RMF24 RMF FM RMF MAXX RMF CLASSIC RMF ON
RMF24

Czy to tylko jesienna chandra, czy już depresja?

Publikacja: Środa, 7 października (06:00) Aktualizacja: Wtorek, 8 sierpnia (12:00)

Dni są coraz krótsze, słońca będzie coraz mniej. Częściej jesteś przygnębiony, smutny i pozbawiony energii? Gorzej radzisz sobie z problemami codziennego życia? To może być sezonowa depresja, zwana też jesienną lub zimową chandrą. Właśnie teraz w gabinetach psychiatrów i psychoterapeutów pojawia się więcej pacjentów niż zwykle.

Pacjenci mówią, że latem funkcjonują całkiem nieźle, a w okresie jesienno-zimowym ich wydajność spada. Jest to związane z tym, że jest mniej melatoniny, która jest wydzielana pod wpływem światła - tłumaczy psychiatra, sekretarz Zarządu Głównego Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego dr Maciej Matuszczyk. Depresji sezonowej nie należy lekceważyć. Do leczenia jej stosuje się leki i fototerapię. Są specjalne lampy emitujące jasne, białe światło, które odpowiada szerokości widma światła słonecznego i to działa - mówi dr Matuszczyk. Najlepsze efekty daje połączenie dwóch metod terapeutycznych. Jeśli mamy do czynienia z depresją pełnoobjawową, z obniżonym nastrojem, brakiem mobilizacji do działania, z zaburzeniami snu, to przynajmniej w tym pierwszym okresie moim zdaniem leki mają pierwszorzędne znaczenie. Później, po paru tygodniach wsparcie psychologiczne jest wskazane chociażby po to, żeby znaleźć przyczynę, dlaczego ta depresja się pojawiła. W przypadku zaburzeń nerwicowych związanych z lękiem, niepokojem, napięciem, wybór jest dowolny. Można najpierw pójść do terapeuty - dodaje.

Część leków używanych w psychiatrii uzależnia. Są to leki uspokajająco-nasenne. Stosowanie ich przez dłuższy czas regularnie może doprowadzić do sytuacji takiej, że dawka, która wcześniej powodowała uspokojenie , zasypianie, po paru tygodniach już nie wystarcza. Takich leków nie powinno się brać regularnie. Mogą być stosowane doraźnie przez krótki okres czasu. Leki przeciwdepresyjne nie uzależniają. Minusem ich jest to, że nie działają od razu. Kiedy pacjent w danej chwili się źle czuje, dajemy mu lek uspokajający, ale z zastrzeżeniem, żeby nie brał go długo. W ciągu tych parunastu dni, paru tygodni stosowania leku przeciwdepresyjnego pojawia się efekt i wtedy lek uspokajający można odstawić - wyjaśnia ekspert.

Wiele kłopotów o podłożu depresyjnym ujawnia się właśnie w okresie jesienno-zimowym, ale objawy depresji, które nie mijają zawsze powinny skłonić nas do wizyty u lekarza. O depresji mówimy wtedy, kiedy smutek, przygnębienie, brak aktywności, a czasami jeszcze lęk, niepokój i zaburzenia snu występują ponad dwa tygodnie i znacząco wpływają na funkcjonowanie pacjenta. Człowiek nie jest wówczas w stanie spełniać swoich ról społecznych, które do tej pory udawało się realizować. Rzeczy, które wcześniej wykonywał z marszu, zaczynają sprawiać duży problem - wyjaśnia dr Matuszczyk. Jak podkreśla, często osoba cierpiąca na depresję próbuje się mobilizować, ale jej to nie wychodzi. Wtedy pojawia się poczucie winy. Charakterystyczne jest to, że chory nie jest w stanie prawidłowo ocenić swojego stanu sam. Nie jest w stanie powiedzieć: ja mam depresję. Myśli raczej, że jest do niczego - dodaje psychiatra.

