Ten mecz nie powinien się w ogóle odbyć - tak najczęściej komentowali włoscy sprawozdawcy radiowi i telewizyjni spotkanie Lech Poznań z Juventusem Turyn (1:1). Podkreślano, że grę uniemożliwiały anormalne warunki atmosferyczne.

Lech Poznań zremisował na stadionie przy ul. Bułgarskiej z Juventusem Turyn 1:1 (1:0). Prowadzenie mistrzom Polski dał w 12. minucie Rudnevs. Wyrównał w 84. Iaquinta. Wynik ten wystarczył piłkarzom z Wielkopolski do awansu do 1/16 finału Ligi Europy. W drugim meczu grupy A, zwanej "grupą... czytaj więcej

Relacja we włoskim radiu RAI obfitowała w pełne zdumienia i sarkazmu komentarze na temat straszliwego mrozu w Poznaniu i w słowa współczucia dla piłkarzy turyńskiego klubu, którzy wyszli na boisko opatuleni, jak nigdy dotąd. Sprawozdawca narzekał, że zasłonięci przez opaski na głowach, byli wręcz chwilami nierozpoznawalni.

Sędziemu żółte kartki zamarzły w kieszeni - żartował włoski sprawozdawca radiowy, uważając, że arbiter był zbyt pobłażliwy dla faulujących zawodników. Całkiem serio zaś zwracał uwagę na fatalną widoczność na boisku i mówił, że z nieba nie pada śnieg, ale lód.

Mecz ze względu na warunki pogodowe, w jakich został rozegrany, nie zasługuje na komentarz techniczny - podsumowało radio RAI.

Odnotowano, że stadion w Poznaniu jest piękny, a słowom zachwytu towarzyszyła radość z tego, że Euro 2012 odbędzie się w czerwcu, przy wyższej temperaturze.

Dzięki wczorajszemu remisowi Lech zapewnił sobie awans z grupy A Ligi Europejskiej, a Juventus pożegna się z rozgrywkami.