielkiej Brytanii będzie traktowany tak, jakby był obywatelem tego kraju "w zakresie opieki zdrowotnej, edukacji, świadczeń i emerytur". Niejasne pozostaje jednak, czy i jakie inne prawa zostaną zachowane, w tym np. prawo do sprowadzenia członków rodziny.

Według propozycji May ma zostać także wyznaczona tzw. data graniczna: najwcześniej w dniu rozpoczęcia negocjacji ws. Brexitu, a najpóźniej w dniu ostatecznego opuszczania UE. Każdy obywatel UE, który przebywa w Wielkiej Brytanii mniej niż 5 lat, a przybędzie na Wyspy przed datą graniczną, będzie miał prawo do pozostania w Wielkiej Brytanii do osiągnięcia 5-letniego okresu pobytu i uzyskania uprawnień. Wyznaczenie daty granicznej ma być przedmiotem negocjacji.

Obywatele UE będą mieli także wynoszący do dwóch lat (od momentu osiągnięcia 5-letniego pobytu) tzw. okres łaski na załatwienie niezbędnych spraw urzędowych dotyczących ich statusu na Wyspach.

Premier May miała też powiedzieć, że w rozmowach UE-Wielka Brytania w kwestii praw obywatelskich niezbędna jest "wzajemność". Szefowa brytyjskiego rządu zapewniała, że stanowisko Zjednoczonego Królestwa stanowi "sprawiedliwą i poważną propozycję" i ma na celu zagwarantowanie jak największej pewności obywatelom, którzy osiedlili się w Wielkiej Brytanii, budując tam swoje życie.

Brytyjski plan pozostawił wiele kluczowych pytań bez odpowiedzi

Przedstawiony przez May zarys porozumienia ws. praw migrantów wciąż pozostawia jednak wiele kluczowych pytań otwartych.

Brytyjska premier nie doprecyzowała, jaka będzie procedura, która pozwoli na uzyskanie nowego statusu - zaznaczając jedynie, że zastąpi ona dotychczasowy żmudny 85-stronicowy formularz i będzie możliwie uproszczona, w tym z użyciem technologii cyfrowych - ani jaka będzie "data graniczna", po której nowi przyjezdni nie będą mogli się ubiegać o nowy status.

Propozycja nie przewiduje również jurysdykcji Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości nad prawami migrantów - coś, co część z przedstawicieli państw członkowskich Unii Europejskiej przedstawiało jako swoją "czerwoną linię" w negocjacjach.

Szczegóły planu mają zostać przedstawione w poniedziałek w Izbie Gmin podczas dyskusji powiązanej z wygłoszoną w środę mową tronową, zawierającą plany legislacyjne mniejszościowego rządu Partii Konserwatywnej pod wodzą premier Theresy May.

Zgodnie z unijnym harmonogramem negocjacje powinny zakończyć się w ciągu dwóch lat od uruchomienia artykułu 50. traktatu UE, czyli do 29 marca 2019 roku. Unijny negocjator Michel Barnier sygnalizował wcześniej, że liczy na to, iż negocjacje zakończą się do października 2018 roku, by parlamenty państw unijnych oraz brytyjski zdążyły ratyfikować porozumienie, jeśli uda się je wypracować w toku negocjacji.

(ph)