"Dążymy do tego, żeby zarobki w Polsce były takie, jak w zachodniej Europie" - powiedziała w Porannej rozmowie w RMF FM posłanka Prawa i Sprawiedliwości Mirosława Stachowiak-Różecka. "Dążymy do dobrobytu, dążymy do tego, żeby Polacy dobrze zarabiali za swoją pracę" - dodała, odnosząc się do zaprezentowanych przez Jarosława Kaczyńskiego zapowiedzi podwyższania płacy minimalnej.

Pieniądze na 13. i 14. emeryturę będą pochodzić z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych. Te sprawy na pewno zostaną uregulowane, zapisane, są zabezpieczone środki - powiedziała Stachowiak-Różecka. Pytana o przedstawioną przez Polskie Stronnictwo Ludowe propozycję wprowadzenia emerytury bez podatku odparła: "My się nie licytujemy, tylko podchodzimy do spraw programowych i do naprawy Polski odpowiedzialnie i wiarygodnie". PSL w różnych koalicjach różne rzeczy obiecywał, natomiast realizował zupełnie coś innego - dodała.

Robert Mazurek: Dzień dobry, Robert Mazurek, kłaniam się nisko. A dlatego prowadzę tę rozmowę ja, bo dzisiaj jest Międzynarodowy Dzień Urody. A do naszego studia zawitała Mirosława Stachowiak-Różecka - Prawo i Sprawiedliwość, "jedynka" we Wrocławiu.

Mirosława Stachowiak-Różecka: Dzień dobry.

Gość: Mirosława Stachowiak-Różecka


Pani poseł, zna się pani na piłce?

No nie...

Pytam z ciekawości, czy pani wie, co to jest hattrick?

Nie znam się na piłce.

Ale obiecujecie hattrick Kaczyńskiego i na przykład czytam, że pensja minimalna wzrośnie i to ho, ho! Od stycznia będzie 2,5 tysiąca...

2600.

Może i 2600. To trudno się połapać, bo w ciągu dwóch lat chcecie dawać cztery. Ilu pani zatrudnia pracowników?

Jako biuro poselskie zatrudniam jednego pracownika na umowę o pracę.

Jeżeli tak, to PiS podnosi pensję minimalną z tego, co inni będą płacić - to znaczy: z cudzego dajecie.

Panie redaktorze, to jest nasza filozofia...

Żeby dawać z cudzego.

Nie, żeby dawać z cudzego, tylko żeby zarobki w Polsce były takie jak w zachodniej Europie - i powoli musimy dążyć do tego, żeby rzeczywiście były porównywalne. Dążymy do dobrobytu, dążymy do tego, żeby Polacy dobrze zarabiali za swoją pracę.


Być może do tego dążycie, ale na razie dajecie z cudzego. To ja mam taką propozycję: proszę państwa, ja państwu obiecuję, że 14 października, dzień po wyborach, jeśli PiS wygra wybory, proszę się zgłosić we Wrocławiu do biura pani poseł Stachowiak-Różeckiej, pani poseł wypłaci każdemu 100 złotych. To jest moja obietnica.

To, ile będę wypłacać swoim pracownikom, to jest oczywiście inna rzecz...

Nie - każdy we Wrocławiu może pójść i dostać stówkę.

To jest duże uproszczenie, bo dla przedsiębiorców i Polski przedsiębiorczej również w naszym programie są propozycje. Nie wspomnę, że jak dotychczas również obniżaliśmy podatki. To wszystko ma znaczenie dla przedsiębiorców.

Ale bardzo panią przepraszam: na razie obiecujecie ludziom, że będziecie podnosić pensję minimalną - i każdemu to się podoba. Każdemu. Tylko należy zadać pytanie: kto za to ostatecznie płaci? No płaci za to pracodawca, prawda? A pracodawcą nie jest pani ani nie jest państwo w większości przypadków.

Ale powtarzam: pracodawca również dostaje od nas propozycje programowe jak np. ZUS powiązany z przychodem - to jest też bardzo dobra propozycja dla pracodawców.

