Czy Platforma Obywatelska powinna „wynieść sztandar” i wycofać się z życia politycznego? „Nie znikają takie formacje, które mają 6 mln wyborców. Mogą się przekształcić, mogą wygrywać, mogą przegrywać” – mówił w Porannej rozmowie w RMF FM wiceprzewodniczącym PO Tomasz Siemoniak. Podkreślił, że coś jednak w partii musi się zmienić. „Ja to w swojej kampanii mówiłem, że PO musi być partią tożsamości i to nie kwestia liftingu i marketingu, tylko powiedzenia sobie, kim jesteśmy” – twierdził. Siemoniak przyznał także, że partie polityczne w Polsce są obecnie w trudnej sytuacji. „Ludzie ich nie lubią, nie chcą przystępować, bezpartyjność jest cnotą, a partie kojarzą się z czymś takim jak posłowie. Samo powiedzenie ‘członek partii’ jest z natury pejoratywne w Polsce. Trzeba to zmienić, bo bez partii nie ma demokracji” – mówił poseł PO.

Czy Platforma Obywatelska powinna „wynieść sztandar” i wycofać się z życia politycznego? „Nie znikają takie formacje, które mają 6 mln wyborców.  Mogą się przekształcić, mogą wygrywać, mogą przegrywać” – mówił w Porannej rozmowie w RMF FM wiceprzewodniczącym PO Tomasz Siemoniak. Podkreślił, że coś jednak w partii musi się zmienić. „Ja to w swojej kampanii mówiłem, że PO musi być partią tożsamości i to nie kwestia liftingu i marketingu, tylko powiedzenia sobie, kim jesteśmy” – twierdził. Siemoniak przyznał także, że partie polityczne w Polsce są obecnie w trudnej sytuacji. „Ludzie ich nie lubią, nie chcą przystępować, bezpartyjność jest cnotą, a partie kojarzą się z czymś takim jak posłowie. Samo powiedzenie ‘członek partii’ jest z natury pejoratywne w Polsce. Trzeba to zmienić, bo bez partii nie ma demokracji” – mówił poseł PO.
Tomasz Siemoniak /Karolina Bereza /Archiwum RMF FM

Tomasz Siemoniak nie sądzi, by w najbliższym czasie nowy przewodniczący PO Borys Budka miałby z partii "wycinać" sojuszników Grzegorza Schetyny. Dla mnie jest jasne, że jeśli do wyborów prezydenckich komukolwiek w głowie "dożynki" lub "wycinki", to jest to absurdalne i niedorzeczne - mówił wiceprzewodniczący Platformy Obywatelskiej. Nie widzę żadnych powodów, żeby się podawać do dymisji i nie spodziewam się, by Bogdan Borusewicz, Ewa Kopacz czy ja mielibyśmy podlegać "wycinaniu" - stwierdził. Podkreślił, że jeśli ktokolwiek Budce podpowiada taki ruch, "to mu źle życzy".

Zbigniew Ziobro prawie nigdy nie ma racji, bo jest aktywną stroną w rozmontowywaniu tego całego systemu - mówił Siemoniak, oceniając plan ministra sprawiedliwości na reformę sądownictwa. Jego zdaniem słowa Ziobry o tym, by zrobić taki system jak w Niemczech to "puste mówienie". Niech będzie tak jak w Polsce, polski Sąd Najwyższy i polska konstytucja. Mówienie, że gdzieś coś jest inaczej i wyrywa się z kontekstu jaki jest w Niemczech, czy w innych państwach sytuacje i rozwiązania jest absurdalne. Niemcy są państwem demokratycznym, są państwem federalnym zupełnie inaczej zorganizowanym - mówił gość Roberta Mazurka.

