„Władysław Kosiniak-Kamysz powiedział, że jest gotów wystartować w wyborach prezydenckich, natomiast powiedział, że kandydat powinien zostać wybrany w ramach prawyborów z szerokiego środowiska. Nie można pozwolić sobie na to, żeby miesiącami się zastanawiać, kto byłby lepszym kandydatem na prezydenta” – mówił w Porannej rozmowie w RMF FM poseł-elekt Polskiego Stronnictwa Ludowego Władysław Teofil Bartoszewski.

W polityce liczy się skuteczność. Musi być taki kandydat, który będzie w stanie wygrać z prezydentem Andrzejem Dudą - podkreślił. Spójrzmy na to, kto jest w stanie odebrać wyborców centrum i centroprawicy prezydentowi Dudzie. Bo jak ktoś myśli, że pan Biedroń zawalczy o konserwatywną wieś i małe miasteczka, to chyba jest to błędne rozumowanie. Kosiniak-Kamysz jest w środku - zaznaczył rozmówca Roberta Mazurka.

Zdaniem Bartoszewskiego Kosiniak-Kamysz jest zdecydowanie niedoceniany jako kandydat na prezydenta. Wszyscy przed 13 października wkładali PSL do trumny i ją już zakopywali. A tymczasem pan Kosiniak-Kamysz wpadł na pomysł zrobienia szerszej koalicji, Koalicji Polskiej, ściągnął do PSL-u kilka rozmaitych ruchów i ugrupowań, i to zaowocowało wynikiem, jaki dostaliśmy - powiedział.

Poseł-elekt PSL chwalił także Pawła Kukiza i jego ruch. Jest świetnym posłem i świetnie się sprawdza, bo on z ogromną energią mobilizuje ludzi, do których PSL nie miał dostępu. To, że poseł Ścigaj wygrała w Krakowie to dlatego, że poszła w stronę przedsiębiorców - mówił Bartoszewski.

Bartoszewski: Kosiniak-Kamysz jak Schwarzenegger i Reagan? Tak. Jest w stanie pokonać Dudę

W największym stanie amerykańskim, czyli Kalifornii, prawybory w Partii Republikańskiej wygrywa normalnie szaleniec, który potem przegrywa bez żadnego problemu z kandydatem Partii Demokratycznej. Tylko wtedy, kiedy wybrano drugorzędnego aktora Arnolda Schwarzeneggera na gubernatora, a poprzednio Ronalda Reagana, byli w stanie pokonać kandydata Partii Demokratycznej, dlatego że mieli bardziej centrowe poglądy - mówił Władysław Teofil Bartoszewski w internetowej części Porannej rozmowy w RMF FM. Uzasadniał w ten sposób kandydaturę Władysława Kosiniaka-Kamysza na prezydenta. Czy prezes PSL jest jak Schwarzenegger i Reagan? Tak jest. I on jest w stanie pokonać pana prezydenta Dudę - przekonywał poseł-elekt PSL. 

Robert Mazurek pytał swojego gościa również o jego znajomość z premierem Wielkiej Brytanii Borisem Johnsonem. Ja go dobrze znałem, on był studentem w Oksfordzie, kiedy ja tam byłem pracownikiem. (...) Byliśmy w jednym klubie dyskusyjnym. (...) On tam był, ale był bardziej rozrywkowy niż ja szczerze mówiąc - opowiadał Bartoszewski. Kobieciarzem był całe życie. Znałem obie jego żony i niektóre inne... metresy - zdradził gość RMF FM. 

POSŁUCHAJ ROZMOWY ROBERTA MAZURKA Z WŁADYSŁAWEM TEOFILEM BARTOSZEWSKIM

Robert Mazurek: Czy Władysław Kosiniak-Kamysz jest kandydatem na prezydenta czy na razie jest kandydatem na kandydata?

Władysław Teofil Bartoszewski: Jeżeli pan redaktor przeczyta ze zrozumieniem tekst wypowiedzi pana Kosiniaka-Kamysza...

Próbowaliśmy tutaj w parę osób i nie udało nam się osiągnąć zrozumienia - po to jest tutaj pan, panie profesorze, żeby nam maluczkim...

