Szczeciński sąd zdecyduje dziś, czy poseł Platformy Obywatelskiej Stanisław Gawłowski zostanie tymczasowo aresztowany. Według prokuratury istnieje obawa, że na wolności parlamentarzysta mógłby próbować wpłynąć na świadków w swojej sprawie i uzgodnić z nimi wspólną linię obrony. Posiedzenie w tej sprawie rozpoczęło się o godz. 10:30, a po 3 godzinach ogłoszono przerwę. Decyzję sądu mamy poznać dopiero wieczorem.

Stanisław Gawłowski / Marcin Bielecki /PAP

Na dzisiejszym posiedzeniu aresztowym obrońca sekretarza generalnego miał m.in. przedstawić 137 poręczeń osobistych. Jak poinformował mecenas Roman Giertych, złożyli je prawie wszyscy parlamentarzyści PO oraz działacze opozycji, m.in. Jan Lityński, Henryk Wujec czy Henryka Krzywonos. "Były niedziele handlowe, a za PiS mamy niedziele aresztowe" - zauważył na Twitterze.

Przed Sądem Rejonowym Prawobrzeże i Zachód w Szczecinie zebrało się kilkudziesięciu sympatyków PO i parlamentarzystów tej partii z regionu. Na transparentach, które przynieśli ze sobą można było przeczytać m.in. "Wolne sądy".

W poniedziałek w Szczecinie zbierze się na wyjazdowym posiedzeniu Zarząd Krajowy i zarząd zachodniopomorskiej PO, a także prezydium klubu parlamentarnego Platformy - poinformował szef tego klubu Sławomir Neumann. Tematem spotkania, którego rozpoczęcie zaplanowano na godz. 10:30, ma być sprawa zarzutów dla Stanisława Gawłowskiego.

Zachodniopomorski Wydział Zamiejscowy Departamentu ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Szczecinie przedstawił Gawłowskiemu pięć zarzutów, w tym trzy o charakterze korupcyjnym. Chodzi o okres, gdy Gawłowski pełnił funkcję wiceministra ochrony środowiska w rządzie PO-PSL. Miał wówczas przyjąć jako łapówkę co najmniej 175 tysięcy złotych w gotówce, a także dwa zegarki o wartości prawie 25 tysięcy złotych.