Siemoniak: CBA jest w głębokim rozkładzie

CBA jest w jakimś głębokim rozkładzie. Giną pieniądze. Takie sprawy jak Banasia, czy sprawdzenie ważnych osób w ogóle leży. Teraz jeszcze ten agent (Tomek - red.) - powiedział Tomasz Siemoniak w internetowej części Porannej rozmowy w RMF FM. Daleki jestem od uwiarygodniania agenta Tomka, ale to on prowadził tę operację i teraz mówi takie rzeczy. Niech to będzie zweryfikowane negatywnie. Chciałbym wierzyć w to,  że służby w Polsce tak nie działają - dodał Siemoniak.

Tomasz Siemonia odniósł się też do zapowiedzi ministra obrony Mariusza Błaszczaka, że w tym tygodniu Polska podpiszę umowę na zakup myśliwców F-35. To są świetne samoloty. Ale nie ma offsetu ani żadnej korzyści dla polskiej zbrojeniówki. Nie ma żadnego dialogu w Sejmie, z komisją obrony czy z opinią publiczną. W innych krajach szeroka debata temu towarzyszyła. Poza tym zapłacimy za nie tyle, że na inne programy nie będzie pieniędzy. Za ważniejszy uważam tzw. program ‘Wisła’, gdzie bronimy się przed atakiem z powietrza. Co nam po F-35, jeśli nie obronimy lotnisk czy ważnych obiektów infrastruktury krytycznej? Ja w tym widzę "potiomkinowski" projekt ministra Błaszczaka - powiedział.

Były minister obrony zapewnił też, że jest zwolennikiem, by Lech Kaczyński i Anna Walentynowicz mieli swoje ulicę w Warszawie. To są wielcy bohaterowie naszej niepodległości . Powinniśmy ze wszystkich stron dołożyć starań, żeby 10 kwietnia, który będzie miesiąc przed wyborami prezydenckimi nie stal się wulkanem złych emocji polityki. Dobre gesty z różnych stron mogą pomóc, żeby tak się nie stało - powiedział Siemoniak.

POSŁUCHA ROZMOWY ROBERTA MAZURKA Z TOMASZEM SIEMONIAKIEM

Robert Mazurek: Biurko wiceprzewodniczącego posprzątane?

Tomasz Siemoniak: Nie mam biurek.

Straszne.

Siadaliśmy, gdzie było miejsce. Wbrew pozorom nasza centrala partyjna - jeżeli można tak powiedzieć  - jest bardzo skromna i czwórka wiceprzewodniczących nie miała żadnych gabinetów. Każdy przychodził i siadał tam, gdzie mógł.

29 stycznia to także bardzo ważna rocznica. Nieboszczka PZPR straciła życie 30 lat temu, ale są i tacy, także bliscy PO komentatorzy, byli politycy, którzy mówią, że sztandar PO trzeba będzie wyprowadzić.

Łezka mi się w oku zakręciła na te słowa, bo byłem wśród protestujących członków NZS pod Pałacem Kultury...

... tak myślałem.

Uciekaliśmy już wtedy przed policją, ale protestowaliśmy przeciwko temu, że majątek po PZPR miałby nie przypaść ogółowi obywateli, więc raczej nie było to podchwytliwe dla mnie. Odwołało się do wydarzenia z przeszłości.

Nie chciałem pana absolutnie podchwycić...

Nie. Sześć milionów wyborców to jest ogromne zobowiązanie sprzed kilku miesięcy.

Paweł Śpiewak w naszym studiu powiedział wprost: "Jeżeli PO przegra wybory prezydenckie, a powiedziałbym, że ma na to 90 procent szans, to trzeba będzie sztandary wyprowadzić. Ta partia musi zmienić wizerunek, nazwę, tożsamość".

Spotkałem niedawno Pawła Śpiewaka. Bardzo go cenię, właśnie za ten pesymizm. Odkąd go znam, to właściwie zawsze był pesymistą. Takie formacje, które mają 6 milionów wyborców nie znikają. Mogą się przekształcić, mogą wygrywać, mogą przegrywać.

Potrzebny jest PO lifting?