Pani poseł, to ja pani pokażę na konkretnym przykładzie. Obiecujecie 100 obwodnic, prawda?

Tak.

To ja pani powiem, że we wrześniu, tydzień temu, nawet chyba niespełna, Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad ogłosiła, że do przetargu na autostradową obwodnicę Częstochowy - wie pani, ilu się zgłosiło oferentów?

Nie wiem.

Null. Zero. Nikt. Pusto. To kto wam będzie te 100 obwodnic budował?

Ci pracownicy, którzy będą mieli lepszą pensję minimalną.

Weźmiecie ich tam, przepraszam, w ramach robót publicznych?

Nie, ale szanowny panie redaktorze: no duże uproszczenia...

Nie, to nie jest uproszczenie, to są fakty. Pani mówi o obietnicach, a ja pani pokazuję, że w Częstochowie nikt nie chce budować obwodnicy.

Ale w związku z tym, że w tej chwili mamy taką sytuację, że rzeczywiście na rynku pracowników budowlanych jest zapotrzebowanie, to mamy powiedzieć: "Nie, nie będziemy budować obwodnic"? Dla rozwoju wielu miast, dla tej walki z wykluczeniem, która jest naszym postulatem programowym - jednym z najważniejszych, jest niezwykle istotne, żeby to nie tylko wielkie miasta zasysały przedsiębiorczość i różnego rodzaju działalność gospodarczą, ale także te mniejsze miasta. Na Dolnym Śląsku widać to bardzo dobrze, Wrocław zasysa wszystko. Tymczasem, gdy będą obwodnice, gdy mniejsze miejscowości powiatowe będą skomunikowane, to z jednej strony łatwiej będzie dojechać do Wrocławia...

Nie będą skomunikowane, bo nie będzie komu wybudować obwodnicy.

Ale z drugiej strony sprawi to, że te mniejsze miasteczka będą mogły się w głównym nurcie rozwoju gospodarczego znaleźć.

Pani poseł, ja znam te wszystkie frazesy. Ja pani mówię o konkrecie, a pani mi opowiada o tym, jak to kiedyś będzie dobrze.

Ale nie jak kiedyś będzie dobrze...

Czy mogę dokończyć?

To, że teraz trudno znaleźć ekipę remontową, albo jest droższa, nie zdecyduje się pan na remont mieszkania? To znaczy, że robimy przerwę, nie remontujemy Polski? Oczywiście, że musimy to robić.

Ale ja sobie znajdę ekipę remontową, proszę się tak o mnie nie martwić. Ja się martwię raczej o waszą wiarygodność. Mówicie: sto obwodnic. Ja pani pokazuję, że nie zgłosił się nikt, a wie pani, m.in., dlaczego nie zgłosił się nikt? Dlatego, że rosną w trakcie budowy koszty. Rosną koszty z wielu powodów. Po pierwsze dlatego, że ceny materiałów rosną, o czym oczywiście pani może nie wiedzieć, natomiast każdy przedsiębiorca wie. Ale jest jeszcze jedna rzecz. Jeśli będziecie w trakcie budowy podnosić pensję minimalną, to znaczy, że będzie ludziom płacić nie 2,5 tys., czy 2,6 tys, jak teraz, ale np. 4 tys. Rozumie pani, że w związku z tym ludzie nie wiedzą, firma budowlana nie wie, ile będzie kosztowała praca ich robotników, bo PiS da ludziom więcej. Nie ze swoich, tylko z cudzych.

Panie redaktorze, dlatego ogłaszamy nasze postulaty programowe już teraz, żeby wiedzieli. Natomiast chyba sprawa pensji minimalnej to nie dotyczy akurat tej branży. Zresztą, zwracam uwagę, że w naszym programie jest też mowa o tym, że ta pensja minimalna wzrośnie także w tym sektorze, gdzie jest finansowana ze środków publicznych.

Dobrze, to porozmawiajmy teraz o tym. Trzynasta emerytura ma być w roku 2021, a może nawet czternasta. Na ten rok, na 2020, nie ma nawet ustawy o trzynastej emeryturze. Pieniądze są zachomikowane w Funduszu Ubezpieczeń Społecznych.

