W środę przez ulice Miastka przeszedł tłum mieszkańców ubranych na czarno. Kilkaset osób przemaszerowało spod zamkniętego szpitala pod urząd miejski, protestując przeciwko likwidacji jedynej placówki medycznej w okolicy. Na miejscu obecny był reporter RMF FM, Stanisław Pawłowski, który relacjonował, że atmosfera była pełna emocji i niepokoju o przyszłość.
Przepracowałam tu 33 lata. Ten szpital był jak mój drugi dom – mówiła jedna z protestujących pielęgniarek.
Mieszkańcy obawiają się, że Miastko na długo pozostanie bez szpitala, który działał tu od pokoleń.
Na drzwiach zamkniętego szpitala pojawiła się lista placówek, do których mogą udać się pacjenci. Najbliższe szpitale znajdują się w Bytowie, Człuchowie i Słupsku – to odległości od 40 do nawet 80 kilometrów. Dla wielu mieszkańców oznacza to utratę poczucia bezpieczeństwa zdrowotnego i realne zagrożenie w sytuacjach nagłych.
Jak doszło do upadku szpitala?
Burmistrz Miastka, Jerzy Wójtowicz, podkreśla, że do zamknięcia szpitala doprowadził narastający przez lata kryzys.
To efekt kuli śnieżnej, która rozpoczęła się na początku lat dwudziestych i niestety tylko sytuacja się pogarszała – tłumaczy. Problemy finansowe, brak lekarzy, zamykane oddziały i utrata kontraktu z NFZ – to wszystko doprowadziło do obecnej sytuacji.
W 2014 roku szpital został przekształcony w spółkę handlową należącą do gminy, co radykalnie zmieniło sposób finansowania placówki. W sierpniu tego roku wygasły umowy z NFZ na świadczenia szpitalne, specjalistyczne i rehabilitacyjne.
Milionowe kary i śledztwo CBA
Pod koniec lipca Narodowy Fundusz Zdrowia nałożył na szpital karę w wysokości 13,2 mln zł za nieprawidłowości przy rozliczaniu zabiegów neurochirurgicznych. Kontrola wykazała, że lekarze wykazywali wykonanie nawet 77 zabiegów w ciągu doby, a dzienne rachunki wystawiane przez zewnętrzną spółkę sięgały 300 tys. złotych.
Sprawą zajmuje się obecnie CBA pod nadzorem Prokuratury Okręgowej w Słupsku.
Pracownicy bez pracy. Co dalej z personelem?
W szpitalu na umowę o pracę zatrudnionych było 181 osób, a łącznie z kontraktami i umowami-zlecenie – ponad 300. Dla wielu z nich przyszłość jest niepewna. Wojewódzki Szpital Specjalistyczny w Słupsku zaoferował pracę pielęgniarkom, ale – jak podkreśla burmistrz – trudniej będzie znaleźć nowe miejsca dla salowych czy pracowników administracji.