Goła prawda o brexicie zaczyna coraz częściej pojawiać się w brytyjskich mediach i to dosłownie. Dała temu dowód Rachel Johnson, dziennikarka i siostra byłego ministra spraw zagranicznych Borisa Johnsona, jednego z największych orędowników brexitu.


Prowadząc program w studio telewizji SKY, dziennikarka niespodziewanie zdjęła bluzkę i częściowo obnażyła piersi. Jak oświadczyła, będzie tak robić podczas dyskusji o brexicie po to, żeby z uwagą jej wysłuchano.

Rachel Johnson tłumaczyła, że wzorowała się na dr Victorii Batemen, ekonomistce pracującej na uniwersytecie w Cambridge, która od pewnego czasu pojawia się w programach radiowych i telewizyjnych nago. W ten sposób ostrzega przed zgubnymi skutkami brexitu. W stroju Ewy poprowadziła także wykład na swej macierzystej uczelni.


Nie ma lekarstwa

Pani Batemen zajmuje się także feminizmem i w ten ekscentryczny sposób postanowiła połączyć obie sprawy, ku nieukrywanej uciesze prowadzących programy i studentów.

Ponieważ politycy w parlamencie nie potrafią się na razie porozumieć, coraz częściej w przestrzeni publicznej pojawiają się osoby, które mówią o brexicie inaczej, po to by pobudzić swych rodaków do działania. Chcą zachęcić Brytyjczyków do wywierania presji na polityków, bo to oni zadecydują, czym skończy się brexit. 

Inna wyobraźnia

Od ponad dwóch lat przed parlamentem w Londynie powadzony jest protest. Uczestniczą w nim przeciwnicy wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej i zwolennicy brexitu. Przekrzykują się nawzajem, czasami rzucają w siebie niewybrednymi epitetami, ale generalnie nie przekraczają granic nieprzekraczalnych.

Mają też ciekawy sposób na nagłaśnianie swych haseł - gdy dziennikarze przed parlamentem na żywo prowadzą programy, protestujący wchodzą im w kadr, pokazują transparenty i czynią przeróżne figle. Do tego stopnia stało się to uciążliwe i niebezpiecznie, że stacje telewizyjne zmuszone były zbudować wysoką platformę dla swych ekip. Protestujących nie widać, ale słychać ich zawsze.