Małgorzata Kidawa-Błońska została wczoraj ogłoszona kandydatką na premiera z ramienia Koalicji Obywatelskiej. Politykom Platformy wypomina się, że nie tak dawno krytykowali Jarosława Kaczyńskiego za “chowanie się za Beatą Szydło”, a teraz sam Grzegorz Schetyna, jako lider partii, nie chce zostać szefem rządu. “Tylko kołek w płocie nie zmienia zdania” – komentuje to w Porannej rozmowie w RMF FM Paweł Poncyljusz, “jedynka” Koalicji Obywatelskiej w Rzeszowie.

Poncyljusz zapytany o tę nagłą zmianę kursu w Platformie, odpowiedział, że "sternik podejmuje decyzje". Cała załoga, dokąd nie zamienia sternika nie łapie za ster, nie szarpie w drugą stronę, tylko pokornie przyjmuje decyzje podjętą przez sternika - powiedział. 

O swojej przeszłości, gdy sam sprzeczał się choćby z Kidawą-Błońską, powiedział że to normalne, bo byli konkurentami politycznymi. Ale tak samo był Jarosław Gowin i Jarosław Kaczyński, Zbigniew Ziobro i Jarosław Kaczyński - zaznaczył Poncyljusz. 

Robert Mazurek zapytał także Pawła Poncyljusza o jego podejście do związków partnerskich. Nie unikniemy uregulowania tego choćby na polu kodeksu cywilnego - mówił polityk. Jeżeli będę miał dokument w postaci zmian w kodeksie cywilnym, to zagłosuję za tym. (...) Jeśli będzie to kodeks rodzinny, to będę miał duży opór - podkreślił.

Poncyljusz: Gospodarka pędzi, dlatego że jest koniunktura. A nie dzięki PiS

"Co panu zrobił Grzegorz Schetyna, że zdecydował się pan kandydować z list Koalicji Europejskiej?" - pytał Robert Mazurek w internetowej części Porannej rozmowy w RMF FM. "Bardziej mi dużo zrobiło PiS obiecując różne rzeczy, wspieranie elektromobilności, (...) obiecywało budowę dróg, rozwiązanie problemów kredytów frankowych" - wyliczał niezrealizowane według niego obietnice PiS Paweł Poncyljusz. "Gospodarka pędzi, dlatego że jest koniunktura. Nie wynika to z PiS. Mogę podać dziesiątki przykładów, gdzie ministrowie rządu PiS zaciągają hamulec ręczny właśnie teraz, kiedy polska gospodarka  powinna pędzić, bo jest dobra koniunktura, bo jest dobry wzrost gospodarczy, jest Europa" - stwierdził. 

Robert Mazurek pytał swojego gościa również o jego słowa, w których uznał Antoniego Macierewicza za dobrego kandydata na szefa MON. "Antoniego Macierewicza znam dość długo i lista pretensji i żali, które do niego mam, to ona jest bardzo długa. Czy to oznacza, że Wojska Obrony Terytorialnej są złym rozwiązaniem? Nie" - tłumaczył kandydat Koalicji Obywatelskiej na posła z Rzeszowszczyzny. "Widzimy faceta, który tragedii smoleńskiej niczego nie wyjaśnił, pozwalniał różnych ludzi z armii" - mówił gość RMF FM.

POSŁUCHAJ ROZMOWY ROBERTA MAZURKA Z PAWŁEM PONCYLJUSZEM

Robert Mazurek: Czy zna pan już Koszalin?

Paweł Poncyljusz: Koszalin? Kiedyś byłem, ale teraz nie.

Proszę pamiętać, że w Koszalinie mówimy źle o Słupsku, a w Słupsku źle o Koszalinie. Proszę nie pomieszać.

To tak jak Gorzów i Zielona Góra, czy Toruń i Bydgoszcz.

Mówię o tym Koszalinie, bo pan podobno jest z Rzeszowa teraz.

Startuję z Rzeszowa.

Ale wie pan, to do wczoraj, bo to się może wszystko zmienić. Wczoraj się okazało, że pani Małgorzata Kidawa-Błońska dowiedziała się, że jednak nie Wrocław, tylko Warszawa.