Jak to opozycja mówi, "nie ma zapisu w budżecie", martwi się.

Nie ma zapisu w budżecie, ale nie ma ustawy, na podstawie której można by wypłacać te pieniądze. Dlaczego nie zrobiliście tej ustawy, pani poseł?

Pieniądze na "trzynastą emeryturę" i na czternastą będą pochodzić z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, więc te sprawy na pewno zostaną uregulowane. Są tam zabezpieczone środki. Środki w funduszu są wyższe.


Pani poseł, wie pani, ile w tej chwili wynosi minimalna emerytura w Polsce?

1100 złotych.

W ogromnym uproszczeniu, podatek od 1100 zł, chociaż to nie jest prawda, bo to bardziej skomplikowane, bo to 1100, to już jest pomniejszone o podatek, ale nawet niech by tak było, że od tego odciągacie 20 proc. podatku, 19. Dla równego rachunku - 200 zł. Oznacza to, że gdyby była propozycja PSL i Kukiz'15, czyli emerytura bez podatku, to ta propozycja - nawet dla najmniej dostających emerytów - jest korzystniejsza od waszej, co najmniej dwukrotnie. Dlatego, że oni dostaną co najmniej 2400-2500 na rękę, rocznie. A wy dajecie 900 zł.

Panie redaktorze, ale my się nie licytujemy, tylko podchodzimy do spraw programowych i do naprawy Polski odpowiedzialnie i wiarygodnie. Proponujemy to, co jesteśmy w stanie zrobić. Natomiast PSL w różnych koalicjach różne rzeczy obiecywał, natomiast realizował  zupełnie coś innego. Rozmawianie o emeryturze ustami przewodniczącego PSL, który kazał Polakom dłużej pracować, jest na prawdę bardzo niewiarygodne.

Pani poseł, pani zawsze kandydowała we Wrocławiu, teraz musi się pani zmierzyć z Grzegorzem Schetyną. Sprawdziłem, że w samym Wrocławiu jeszcze nigdy z Platformą nie wygraliście. Czeka panią niezłe lanie.

Pracujemy w kolejnych wyborach, zbieramy coraz więcej głosów.

To nie jest prawda akurat.

Tym razem mamy nadzieję pokonać Platformę Obywatelską. Okręg Wrocławski to jest Wrocław plus tzw. obwarzanek dziewięć powiatów.

W dolnośląskim wygrywacie. To jasne.

Ale to nie tylko Dolnośląskie. Dolnośląskie to trzy okręgi. Wrocławski to Wrocław i dziewięć powiatów. 

W samym Wrocławiu pani przegrywa. Przypomnę pani, bo mogła pani tę złą wiadomość dla siebie wyprzeć ze świadomości, ale w wyborach prezydenckich dostała pani 27,5 proc. głosów, a pani kontrkandydat ponad 50 proc. i wygrał w pierwszej turze.

To było rok temu. Mamy rok za sobą. Poznajemy wyborców i ich potrzeby, Pracujemy dalej.

W wyborach europejskich, w których wygraliście zdecydowanie w całym kraju, tez przegraliście (we Wrocławiu - przyp. red.) z Platformą.

W tych wyborach nie idzie o to, czy wygram ja, czy Grzegorz Schetyna, tylko o to, czy wygra lista wszyscy najlepsi kandydaci z listy Prawa i Sprawiedliwości z kandydatami Platformy Obywatelskiej. Na to pracujemy i zrobię wszystko, żebyśmy również we Wrocławiu pokonali Platformę.


Pytanie o ostatnią waszą obietnicę - to są pełne dopłaty dla rolników. Czy macie już zgodę Unii Europejskiej? Jesteście pewni, że Unia Europejska zgodzi się na pełne dopłaty?

Zrobimy wszystko, żeby tak było, bo to się należy naszym rolnikom. Zależy nam, żeby sektor rolniczy był jednym z najważniejszych naszych sektorów.