Ja nie lubię takich słów, bo to z jakiegoś takiego nowoczesnego marketingu pochodzi. Musi się zmieniać. Ja to w swojej kampanii krótkiej, intensywnej mówiłem, że musi być na nowo partią tożsamości i nie jest to kwestia liftingu i marketingu, tylko takiego powiedzenia sobie, kim jesteśmy, żeby użyć tu poważnych słów.

Tylko panie pośle, ten państwa przekaz trafił do 11 procent wyborców w PO.

To nie jest mało.

Borys Budka miał siedem razy więcej głosów.

Miał siedem razy więcej głosów, natomiast nie oznacza to, że ja nie miałem racji i nie mówiłem czegoś ważnego. Wskazano na inne cechy i taka była decyzja członków PO. To jest jasna sprawa.

Nie dziwi pana coś innego. To jak bardzo się kurczy wasza partia. Cztery lata temu uprawnionych do głosowania na Grzegorza Schetynę było 17 tysięcy osób. Teraz niespełna 11 tysięcy. A w wyborach na przewodniczącego PO - najważniejszych dla tej partii w tej chwili wyborach -  głosowało nieco ponad osiem tysięcy osób. W zasadzie prawie tyle, co w prawyborach Konfederacji na prezydenta, bo tam było siedem tysięcy.

Gdyby w innych partiach były takie wybory, to ilu by głosowało? Także...

Ale można domniemywać, że trochę więcej. Sprawdziłem dane PKW dotyczące tego, ile pieniędzy dostają poszczególne partie ze składek. Wy dostaliście w ubiegłym roku niespełna 170 tysięcy zł. PiS dostał 580 tysięcy zł. A nawet SLD dostało 491 tysięcy zł, bodajże.

Bardzo wielu ludzi zapłaciło składki w styczniu, przed głosowaniem. Nie ma tu jakiejś specjalnej dyscypliny. A PiS wydaje się być partią bardzo zdyscyplinowaną - żeby być w jakiejś spółce, trzeba mieć składkę opłaconą.

Dobrze, zgoda. Ale chce mi pan powiedzieć, że jak byliście partią władzy, to, PO też miała członków, a teraz jak już nie dają im konfitur, to sobie poszli gdzie indziej?

Nie. Ja nie neguję tego, że za mało ludzi głosowało?

Ale co się dzieje z PO? To jest moje pytanie. Dlaczego ludzie odchodzą z PO?

Cztery lata w opozycji i przegrana w wyborach sejmowych, przy wygranej senackiej, nie skłoniły ludzi widać do tego, żeby... Formalnie tam jest ze wspierającymi około 30 tysięcy członków. Zapłaciło składki tylu, ilu zapłaciło. To jest ważne pytanie: "co się dzieje" i trzeba sobie na nie odpowiedzieć. Tutaj nie ma co jakiegoś urzędowego optymizmu czy udawania. Partie polityczne w Polsce są, generalnie, wszystkie w trudnej sytuacji, bo ludzie ich nie lubią, nie chcą przystępować, bezpartyjność jest cnotą, a partie kojarzą się z czymś tak złym jak posłowie, coś w tym rodzaju.

Dziennikarze też nie mają najlepszej opinii.

Samo powiedzenie - członek partii - jest z natury pejoratywne. Trzeba to zmienić w Polsce i to mówię abstrahując od Platformy, bo bez partii nie ma demokracji.

Ostatnie pytanie o Platformę w tej części naszej rozmowy, to pytanie o to, czy Borys Budka teraz będzie przeprowadzał dożynki. Będzie brał wszystko i wycinał "schetynowców" jak leci.

Oceniam, że nie, dlatego że jest kampania prezydencka Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, wczoraj z nią rozmawiałem i ona oczekuje, że Borys Budka....

To taki piękny komunikat, proszę państwa, poszedł. Wszyscy gotowi, wszystkie ręce na pokład i na zdjęciu siedzą trzy osoby. Jak na taką dynamiczną kampanię, to muszę powiedzieć, że naprawdę urocze.

