"Po tym jak restrykcje znikną w Polsce wystąpi ogromna fala upadłości przedsiębiorstw i nie da się jej zatrzymać. Ale powinniśmy pomóc w ich restrukturyzacji" - taka jest prognoza prof. Jerzego Hausnera w kontekście przyszłości Polski po pandemii koronawirusa. Ekonomista i były wicepremier przyznał w Popołudniowej rozmowie w RMF, że "ten okres potrwa mniej więcej rok". Gość Pawła Balinowskiego odniósł się również do możliwego weta unijnego budżetu przez Polskę. "To jest po prostu samobój. (...) To naprawdę jest strzelanie sobie w głowę" - ocenił.

Wystąpi późnozimowa fala koronawirusa, bo nie wierzę, że wtedy będą w Polsce szczepienia masowe - powiedział prof. Jerzy Hausner w Popołudniowej rozmowie w RMF FM. Ekonomista i były wicepremier na antenie RMF FM odniósł się również do gospodarczych skutków pandemii koronawirusa. 

Zamrożona nie jest cała gospodarka, a część usług. To są naczynia połączone - wyjaśnił.

Cytat

Trzeba mówić o trzech fazach polityki gospodarczej. Faza pierwsza to jest ta aktualna faza, różnego rodzaju tarcz, a więc działań osłonowych. One powinny trwać do momentu, w którym zostaną wycofane restrykcje, które władza narzuciła. Faza druga to jest to, co zobaczymy po tym, jak restrykcje znikną, a mianowicie w Polsce wystąpi ogromna fala upadłości przedsiębiorstw i nie da się jej zatrzymać. Natomiast powinniśmy pomóc zrestrukturyzować się tym przedsiębiorstwom, które z powodów administracyjnych i z powodu kryzysu ekonomicznego ucierpiały i są zdrowe
- taka jest prognoza prof. Jerzego Hausnera w kontekście przyszłości Polski po pandemii koronawirusa

Gość Pawła Balinowskiego dodał, że wystąpi również trzecia faza: To jest faza odbudowy potencjału gospodarczego i nowej ścieżki rozwoju gospodarczego, która powinna doprowadzić do utrzymania wysokiego wzrostu gospodarczego w dłuższym okresie czasu.

Dla mnie taki wysoki wzrost dla Polski potrzebny to 4 procent PKB w skali rocznej - dodał. 

Hausner o niedzielach handlowych

Dodatkowa niedziela handlowa niewątpliwie pomoże ludziom, ale pomoże też handlowi, a więc i utrzymaniu aktywności gospodarczej - przyznał na antenie RMF FM prof. Jerzy Hausner. 

Wolałbym, żeby to nie była decyzja tylko związana z okresem przedświątecznym, podjęta pod naciskiem handlowców i ludzi - dodał, oceniając jednocześnie, że: Nie upieram się, żeby wszystkie niedziele były handlowe, ale początkowo zaczynaliśmy od tego, że było pół na pół i kto wie czy to nie jest rozsądne rozwiązanie.  

Polskie weto budżetu UE i Funduszu Odbudowy? Hausner: To strzelanie sobie w głowę

Jako ekonomista sobie tego nie wyobrażam. To jest po prostu samobój. (...) To naprawdę jest strzelanie sobie w głowę - tak na pytanie o możliwe polskie weto unijnego budżetu i funduszu odbudowy odpowiedział prof. Jerzy Hausner. 

Oczywiście pojawiają się racje, które są spoza myślenia racjonalno-ekonomicznego - dodał. 

Potrafię sobie wszystko wyobrazić, ponieważ tyle rzeczy zobaczyliśmy w ostatnim okresie, które są nieracjonalne, niepozbierane, absurdalne, że po prostu nie mogę wykluczyć, że tak się stanie - stwierdził ekonomista i były wicepremier. Gość Popołudniowej rozmowy w RMF FM zastrzegł jednak, że "jeśli poruszamy się na gruncie racji społeczno-gospodarczych, to nie ma prawa się stać".  