Egzegezy dokonać pisma. Otóż to jest tak: pan Władysław Kosiniak-Kamysz powiedział, że jest gotów wystartować w wyborach prezydenckich, natomiast powiedział, że byłoby najlepiej, gdyby kandydat został wyłoniony w drodze prawyborów, dyskusji, debat itd. z szerokiego środowiska. Natomiast nie można sobie pozwolić na to, żeby się zastanawiać miesiącami, kto byłby lepszym kandydatem na prezydenta, i wystartować z tym nowym kandydatem na prezydenta na wiosnę przyszłego roku.

Ale przecież to jest jakaś fikcja. Platforma od początku mówi, że ona będzie miała swojego kandydata, lewica mówi, że będzie miała swojego kandydata, więc kandydatem czego miałby być kandydat ludowców?

Ale trzeba jeszcze zwrócić uwagę na jeden dość drobny fakt: że można mieć wielu kandydatów, ale w polityce liczy się skuteczność - i musi to być taki kandydat, który jest w stanie wygrać z panem prezydentem Dudą.

Władysław Kosiniak-Kamysz mówi, że "trzeba podjąć wysiłek zbudowania ruchu społecznego", on jest do tego gotowy. Jak ja słyszę: "ruch społeczny", to wiem, że to nie chodzi o nic - to chodzi o gadanie, chodzi o słowa. Co to ma być ten ruch społeczny?

Proszę zwrócić uwagę, że przed 13 października wszyscy wkładali Polskie Stronnictwo Ludowe do trumny i ją już zakopywali, a tymczasem pan Władysław Kosiniak-Kamysz wpadł na pomysł zrobienia szerszej koalicji - Koalicji Polskiej, ściągnął do nas, do PSL-u kilka rozmaitych ruchów i ugrupowań, i mniejszych partii - i to zaowocowało wynikiem, jaki dostaliśmy.

Czyli jednak rację miał Sławomir Neumann, mówiąc, że 8,5 procent to wam w głowie zaszumiało.

Jak słusznie ktoś odpowiedział panu Neumannowi: jeżeli on wyprodukuje jeszcze więcej taśm, to zredukuje Platformę Obywatelską do 8,5 procent.

Izabela Leszczyna z kolei, posłanka Platformy Obywatelskiej, mówi, że Władysław Kosiniak-Kamysz staje się nieco niepoważny, ogłaszając, że to on miałby być tym kandydatem lewicy.

Ja lubię panią Izabelę Leszczynę, którą uważam za dobrego fachowca od finansów...

Biorąc pod uwagę, że jest polonistką, to rzeczywiście ciekawe...

Ale była wiceministrem finansów i sobie dobrze radziła.

Aldo Moro, proszę pana, zanim został porwany, był, zdaje się, ministrem we wszystkich resortach oprócz dwóch.

To, że ktoś ma jakieś wykształcenie, nie znaczy, że się akurat tym musi zajmować. Ja jestem dobrym przykładem. Jestem antropologiem społecznym i co?

To jest znakomita praca, pan się zna na wszystkim po prostu.

To też. Ale moim ulubionym przykładem... mam bardzo wielu przyjaciół historyków sztuki i zawsze im wypominam, że jednym z historyków sztuki, ich kolegą po fachu był Muammar Kaddafi.

Zostawmy libijskich dyktatorów. Wróćmy do tego, czy rzeczywiście to nie jest niepoważne, jeżeli wy, PSL, z pozycji nawet 8,5 procent mówicie: "To fantastycznie, my teraz będziemy decydować o tym, kto na opozycji rozdaje karty"?

Dajmy sobie  spokój z tym wynikiem 8,55, a spójrzmy na to, kto jest w stanie odebrać wyborców centrum i centro-prawicy panu prezydentowi Dudzie. Bo jeśli pan redaktor myśli, że to pan Biedroń nagle zawalczy i konserwatywna polska wieś i małe miasteczka wybiorą go na prezydenta, to chyba jest to błędne rozumowanie. Kosiniak-Kamysz jest w środku.

Ale pan Kosiniak-Kamysz na razie nie powiedział, że startuje. Zostawmy to na sekundę.

Powiedział, że jest gotów wystartować.

Jest gotów.

Jeżeli w krótkim czasie nie wyłoni się inny kandydat - bo nie można czekać z wyborem  kandydata do wiosny. Myśmy mieli wiosnę. Wiosna przeszła i znikła.

