Centralne Biuro Antykorupcyjne zatrzymało posła Platformy Obywatelskiej Stanisława Gawłowskiego. Taką informację podał jego adwokat Roman Giertych, który ocenił, że parlamentarzysta jest "traktowany jak najgroźniejsi przestępcy". Wczoraj Sejm wyraził zgodę na zatrzymanie i tymczasowe aresztowanie polityka. Dziś razem ze swoim adwokatem Romanem Giertychem poseł stawił się w prokuraturze w Szczecinie, gdzie jest przesłuchiwany. Również w piątek Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego zatrzymała Bogdana K., który usłyszał kilka prokuratorskich zarzutów - w tym m.in. korumpowania posła Stanisława Gawłowskiego. Chodzi o sto tysięcy złotych - ustalił reporter RMF FM Krzysztof Zasada. Biznesmen miał już zarzuty w tzw. aferze melioracyjnej w Zachodniopomorskiem.

Roman Giertych i Stanisław Gawłowski w drodze do prokuratury / Marcin Bielecki /PAP

Czekaliśmy wczoraj do godz. 22 w mojej kancelarii na realizację zatrzymania. Nie nastąpiła, stąd pojawiliśmy się dzisiaj tutaj w prokuraturze w Szczecinie po to, aby może wreszcie usłyszeć, co prokuratura tak naprawdę ma do pana posła Gawłowskiego - stwierdził Giertych. Jestem przekonany, że w sądzie sprawa zostanie wyjaśniona całkowitym uniewinnieniem pana posła - dodał. 

Pan poseł nie tylko nie unika prokuratury, ale wręcz jest namolny - zauważył adwokat. Już miesiąc temu tutaj byliśmy i zarzutów nie usłyszeliśmy - przypomniał. 

Giertych stwierdził, że jeżeli dojdzie do zatrzymania posła PO to "będziemy mieli do czynienia z pierwszym więźniem politycznym Jarosława Kaczyńskiego". Chwilę później sam napisał na Twitterze: "CBA zatrzymało formalnie Gawłowskiego". "Prokurator uznał, że należy zatrzymać i przymusowo doprowadzić posła Gawłowskiego. Przyczyną jest obawa, że będzie unikał stawiennictwa przed organami wymiaru sprawiedliwości" - dodał później. Poinformował też, że jego klient prosi o podawanie jego pełnego imienia i nazwiska oraz wizerunku.

Według Giertycha, jego klient ""traktowany jak najgroźniejsi przestępcy". Jak wyjaśnił adwokat, "prokuratura odmawia rozmowy z obrońcą bez obecności funkcjonariuszy CBA przysłuchujących się rozmowie".

Prokuratura Krajowa poinformowała, że gdyby poseł nie został zatrzymany, istniałaby obawa, że "ostrzeże inne, nieustalone dotąd osoby, i np. uzgodni z nimi wspólną linię obrony w celu uniknięcia przez nie odpowiedzialności karnej albo jej zminimalizowanie". W komunikacie napisano, że "przebywając na wolności, może podejmować próby uniknięcia konsekwencji karnych, a przynajmniej odwleczenia ich w czasie".

Gawłowski: W państwie PiS różne rzeczy mogą się zdarzyć

Ja od trzech miesięcy nie posiadam immunitetu - sam się zrzekłem. Prokuratura od 3 miesięcy mogła mi - jeżeli miała podstawy i dowody - postawić zarzuty - mówił przed wejściem do prokuratury Stanisław Gawłowski. Nie ma żadnych dowodów, a to, co państwo jako dziennikarze opublikowaliście, ewidentnie świadczy o tym, że zeznania osób związanych z PiS to zwykłe pomówienia - dodał. 

Jestem przygotowany na każdą ewentualność. Żyjemy w państwie PiS, a w państwie PiS różne rzeczy mogą się zdarzyć - zauważył Gawłowski. Gdyby to była niezależna prokuratura to nie obawiałbym się kompletnie niczego, tych zarzutów nigdy by nie było. Jest to prokuratura zarządzana przez polityka PiS, przez Zbigniewa Ziobrę, więc nie mam wątpliwości, że każdy scenariusz jest możliwy - oświadczył. 

Zachodniopomorski Wydział Zamiejscowy Departamentu ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Szczecinie zamierza przedstawić Gawłowskiemu pięć zarzutów, w tym trzy o charakterze korupcyjnym. Chodzi o okres, gdy Gawłowski pełnił funkcję wiceministra ochrony środowiska w rządzie PO-PSL. Wówczas miał przyjąć jako łapówkę co najmniej 175 tysięcy złotych w gotówce, a także dwa zegarki o wartości prawie 25 tysięcy złotych.

(mn+ug)