"Myślę, że pan Jacek Czaputowicz będzie ministrem spraw zagranicznych" - mówił w Porannej rozmowie w RMF FM eurodeputowany PiS Zdzisław Krasnodębski. Gość Roberta Mazurka zapewniał, że "nie będzie żadnych sensacji", jeżeli chodzi o tworzenie nowego rządu. "To jest naturalne, że przyszły wybory, jest nowe rozdanie, wszyscy artykułują swoje żądania. Nie wszystkie muszą być spełnione" - zaznaczył europoseł. Krasnodębski, pytany o to, czy Marian Banaś powinien podać się do dymisji, odpowiedział: "Szczerze mówiąc, nie śledzę tak dokładnie wszystkich doniesień".

Takie było stanowisko całej delegacji polskiej, nasi koordynatorzy uznali, że tekst nam nie odpowiada - tak Krasnodębski tłumaczył, dlaczego europosłowie PiS wstrzymali się od głosowania przeciwko rezolucji PE potępiającej pomysł władz Ugandy, aby karać śmiercią za "gorszące akty homoseksualizmu". Gość Roberta Mazurka podkreślał, że europosłowie w oddzielnym głosowaniu poparli punkt przeciwko karze śmierci. Potępiliśmy karę śmierci. Odrzuciliśmy rezolucję jako całość - mówi Krasnodębski.

Gość: Zdzisław Krasnodębski

Robert Mazurek, RMF FM: Dzisiaj Dzień Odpoczynku dla Zszarganych Nerwów. Swoje skołatane postanowił leczyć w rozmowie z RMF FM profesor Zdzisław Krasnodębski, europoseł PiS. Kłaniam się nisko.

Zdzisław Krasnodębski: Dzień dobry.

Leczy pan?

Nie mam skołatanych nerwów, ale zawsze przyjemnie się z panem redaktorem rozmawia. Rzeczywiście, to jest rozmowa odprężająca, pozwalająca nabrać dystansu do rzeczywistości, do siebie, do dziennikarzy.

O skokach narciarskich porozmawiamy za jakiś czas. Nie niepokoi pana to, jak partie koalicyjne - Solidarna Polska, Porozumienie Jarosława Gowina i PiS - walczą o stanowiska przy tworzeniu nowego rządu?

Nie walczą. Myślę, że nie będzie żadnych sensacji. Muszę rozczarować chyba pana redaktora.

Ja nie oczekuję żadnych sensacji, nawet żołądkowych.

To jest naturalne, że przyszły wybory, jest nowe rozdanie, więc wszyscy artykułują swoje żądania. To nie znaczy, że wszystkie muszą być spełnione. Nie wiemy zresztą, jakie są. Niestety, nie uczestniczę w tych rozmowach, więc nie wiem.

A kto będzie szefem MSZ-u na pański nos? Kto byłby dobry?

Ja mogę tylko o swoich intuicjach opowiadać.

A jakie są pańskie intuicje?

Myślę, że prof. Jacek Czaputowicz będzie ministrem spraw zagranicznych.

Chyba pan nie trafił. A Jarosław Gowin, którego środowisko mówiło, że byłby świetnym kandydatem na to stanowisko, nadałby się?

Zdaje się, że on sam powiedział ostatnio w wywiadzie, że akurat to stanowisko go nie interesuje. Myślę, że chciałby nadal reformować polskie uniwersytety.

Oj tak, tak, zreformował. Zresztą dostał za to bardzo dobry wynik - miał 3 razy mniej głosów niż w 2015 roku.

Czasami się zdarza. Nie wiem, dlaczego akurat tak go ocenili wyborcy. Reforma przez niektórych jest krytykowana, inni znowu chwalą. Trudno mi w tej chwili powiedzieć. Spotykam się niedługo - nawet w tym tygodniu - z przedstawicielami polskiej humanistyki, żeby na ten temat porozmawiać.

To pan z nimi porozmawia o reformie. Usłyszy pan zapewne wiele gorzkich słów. Proszę mi powiedzieć, panie profesorze, czy naprawdę nie ma pan takiego poczucia, że z Marianem Banasiem to powoli staje się tak, jak z panem Bartłomiejem Misiewiczem? Taka długa opowieść. Pan Misiewicz dopiero w lutym 2017 roku - po 1,5 roku - odszedł z ministerstwa obrony. Przez cały ten czas byliście grillowani, dopytywani, nękani, męczeni pytaniami: A co tam u Misiewicza, a co z Misiewiczem. Teraz jest tak samo z Banasiem.

To jest jednak zasadnicza różnica między tymi dwoma panami. Przede wszystkim - pomijając różnicę wieku, doświadczenia, zasług, kompetencji - to jeszcze jest jednak różnica stanowiska, które się zajmuje.

No właśnie.