To się odbyło w gabinecie marszałek Kidawy-Błońskiej, przez chwilę się minęliśmy, to nie były żadne jakieś rozmowy. Natomiast dla mnie jest jasne, że do wyborów prezydenckich, jeśli komukolwiek w głowie, jak to pan nazwał "dożynki", czy "wycinanie", to to jest absurdalne, przeciwskuteczne.

Ale słyszy pan na przykład o nowych kandydatach na wiceprzewodniczących. Wiceprzewodniczącym ma być Rafał Trzaskowski i nową wiceprzewodnicząca będzie Agnieszka Pomaska, szefem klubu ma byś Sławomir Nitras, sekretarzem generalnym Marcin Kierwiński i to wszystko nowi. Nikt z was, nikt ze "schetynowców".

Będzie wolne jedno stanowisko wiceprzewodniczącego, bo Borys Budka został przewodniczącym. Jak zrozumiałem, zwolni stanowisko szefa klubu. Jasne jest też, że przewodniczący wybiera sobie i poddaje pod głosowanie rady krajowej sekretarza generalnego, czy skarbnika, więc...

Pan pozostanie wiceprzewodniczącym partii?

Ja nie widzę żadnych powodów, żeby się podawać do dymisji i nie spodziewam się, żeby Bogdan Borusewicz, Ewa Kopacz lub ja, mieli podlegać teraz jakiemuś "wycinaniu".

A co w takim razie z Grzegorzem Schetyną? Kim będzie Grzegorz Schetyna?

To jest pytanie do Borysa Budki. On jako przewodniczący musi wziąć na siebie ten ciężar, natomiast "wycinanie" będzie absurdem i uważam, że ktokolwiek kto by miał podpowiadać Borysowi Budce "wycinanie", to mu źle życzy.

Panie pośle, idziecie dzisiaj do prezydenta na spotkanie w sprawie sądów?

Nie miałem okazji w jakieś naradzie brać udziału. Z tego, co słyszałem tak - wszyscy przedstawiciele opozycji, czyli Borys Budka jako jeszcze szef klubu, a za chwilę przewodniczący, też w tym spotkaniu weźmie udział.

Czy Niemcy są demokratycznym państwem prawa?

Tak.

To w takim razie może rację ma Zbigniew Ziobro? "Weźmy przenieśmy system powoływania sędziów z Niemiec do Polski i będzie demokratycznie i będzie prawnie".

Ale to Zbigniew Ziobro prawie nigdy nie ma racji, bo tutaj jest aktywną stroną w rozmontowywaniu tego całego systemu.

Ale to pana boli nie to, co mówi, tylko kto mówi, tak?

Nie, tylko, że jest kompletnie puste mówienie dzisiaj, po tym wszystkim, co się wydarzyło przez cztery lata - "a zróbmy tak jak w Niemczech albo we Francji albo gdzieś tam".

Ale proponuję teraz kompromis. Może rzeczywiście tak powiedzmy- "dobrze, przyjmujemy pańską ofertę, niech będzie jak w Niemczech".

Nie, ale mamy orzeczenie Sądu Najwyższego, mamy orzeczenie Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Mówienie, żeby było tak jak w Niemczech, to jest taka demagogia.

Ale sam pan przed chwilą powiedział, że Niemcy są demokratycznym państwem prawa. Dlaczego nie może być jak w Niemczech?

A dlaczego nie ma być jak we Francji, Hiszpanii, Stanach Zjednoczonych? To nic nie oznacza, to jest taka pusta retoryka.

Ktoś może powiedzieć, panie pośle, niech się pan nie gniewa, że wasza retoryka troski o demokrację i praworządność jest równie pusta.

Mogę na to powiedzieć tak. Niech będzie tak jak w Polsce - tak, jak polski Sąd Najwyższy, polska konstytucja. Mówienie, że gdzieś, coś jest inaczej i wyrywa się z kontekstu, jaka jest w Niemczech czy innych państwach sytuacja czy rozwiązania, jest absurdalne. Niemcy są państwem demokratycznym, nie ma co do tego wątpliwości. Są państwem federalnym, zupełnie inaczej zorganizowanym.