Po pierwsze, już dzisiaj nic się nie da zmienić na listach wyborczych.

Ano właśnie. Wczoraj był ostatni dzień.

Wczoraj był ostatni dzień. Także panie redaktorze. Błąd pewien. 

Wie pan, PO jest w stanie wszystko zmienić.

PiS jest w stanie więcej. Nawet w jedną noc.

I co, jak pan tam teraz pojedzie, to co...

Ja już stamtąd przyjechałem, panie redaktorze.

Jak pan tam pojedzie to pan powie: "Nie czuję, nie rozumiem Polski wschodniej. Nie potrafię nadawać na tych samych falach. Spotkania na wsiach były żenujące". To mówi wam, drodzy wyborcy, Paweł Poncyljusz. "Pytano mnie, czy jestem Żydem. Ręce opadają". Czy z takim obrzydzeniem można teraz powiedzieć mieszkańcom Podkarpacia: kochajcie mnie?

Dobrze, że pan przypomniał te słowa. Te słowa padły w 2007 roku. To już 12 lat.

Ja pamiętam.

Rzeszowszczyzna, z której teraz startuje, to jest w dużej części bardzo dobrze rozwinięty region. Nie mówię o całym Podkarpaciu, bo jest bardzo zróżnicowane. Ale mnie z tym regionem w tej chwili bardzo dużo łączy.

Dobrze, prosta sprawa. Żadnych przeprosin?

To była bardzo specyficzna sytuacja. To co pan cytował, to było spotkanie na wsi, w której odbyło się referendum europejskie...

Jest pański wywiad dla "Gazety Wyborczej"...

... tak, ale ja panu tylko przypomnę, że ta miejscowość, do której pojechałem jako kandydat PiS do europarlamentu...

Tak, to zmienia wszystko.

 ... zaatakowała mnie bardzo dziwnie. Natomiast dziś Polska wschodnia jest inna, a Rzeszów jest jeszcze lepiej rozwinięty, by się pan zdziwił. Nie wiem, kiedy pan był w Rzeszowie. Ja teraz jestem codziennie prawie.

Panie Pawle, ma pan wyjątkową okazję powiedzieć "przepraszam", wszystkim, którzy poczuli się dotknięci.

Jeżeli ktoś poczuł się dotknięty, to oczywiście przepraszam. Myślę, że ci, którzy się poczuli dotknięci i tak nie zmienią na mój temat zdania. A ci, którzy rozumieją...

... czyli i tak wszystko jedno.

A ci, którzy rozumieją większą złożoność tego obrazu sprzed 12 lat, myślę, że to rozumieją. Więc ich przepraszam w szczególności.

A propos wizerunku. Tygodnik "Wprost" donosi, że firma zajmująca się PR, firma izraelska, mówi PO: nie, trzeba schować Grzegorza Schetynę. Grzegorz Schetyna najpierw się odcina, a później jednak się chowa. Mówi, że to nie on będzie kandydował. Firma PR ustawia wam lidera kampanii wyborczej? Lidera partii? Kandydata na premiera?

Wie pan, szczerze mówiąc, ja siedzę w Rzeszowie - z przerwami na Kielce, tak, jak wczoraj MSPO, czyli salon obronny, a dzisiaj jestem u pana. Więc nie wiem tak naprawdę kto komu doradza tutaj. Natomiast mogę powiedzieć tylko tyle, jeżeli pan żegluje - ja żegluje czasami na Mazurach - to wiemy o tym, że jest łódka, jest załoga i jest ktoś kto trzyma ster, on się nazywa sternik. Jeżeli sternik podejmuje decyzję o zwrocie przez sztag, to cała załoga nie łapie za ster i nie szarpie w drugą stronę, tylko pokornie przyjmuje do wiadomości, jaką decyzję podjął sternik.

Panie Pawle, tylko dlaczego tym sternikiem jest firma opłacana w szeklach?

Przede wszystkim sternikiem jest Grzegorz Schetyna. Jeżeli Grzegorz Schetyna dzisiaj mówi: zwrot przez sztag, idziemy prawym halsem, zamiast lewym, to po prostu idziemy.

"To jest naturalne, że zawsze szef partii to jest ta osoba, która po wyborach będzie nominowana na funkcję premiera".

Tak być powinno, ale wiemy dobrze, że od wielu lat się to...

Tak mówiła Małgorzata Kidawa-Błońska w moim programie i to jeszcze miesiące temu.

Tylko kołek w płocie nie zmienia zdania, to po pierwsze. Po drugie to jest też tak, że mamy do czynienia z sytuacją, w której to czy Grzegorz Schetyna będzie liderem listy w Warszawie, czy we Wrocławiu jest mniej ważne, niż to jakie będziemy mieli podatki, jaka będzie gospodarka, czy kolejni ministrowie będą przyjeżdżać do Polski i mówić po powrocie, że będą uruchamiać jakieś tam procedury.

Małgorzata Kidawa Błońska mówiła 20  października cztery lata temu, że "Mam wrażenie, że Beata Szydło została wykorzystana". Pani Małgorzato, pani marszałek, no to jest pani teraz "w tych butach", chciałoby się powiedzieć.

Nie. Ja Małgorzatę Kidawę-Błońską znam jeszcze jak byliśmy wspólnie radnymi w Warszawie...

Ale nie, powinien ją pan znać z roku 2010. Pan był wtedy rzecznikiem kampanii Jarosława  Kaczyńskiego, ona była rzeczniczką. Ja pamiętam co pan wtedy o niej mówił, ponieważ to była rozmowa prywatna po moim wywiadzie z Małgorzatą Kidawą-Błońską, to ja nie będę tego cytował.

Byliśmy konkurentami politycznymi, ale tak samo  konkurentami politycznymi był Jarosław Gowin i Jarosław Kaczyński, konkurentami był  Zbigniew Ziobro i Jarosław Kaczyński. W polityce się mówi różne rzeczy.

Panie ministrze, panie pośle.

Skromny wyrobniku.

Skromny wyrobniku. Jakie pan ma poglądy? Dlatego, że na przykład Paweł Rabiej mówi tak: "Najpierw związki partnerskie, później małżeństwa, a w końcu adopcja dzieci". Barbara Nowacka - mówię cały czas o pana koleżankach i kolegach z jednej koalicji - mówi tak: "To dobry kierunek". A co mówi Paweł Poncyljusz?

Paweł Poncyljusz mówi niezmiennie to samo: Jestem w małżeństwie od 23 lat, jednym małżeństwie i nie zamierzam tego zmieniać, z jedną żoną, mam z nią czwórkę dzieci. Jeżeli chodzi o same związki partnerskie, prawdopodobnie nie unikniemy uregulowania tego choćby na polu kodeksu cywilnego.

Pytam, czy jest pan zwolennikiem wprowadzenie związków partnerskich, tak jak Grzegorz Schetyna mówił, że tak, najwyższy czas wprowadzić.

Związki partnerskie, jeżeli będziemy regulować na polu kodeksu cywilnego, bo w rodzinnym faktycznie to, o czym pan Paweł Rabiej mówi, to się w pewnym sensie może tym skończyć... Że koniec procedur uznawania związku partnerskiego na równi z małżeństwem oznacza faktycznie prawo do posiadania dzieci.

Panie Pawle, do puenty proszę.

I puenta jest taka, jeżeli będę miał dokument w postaci zmian w kodeksie cywilnym, to zagłosuję za tym. Jeżeli ktoś będzie próbował zmusić mnie do kodeksu rodzinnego...

Pan jest za wprowadzeniem związków partnerskich, czy nie?

Nie, ja jestem zwolennikiem...

Bo pan zaczyna opowiadać o procedurach...

Bo to ma znaczenie.

Czy mogę dokończyć pytanie? Pańscy wyborcy poczują się zdezorientowani.

Nie, moi wyborcy mogą wiedzieć jedną rzecz: że jeżeli chodzi o uregulowanie związków partnerskich poprzez kodeks cywilny - będę głosował za. Jeśli będzie to kodeks rodzinny - będę miał duży opór, musiałbym wtedy wiedzieć, jakie są tego konsekwencje i opinie na ten temat.