To jest ten problem. Jeżeli chodzi o pana Misiewicza, to wymagało to po prostu pewnej decyzji personalnej i zmiana mogła nastąpić szybko, jeżeli już potwierdziły się zarzuty.

Ale jak pan dobrze wie, ta zmiana nie nastąpiła szybko.

Mogła nastąpić szybko. Tutaj jest inna sytuacja. Jest organ konstytucyjny, niezależny. Jak byśmy sobie tak odwoływali, jak byśmy chcieli, z takich...

Nie możecie go odwołać. To jest akurat prawda.

No więc właśnie. To by potwierdzało najgorsze podejrzenia opozycji, gdybyśmy tak mogli, gdyby prezes mógł tak decydować. Przecież wszyscy odkryli - wracając do pana pierwszego pytania - że w Polsce rządzi koalicja.

Panie profesorze, to może prosta opinia: czy Marian Banaś powinien podać się do dymisji?

Szczerze mówiąc, nie śledzę tak dokładnie wszystkich...

Ojej.

Naprawdę.

Głowa w piasek, ja tam nie wiem, zarobiony ostatnio byłem...

Nie. Bardziej interesują mnie rzeczy takie, jak ostatnie wybory w Turyngii. To jest rzeczywiście...

Turyngia Turyngią. Czemu pan się wstrzymał od głosowania nad rezolucją Parlamentu Europejskiego, który protestował przeciwko wprowadzeniu kary śmierci dla gejów w Ugandzie?

Po pierwsze - bo takie było stanowisko całej delegacji polskiej. To jest tak, że nie całą legislacją zajmuje się każdy poseł. Akurat jest tak, że to przygotowała komisja spraw zagranicznych i komisja rozwoju. Nasi koordynatorzy uznali, że tekst - bo tekst rezolucji jest zawsze negocjowany między grupami politycznymi - nie odpowiada nam. W związku z tym było oddzielne głosowanie nad punktem dotyczącym kary śmierci. To poparliśmy zdecydowanie. Jesteśmy przeciwko karze śmierci dla osób LGBT, w ogóle przeciwko karze śmierci. Ja osobiście jestem przeciwko karze śmierci. Natomiast odrzuciliśmy rezolucję jako całość.

Wytłumaczę naszym słuchaczom - prezydent Ugandy, urzędujący od '86 roku - zasiedział się trochę...

... doświadczony...

Yoweri Museveni - doświadczony polityk i swego czasu bardzo przez Zachód promowany. Prezydent Ugandy walczy z AIDS. Ma na tym polu nawet pewne zasługi, tylko teraz postanowił również wziąć się za homoseksualistów.

Ale to nie jest do końca prawda.

Chciałbym naszym słuchaczom wytłumaczyć, że Uganda przyjmuje legislację, którą potocznie nazywa się "kill the gay", która zezwala na to, żeby stosunki homoseksualne były karane śmiercią. I teraz PE postanowił to potępić, a wy wstrzymaliście od głosu. Naprawdę uważa pan, że mordowanie ludzi za to, że są gejami nie jest godne potępienia?

Odpowiedziałem panu, że akurat to potępiliśmy, bo to było głosowane oddzielnie. Natomiast to jest tak, że rezolucje są większym tekstem. Często jest tak, że są pewne zapisy, pod którymi...

Nie potrafi mi pan tego wyjaśnić, przepraszam. Ja tego naprawdę nie rozumiem dlaczego?

Tłumaczę panu.

Tłumaczy mi pan, że to było oddzielne głosowanie i pan tego tak, tamtego nie... Ale dlaczego nie?

Dzień przed tym głosowaniem... nie, tego samego dnia było głosowanie również na temat ratowania ludzi, uciekinierów na Morzu Śródziemnym. Również w tym przypadku to zostało odrzucone. Dlaczego to zostało odrzucone większością głosów? Nie dlatego, że PE jest przeciwko ratowaniu, tylko dlatego, że pewne zapisy tam w tym tekście były nie do przyjęcia.

Marzył pan o tym, żeby PiS miało 47 proc. głosów. Jest mniej, niespełna 44 proc. Dlaczego PiS odwrócił się - jak pan mówił - od inteligencji?

Nie powiedziałem, że PiS się odwrócił od inteligencji, tylko rzeczywiście uważam, że...

Że był mało wyrafinowany w przekazie, tak?

Nie no, szukamy różnych...

Że mówicie: "daliśmy wam forsę, głosujcie na nas".

Nie, nie. Jak mówię, ja nie jestem akurat przekonany - padają różne wyjaśnienia, dlaczego jest 44 proc., a nie 47 proc. Ostatnio rozmawiałem z kolegą Włochem, jak jechaliśmy na lotnisko w Strasburgu i mówi: "Gratuluję". Pytam się: "Dlaczego?". "Tak wspaniałego zwycięstwa". Ja mówię: "Jednak chcielibyśmy więcej". Na to on się śmieje. Wszyscy się śmieją.