W czwartek w stadninie koni w Janowie Podlaskim padła cenna klacz o imieniu Preria. Należała do Shirley Watts, żony perkusisty grupy Rolling Stones. „Pomimo natychmiastowej pomocy weterynaryjnej oraz niezwłocznego transportu do specjalistycznej kliniki, klaczy nie udało się uratować” – głosi komunikat Agencji Nieruchomości Rolnych, która nadzoruje stadninę. Na miejscu postępowanie wyjaśniające prowadzi specjalna komisja powołana przez ANR.

Klacz "Preria"z Janowa Podlaskiego /Tomasz Gzell /PAP

Preria należała do stadniny koni Halsdon Arabians. W Stadninie Koni w Janowie Podlaskim przebywała w ramach dzierżawy.

Na czas postępowania wyjaśniającego, w ramach działań nadzorczych, Agencja Nieruchomości Rolnych w trybie pilnym skierowała do Stadniny Koni Janów Podlaski kontrolę doraźną złożoną z pracowników Zespołu Nadzoru Właścicielskiego w osobach: pani Moniki Szpury, Głównego Specjalistę w Zespole Nadzoru Właścicielskiego oraz lekarza weterynarii Jana Molaka - głosi komunikat opublikowany na stronie Agencji Nieruchomości Rolnych.

W wyniku nagłego zachorowania w dniu 17 marca 2016 r. padła klacz Preria, należąca do stadniny koni Halsdon Arabians, która w ramach dzierżawy przebywała w Stadninie Koni Janów Podlaski. Pomimo natychmiastowej pomocy weterynaryjnej oraz niezwłocznego transportu do specjalistycznej kliniki, klaczy nie udało się uratować.

Obecnie trwa postępowanie, mające na celu wyjaśnienie okoliczności zgonu klaczy.W październiku 2015 r. w podobnych okolicznościach padła klacz Pianissima. W związku z powyższym, postępowanie wyjaśniające zostało objęte specjalnym nadzorem Agencji Nieruchomości Rolnych.Na czas postępowania wyjaśniającego, w ramach działań nadzorczych, Agencja Nieruchomości Rolnych w trybie pilnym skierowała do Stadniny Koni Janów Podlaski kontrolę doraźną złożoną z pracowników Zespołu Nadzoru Włsścicielskiego w osobach: pani Moniki Szpury, Głównego Specjalistę w Zespole Nadzoru Właścicielskiego oraz lekarza weterynarii Jana Molaka.O zdarzeniu poinformowana została też Prokuratura w związku z dochodzeniem, które toczone jest na okoliczność podejrzenia popełnienia przestępstwa przez poprzedni zarząd Spółki.

Dziennik "Fakt" donosi, że dziwne zachowanie klaczy ok. godz. 21 zaobserwował stróż nocny stajni. Preria miała leżeć w boksie i pokładać się z bólu.

Po zawiadomieniu lekarza i wstępnych oględzinach, klacz przeprowadzono do szpitala. Stwierdzono tam wzdęcie pętli jelit cienkich. Klacz wykazywała brak reakcji na środki przeciwbólowe - wynika z raportu sporządzonego przez pracowników stadniny w Janowie Podlaskim, na który powołuje się dziennik "Fakt".

Preria po blisko 4 godzinach od zauważenia pierwszych niepokojących objawów, trafiła następnie do specjalistycznej kliniki w Warszawie. Tam wykonano USG powłok brzusznych i zdecydowano o przeprowadzeniu zabiegu. Lekarze stwierdzili zapętlenie jelit cienkich - donosi dziennik.

O śmierci klaczy poinformowano prokuraturę, która prowadzi dochodzenie w sprawie niegospodarności byłych władz stadniny w Janowie Podlaskim.

W październiku ubiegłego roku w podobnych okolicznościach padła niezwykle cenna klacz Pianissima. Zwierzę również zmarło na tzw. skręt jelit. Śmierć Pianissimy była podawana jako jeden z powodów odwołania wieloletniego dyrektora stadniny w Janowie Podlaskim, Marka Treli. Ośrodek od połowy lutego działa pod nowym kierownictwem, a od wtorku ma nowego członka zarządu.


(dp)