Przeczytaj całą rozmowę Pawła Balinowskiego z Jerzym Hausnerem

Paweł Balinowski, RMF FM: Rozmawiamy w dniu, kiedy premier ogłasza plan masowych szczepień. Czy ta szczepionka może to być też proste lekarstwo na kryzys ekonomiczny wywołany koronawirusem?

Jerzy Hausner: Nie sądzę, żeby to miało jakiś istotny związek na przebieg zjawisk ekonomicznych. W każdym razie bezpośredni związek. Oczywiście, jeśli ta szczepionka zadziała w ten sposób, że zapewni nam odporność, możemy wykluczyć możliwość wystąpienia kolejnych fal epidemii. Aczkolwiek przypuszczam, że trzecią falę, taką późnozimową, będziemy mieli, bo nie wierzę w to, że w tym czasie szczepienia będą w Polsce masowe.

A jeśli już uda się zaszczepić te 60% populacji, bo takie są wyliczenia, jest 60% osób, które już przeszły koronawirusa albo zostały zaszczepione, i będzie możliwość otwarcia gospodarki w takim przynajmniej podstawowym stopniu, to jaki jest najlepszy krok? Co wtedy rząd powinien zrobić, żeby ratować sytuację gospodarczą?

Trzeba pamiętać, że zamrożona nie jest cała gospodarka. Zamrożona jest część usług. Oczywiście, to jest ważna część gospodarki, bo to są naczynia połączone. A jeśli chodzi o to, co należy robić, to wydaje mi się, że trzeba mówić o trzech fazach polityki gospodarczej. Faza pierwsza, to jest aktualna faza, to jest faza różnego rodzaju tarcz, a więc działań osłonowych. One powinny oczywiście trwać do momentu, w którym zostaną wycofane te restrykcje, które władza narzuciła. Ponieważ one powinny dotyczyć tych, które obejmują te restrykcje. To jest rodzaj rekompensaty, osłony przed tym, co zostało wprowadzone z powodów zdrowotnych. Faza druga, to jest to, co zobaczymy po tym, jak restrykcje znikną, a mianowicie w Polsce wystąpi ogromna fala upadłości przedsiębiorstw i nie da się tej fali zatrzymać. Natomiast powinniśmy pomóc zrestrukturyzować się tym przedsiębiorstwom, które z powodów administracyjnych i z powodu kryzysu ekonomicznego ucierpiały, ale są zdrowe. I powinny przeprowadzić proces restrukturyzacji, proces wspomagany przez państwo m.in. przez kredyty, gwarancje kredytowe. I faza trzecia to jest faza odbudowy potencjału gospodarczego i nowej ścieżki rozwoju gospodarczego, która powinna doprowadzić do utrzymania wysokiego wzrostu gospodarczego w dłuższym okresie. Dla mnie taki wysoki wzrost dla Polski potrzebny to 4% PKB w skali rocznej, a jednocześnie powinno to pomóc dokonać istotnej restrukturyzacji gospodarki jako całości, a nie tylko poszczególnych przedsiębiorstw.

W fazie pierwszej wydaje się, że jesteśmy teraz, ponieważ teraz no pomoc dla przedsiębiorców, pakiety antykryzysowe są implementowane. Faza druga i trzecia to jest de facto to, co się wydarzy po tym, jak pandemia pod kątem medycznym będzie miała się ku końcowi. Ile ta faza druga i trzecia może zająć? Ile czasu potrzeba, żeby te dwie fazy się skończyły?

Faza druga to jest okres mniej więcej roku, jakichś czterech kwartałów. Ale to nie znaczy, że nie należy już podejmować działań z myślą o fazie trzeciej. Faza trzecia powinna być w tej chwili przygotowywana i uruchomienie najpóźniej do końca, w takim pełnym kształcie, do końca następnego roku kalendarzowego.

Do końca następnego roku kalendarzowego, to jest faza trzecia, która powinna być już gotowa.

Najpóźniej uruchomiona w pełnej skali.