Wsparcie jest bardzo ważne. Człowiek czasem sam nie jest w ogóle w stanie rozpoznać, że ma depresję. Może być przekonany, że to jego wina, że nie potrafi sprostać swoim obowiązkom. Czasami to właśnie rodzina albo znajomi przyprowadzają takiego człowieka do specjalisty. Jeżeli zauważamy, że ktoś bliski jest smutny, ma kłopoty ze spaniem, jest drażliwy, do tego wygląda gorzej, bo np. z powodu trudności z mobilizacją przestaje się golić, czesać, w przypadku kobiet przestaje robić makijaż, to warto porozmawiać z tą osobą. I jeśli okaże się, że trwa to dłużej, że są problemy z nastrojem, jest niepokój i napięcie, to lepiej nie czekać i nakłonić do pójścia do lekarza - wyjaśnia dr Matuszczyk.

Jak podkreśla, na depresję choruje coraz więcej młodych, aktywnych dotąd ludzi. Widzę w swojej praktyce bardzo wiele osób, które przychodzą z powodów adaptacyjnych. W ich życiu pojawiło się kilka przeszkód, które się skumulowały. To może być problem w pracy, trudna sytuacja w domu, czasem dochodzą do tego kłopoty zdrowotne. Mechanizm, który do tej pory działał nagle zaczyna się sypać. Człowiek przestaje sobie radzić - wyjaśnia dr Matuszczyk. W depresji może pojawić się poczucie napięcia i napady lęku. Np. w autobusie, windzie, czy sklepie odczuwamy nagłe kołatanie serca albo tzw. kulę w gardle. Może nam się wydawać, że za moment przewrócimy się albo dostaniemy zawału.

Warto wiedzieć, że do lekarza psychiatry nie trzeba mieć skierowania. Można zapisać się na wizytę w dowolnym miejscu, choć dostęp do lekarzy tej specjalności bywa utrudniony, bo są kolejki. Czasami trzeba poczekać kilka tygodni, co może być problemem. Przez ten czas stan pacjenta może się na tyle pogorszyć, że już zupełnie nie będzie w stanie funkcjonować albo nawet targnie się na swoje życie - mówi dr Matuszczyk.

Depresja wymaga jak najszybszej pomocy lekarza psychiatry. Z depresją sezonową radzić sobie można na wiele sposobów. To m.in. odpowiednia dieta, a także np. medytacja. Wbrew pozorom nie chodzi o to, by przyjmować pozycję kwiatu lotosu. Jak zwracają uwagę niektórzy, medytować można nawet chodząc w pewnej izolacji. W tym sensie wyprawa do parku czy do lasu, gdzie w samotności, w oderwaniu od cywilizacji i w otoczeniu natury możemy pozbierać myśli, też może mieć podobny efekt - wyjaśnia psycholog społeczny Jarosław Kulbat z uniwersytetu SWPS we Wrocławiu. Ważne jest, by w czasie medytacji zadbać o komfort. Szukamy zatem cichych miejsc, w których nie będą nam przeszkadzać ludzie. Szukamy miejsc, by wyciszyć się czy porzucić te myśli, które są następstwem analizy tego, co wokół nas się dzieje. Zwłaszcza wtedy, kiedy jest to źródłem stresu czy zmartwienia. Ta izolacja w praktyce oznacza unikanie. Kiedy nie ma nic, co by rozpraszało moją uwagę to ja jestem w stanie wyciszyć się, skoncentrować się na doznaniach ciała. Nic niby wokół mnie się nie dzieje, a jednak moje ciało jakoś reaguje - wyjaśnia psycholog. Często zwraca się również uwagę na to, by medytacja była częścią całego programu poprawiającego nastrój. Razem z aktywnością fizyczną, ze spacerami, generalnie z robieniem rzeczy przyjemnych - podkreśla Jarosław Kulbat.

Źródło: RMF FM
Tagi: depresja

Nie przegap

Najważniejsze Fakty

Dalsza część artykułu pod materiałem video: