Po raz pierwszy doprowadziliśmy do tego, że państwa NATO chcą włączyć Polskę do programu przenoszenia broni jądrowej. To jest bardzo poważny program. Nie ma dzisiaj na stole tematu instalowania głowic jądrowych gdzie indziej, niż są - podkreślił Zalewski w rozmowie z Tomaszem Terlikowskim.
Starania o Nuclear Sharing
To jest bardzo jednoznaczne. Jeżeli pan Marcin Przydasz tak bardzo wszystkim opowiada, jak to on i jego rząd prowadził rozmowy na temat Nuclear Sharing, to chcę powiedzieć, że żadnych takich rozmów nie prowadził. Po pierwsze, nikt z nim na ten temat nie rozmawiał. Nawet jeżeli on zaczynał taką rozmowę - zaznaczył wiceszef MON.
Gość Porannej rozmowy w RMF FM przypomniał, że w Strategii Bezpieczeństwa Narodowego z 2020 roku nie ma żadnego odniesienia do programu Nuclear Sharing. Tam jest tylko mowa bardzo lekka o tym, że należy zwiększać udział Polski w odstraszeniu nuklearnym. Ale słów Nuclear Sharing nie ma. To te słowa i ten cel został przedstawiony w propozycji Strategii Bezpieczeństwa Narodowego, którą przyjęła Rada Ministrów w ubiegłym roku, a której nie podpisał pan prezydent Duda i pan prezydent Nawrocki – przyznał Zalewski.
Jeżeli pan minister Przydacz uzna, że zamiast pohukiwania powinien zacząć prowadzić poważną politykę, to ja go namawiam, żeby przekonał pana prezydenta Nawrockiego do zmiany Strategii Bezpieczeństwa Narodowego, która jest absolutnie niezbędna z punktu widzenia naszej polityki bezpieczeństwa. I wtedy starania o Nuclear Sharing będą nie tylko wyrazem politycznej woli, tak jak to jest wyrazem politycznej woli gabinetu premiera Tuska, ale wyrazem polityki państwa - podkreślił Zalewski.
Amerykańskie bazy w Polsce
Rozmawiamy na temat stałych baz, rozmawiamy o miejscach. Chcielibyśmy, aby Amerykanie posiadali w Polsce zdolności najbardziej wyrafinowane – powiedział Zalewski w Porannej rozmowie w RMF FM. Wiceszef MON zaznaczył, że chodzi tu o zdolności do rozpoznania czy związane z cyberbezpieczeństwem. Dodał, że rozmawiał wcześniej w Brukseli z amerykańskim wiceministrem obrony Elbridgem Colbym. Wspomniał też, że umówił się z Colbym na wizytę amerykańskiej grupy negocjatorów. Dodał, że o konkretnym terminie poinformuje i że będzie to mniej więcej za tydzień.
Będziemy wtedy również bardzo już konkretnie rozmawiać o naszych propozycjach, które także przedstawialiśmy w Brukseli. Zatem te rozmowy się toczą i wola, aby zakończyły się szybko, po stronie amerykańskiej jest – podkreślił wiceszef MON.
Ja przypomnę, że Amerykanie chcą mieć stałe bazy nie na zasadzie jakiegoś gestu dobroczynnego wobec Polski, ale dlatego, że uważają, że w Polsce posiadają tak ważne interesy, że chcą być tutaj na stałe, a nie w kontekście jakiejś koniunktury politycznej, która ma dzisiaj miejsce - wyjaśnił polityk.
Zespół negocjacyjny
Na pytanie prowadzącego, który zacytował Przydacza chcącego się dowiedzieć, czy w MON działa jakiś specjalny zespół negocjacyjny odpowiedzialny za rozmowy z Amerykanami o przyszłości ich wojsk w Polsce, Zalewski odparł, że on jest odpowiedzialny za te rozmowy i Przydacz powinien to wiedzieć.
Posługujemy się wiedzą i kompetencjami bardzo dużej grupy osób, bo to jest bardzo duży projekt i cieszę się bardzo, że mam bardzo kompetentnych współpracowników w Ministerstwie Obrony, którzy w tym uczestniczą – powiedział Zalewski.
Nie chcę wchodzić w polemiki z panem Przydaczem, bo to na pewno nie jest specjalnie potrzebne ani mądre. Mam wrażenie, że pan Przydacz w wielu kwestiach, których się wypowiada, po prostu nie wie, o czym mówi, więc nie chciałbym dorównywać do jego poziomu - stwierdził polityk.
Akty dywersji w Niemczech
Kilka dni temu w Bergheim na zachodzie Niemiec doszło do próby sabotażu sieci energetycznej. Tego samego dnia doszło do niepokojącego incydentu niedaleko elektrowni węglowej Jaenschwalde nieopodal granicy z Polską. Mamy do czynienia z aktami terroru państwowego, które nazywane są czasami aktami wojny hybrydowej. Mówił o tym premier Tusk, premier Kosiniak-Kamysz. Opozycja niepoważnie traktowała te słowa. Szkoda, ale ważne jest, abyśmy się do tego przygotowali i przygotowujemy się – powiedział Zalewski.
Musimy zrobić dwie rzeczy. Po pierwsze bardzo poważnie zwiększyć ochronę infrastruktury krytycznej, w tym przedsiębiorstw produkujących na rzecz sił zbrojnych. Taki ustawowy obowiązek jest po stronie firm, które są częścią tej szeroko rozumianej infrastruktury. Druga rzecz też jest bardzo ważna. Otóż musimy wiedzieć, po co to Rosjanie robią. Rosjanie robią to po to, aby nas zniechęcić do tego, aby popierać Ukrainę i tak naprawdę rozbić wewnętrznie NATO – wskazał wiceminister obrony.
Zalewski przyznał, że odpowiedź na działania Kremla powinna być jednoznaczna. Cieszę się, że NATO odpowiada w sposób jednoznaczny, ale zarazem nie głośny, bo to nie chodzi o to, żeby dużo mówić, tylko pokazać Rosjanom, co im grozi. Dla mnie taką odpowiedzią były ćwiczenia, które były niedawno zorganizowane wokół Królewca, pokazujące olbrzymie zdolności Amerykanów i sojuszników. I to był bardzo ważny sygnał dla dla Rosjan. Druga rzecz to jest wzmacnianie odporności społeczeństw, w tym odporności Polaków. Otóż my musimy wiedzieć, że będziemy poddawani tego typu próbom i musimy utrzymać w tej sprawie jedność, pomagając w dalszym ciągu Ukrainie. Bo jeżeli wczoraj była Gruzja, dziś jest Ukraina, to jutro będzie Polska - ocenił Zalewski.
Rosjanie chcą osłabić spójność europejską i zdolność Europy do wspierania Ukrainy. Po to te akty dywersji są. Ale my to wiemy i mamy doświadczenie jako Polacy. I to doświadczenie dzisiaj zaczynają mieć również Niemcy, że Rosjanie są bezwzględnym, brutalnym wrogiem - podkreślił wiceszef MON.