Panie profesorze, w pana raporcie "Państwo i my - 8 grzechów głównych Rzeczypospolitej" jest taki fragment o wprowadzaniu w obszar działalności gospodarczej wojny kulturowej. Jako przykład podaje pan niehandlowe niedziele. Tak się składa, że dzisiaj Senat ogłosił, że ta najbliższa niedziela, 6 grudnia, będzie jednak handlowa. Przyjął ustawę, ona już poleci tylko do prezydenta do podpisu. Czy ta jedna dodatkowa niedziela pomoże handlowcom jako jednej z tych branż, które są najbardziej dotknięte pandemią?

Myślę, że pomoże też ludziom i chyba to jest istotniejsze, ale niewątpliwie pomoże handlowi, a więc pomoże w utrzymaniu aktywności gospodarczej. W tym sensie to jest rozsądna decyzja, ale wolałbym, żeby to nie była decyzja tylko i wyłącznie związana z okresem przedświątecznym i naciskiem handlowców, naciskiem ludzi. Natomiast, żeby zrewidować to rozwiązanie, które wyklucza w Polsce handlowe niedziele. Ja nie upieram się, żeby wszystkie były handlowe, ale początkowo zaczynaliśmy od tego, że było pół na poł i kto wie, czy to nie jest rozsądne rozwiązanie.

Teraz dążymy jednak ku zupełnie innej sytuacji, przynajmniej takie rozwiązania prawne są stosowane, żeby praktycznie wszystkie niedziele były niehandlowe. To jest rozwiązanie nie do przyjęcia pana zdaniem?

To jest rozwiązanie, które jest rozwiązaniem, które pozornie ma swoje uzasadnienie społeczno-ekonomiczne, ale w istocie rzeczy jest rozwiązaniem, które wynika z presji Kościoła i w związku z tym to jest dla mnie przejaw wojny kulturowej czy wojny kulturowo-politycznej, bo tak ją w tym dokumencie nazywamy.

Woli zmiany tej decyzji tak naprawdę w tym momencie. Raczej nie spodziewamy się tego, żeby od nowego roku ktoś przemyślał sprawę i otworzył handel. A w kontekście koronawirusa te dwie niedziele w miesiącu lub wręcz wszystkie niedziele w miesiącu handlowe...

Ja opowiadam się za wszystkimi handlowymi. Ale jeśli szukamy jakichś kompromisów, żeby nie narastał ten konflikt, to być może na razie rozwiązanie, które było na początku, czyli pół na poł, byłoby chyba zaakceptowane przez większość.

Panie profesorze, odwołując się jeszcze raportu. Jest tam też raport o pandemii, o wnioskach, które wyciągamy z tego okresu. Jaka jest najważniejsza lekcja gospodarcza, jaką powinniśmy wyciągnąć albo właśnie wyciągamy z pandemii koronawirusa?

No, tych lekcji jest kilka, ale najważniejsze jest to, żeby pamiętać, że nawet jeśli w tym momencie, w następstwie wprowadzania restrykcji administracyjnych, zamrażania gospodarki, uruchamiany różnego rodzaju rekompensaty - ja nie neguję ich znaczenia - to pamiętajmy, że to musi być tylko i wyłącznie stosowane przejściowo i w takiej skali, jaka odpowiada restrykcjom, a nie powszechnie, ponieważ w przeciwnym razie płacimy za brak działalności. A to oznacza, że faworyzujemy tych, którzy oczywiście doznają uszczerbku z powodów oczywistych, ale jednocześnie faworyzujemy słabszych w stosunku do silniejszych. Zachęcamy do tego, żeby raczej liczyć na państwo niż liczyć na siebie. To nie jest dobra linia myślenia o wzroście gospodarczym i rozwoju gospodarki.

Czy takie myślenie będzie wykraczało poza pandemię? To znaczy, ja jestem w stanie zrozumieć, że po pandemii w ten sposób już państwo by nie działało...

Nie jestem pewien. Dlatego że część ludzi po prostu normalnie się przyzwyczaja, że państwo jest od tego, by dawać. A państwo jest z mojego punktu widzenia od tego, żeby tworzyć warunki dla prowadzenia działalności gospodarczej, która zawsze jest obarczona ryzykiem. Jeśli państwo zdejmuje ryzyko lub samo pogłębia to ryzyko, no to oczywiście nie wypełnia prawidłowo swojej funkcji w dziedzinie ekonomii czy w dziedzinie gospodarki.