Wybory prezydenckie będziemy mieli w maju, wcześniej, bo już za osiem dni będzie trzeba wybrać wicemarszałka Sejmu i kto będzie kandydatem PSL-u na to stanowisko?

Tego nie wiem jeszcze.

Czyli wiemy już co będzie w maju, ale to co za osiem dni -  nie, to szmat czasu.

Nie, ja nie jestem w gronie zarządczym partii i w związku z tym...

A może pan jest jednym z kandydatów?

Nie, no panie redaktorze.

To byłby świetny pomysł.

Nie, ja jestem nowy. Pan Wróbel z konkurencyjnej stacji, to już mnie gdzie indziej też widział. Ale takie mrzonki należy zostawić sobie na potem.

Czyli pan nie wie kto będzie wicemarszałkiem Sejmu. A kto miałby być szefem klubu?

Tego też nie wiem.

Dobrze, ja pytam o pańskie opinie.

To są moje opinie. Było to proponowane, jeśli chodzi o pana Pawła Kukiza.

Ale on  powiedział: Nie dziękuję, nie tańczę.

To jest naprawdę w gestii ścisłych władz partii, a ja dopiero odebrałem legitymację członkowską wczoraj.

Dobrze panie profesorze. Kim ma być w takim razie Paweł Kukiz? Gdzie by go pan widział w tym PSL-u? Czy miałby  się zajmować? Co miałby robić?

Pan Paweł Kukiz jest świetnym poseł i świetnie się sprawdza. On z ogromną energią mobilizuje ludzi, do których PSL normalnie nie przemawiał, nie miał dostępu. I fakt, że na przykład pani poseł Ścigaj wygrała w Krakowie, to z tego powodu, że ona wyszła w stronę pracodawców, przedsiębiorców. I to pan Kukiz doskonale robi, bo ma ten kontakt właśnie z ludźmi przedsiębiorczymi.

Czyli ma mieć kontakt - ma mieć kontakt i mobilizować. 

No ale mobilizuje skutecznie. I o to chodzi. 

Jak patrzę na bilans naszej krótkiej rozmowy, to wygląda na to, że: nie wiemy jeszcze, kto będzie kandydatem PSL na prezydenta, bo wiemy, że Władysław Kosiniak-Kamysz mówi "tak", jednak trochę chciałby, ale boi się. 

Z całą pewnością kandydatem PSL na prezydenta jest pan Kosiniak-Kamysz.

Aha, czyli już wiemy?

To wiemy.

Z całą pewnością?

I tu partia stoi murem za prezesem. 

A nie boicie się, przepraszam, że skończy się jak zwykle ostatnio z kandydatami PSL? Przypomnę, że nawet legendarny w tym środowisku Waldemar Pawlak dostał 1,75 proc. głosów. 

Ale jeśli pan spojrzy na sondaże, a ja bym się za bardzo do nich nie przywiązywał, ale jednak - to w dzisiejszym sondażu, który widziałem, to lepszy wynik w potencjalnych wyborach prezydenckich z panem prezydentem Dudą ma Kosiniak-Kamysz, a nie pani Kidawa-Błońska.

Proszę pana, to wszystko świetnie, tylko że po pierwsze: do wyborów prezydenckich jeszcze pół roku. Dobrze, zostawmy to. Czyli jeśli PSL samo będzie wystawiać kandydata, to będzie nim Władysław Kosiniak-Kamysz. Na pewno. Nie wiemy za to, kto będzie wicemarszałkiem Sejmu z PSL.

Ja nie wiem. To nie znaczy, że partia nie wie. 

Ale my, słuchacze, nie wiemy, kto będzie szefem klubu waszego.

Ale to się w ciągu kilku dni okaże. 

Sami państwo widzą, że jestem trochę bezradny wobec takiego dictum. Czy poznał pan już Marka Sawickiego?

Oczywiście, że znam Marka Sawickiego.

To jest człowiek, który zawsze jest przeciw. To jest czołowy opozycjonista w PSL. Jest przeciwko Władysławowi Kosiniakowi-Kamyszowi, jest przeciwko wszystkim możliwym pomysłom PSL...

Akurat on bardzo chciał, żeby Władysław Kosiniak-Kamysz startował na prezydenta.

A Kosiniak-Kamysz nie chciał się na to zgodzić, żeby go tak od razu wypychać.

Należy postępować rozważnie i tak to robimy.