Ubiegły rok i początek obecnego były dla polskich arabów wyjątkowo udane. Na sierpniowej aukcji Pride of Poland klacz z Janowa - Pepita osiągnęła cenę 1,4 mln euro. To był rekord wszech czasów, jeśli chodzi o cenę uzyskaną za klacz. Ten rok to championaty w Arabii Saudyjskiej oraz USA. Biznesowo stadnina też stoi dobrze, co doceniono zeszłotygodniową nagrodą „Gazeli Biznesu”. Co się więc stało? Nie rozumieją tego pracownicy stadniny.

Dr Marek Trela odwołany ze stanowiska prezes Stadniny Koni w Janowie Podlaskim / Andrzej Rybczyński /PAP

Oficjalnie boją się mówić. Jest nowy prezes, musimy być lojalni, wie pan, praca - mówią anonimowo. Zasłaniają się, że nie są upoważnieni do rozmowy, odsyłają do prezesa, bądź Agencji Nieruchomości Rolnych, która podjęła kontrowersyjną decyzję. Poza mikrofonem dziwią się. Przecież prezes Trela to jeden z wybitnych światowej klasy specjalistów od hodowli. Jest poważany na całym świecie. Sędziuje pokazy najwyższej klasy. Do Arabii Saudyjskiej, kolebki koni arabskich byle kogo przecież nie zapraszają - mówią pracownicy stadniny.

Oficjalnie rozmawia tylko pani Joanna. Ostatnio prezes Trela został wiceprezydentem Światowej Organizacji Konia Arabskiego, co jest sukcesem dla Polski, jest prestiżem. Jest wyjątkowym znawcą, poświęcił stadninie całe swoje życie, a w zamian daje się człowieka, który z końmi nie miał do czynienia - mówi zbulwersowana i zaniepokojona. Prezes Trela jest autorytetem dla nas wszystkich. Mało kto zna się tak jak on. Wyhodował najpiękniejsze ogiery i klacze na świecie. Stadnina nie ma problemów finansowych, wszystko funkcjonuje w jak najlepszym porządku, więc o co chodzi? - pyta. Jak można było go tak potraktować, kazać spakować się w kilkanaście godzin i nie przychodzić więcej do pracy? - pyta.

Murem za prezesem Markiem Trelą, jak również odwołanym prezesem stadniny w Michałowie Jerzym Białobokiem, stają hodowcy z całego świata. Najbardziej obawiam się wyprzedaży najcenniejszych koni - mówi prof. Krystyna Chmiel, hodowca arabów z 20-letnim stażem, wykładowca Państwowej Szkoły Wyższej w Białej Podlaskiej. To najbardziej gorący moment w życiu stadniny. Rozmawiałam z prezesem Trelą nie dalej niż 2 tygodnie temu. Właśnie układał listę sprzedażową na tegoroczną aukcję. To czas wyźrebień, czas decyzji o łączeniu w pary, które w przyszłości mają dać źrebaki. Najgorszy z możliwych okresów na robienie zmian - mówi prof. Chmiel. Jeśli teraz zapadną błędne decyzje, odbiją się na dalszej hodowli - dodaje.

Przez dziesięciolecia polskie stadniny dochowały się linii ogierów i klaczy gwarantujących najwyższą jakość. Hodowla koni, a zwłaszcza arabskich, to nie hodowla białych myszek - mówi. Tu można wszystko bardzo szybko zepsuć, a i życia nie wystarczy, żeby to odbudować.

Pracownicy nie składają broni. Będziemy walczyć o naszych prezesów - mówią. W najbliższą niedzielę szykują pikietę na warszawskim Torwarze podczas Cavaliady.

(j.)