"Jesteśmy gotowi do ataku szczytowego i zdrowi, więc czekamy tylko na optymalne warunki" - mówi RMF FM prosto z bazy pod K2 Andrzej Bargiel, który chce w tym roku dokonać pierwszego zjazdu na nartach drugiej góry Ziemi. W rozmowie z dziennikarzem RMF FM Bartoszem Styrną himalaista i narciarz ekstremalny dodaje, że plan zakłada wejście na szczyt 20 lipca, ale wszystko zależy od pogody. Opowiada również o drugiej już akcji ratunkowej, w której brała udział jego ekipa, oraz o wsparciu, jakie zapewnia mu dron sterowany przez jego brata.

Andrzej Bargiel /Marcin Kin /Marcin Kin Photography

Bartosz Styrna: Jakie są Wasze plany na najbliższe godziny? Ostatnia informacja była taka, że byliście na 7800...

Andrzej Bargiel: To było wyjście związane z aklimatyzacją. To była droga Abruzzich, którą nie będę wchodził na szczyt. Wybrałem ją właśnie po to, by było bardzo szybko. Wyszedłem rano o 5, tego samego dnia wróciłem do bazy. (...) Tutaj mieliśmy mały kłopot, bo był wypadek, w który się zaangażowaliśmy. Ja dopiero o 5 rano się położyłem.

Mówisz o wypadku partnera Kacpra Tekieli... (Stando Vrba został uderzony kamieniem podczas wspinaczki na północnej ścianie Broad Peak North - przyp. red.)

Tak. Ale na szczęście to wszystko dobrze się skończyło. Musieliśmy go przetransportować przez lodowiec, zorganizować akcję, na szczęście mieliśmy nosze i wszystko dobrze się skończyło. Lekarz spod Broad Peak’u z produkcji filmowej, która jest realizowana, dotarł na szczęście tutaj z chłopakami i udało się mały zabieg u nas zorganizować. Położyliśmy się dopiero o 5, ale już jesteśmy wypoczęci i gotowi do ataku szczytowego. Pogoda jest różna, ale ja jestem dobrej myśli, mam nadzieję, że wszystko się ułoży i może nawet jutro będę w stanie wyjść do ataku szczytowego.

Czyli możliwe, że jutro ruszycie z bazy i to będzie już to wyjście szczytowe...

Tak z Januszem Gołębiem ruszymy do obozu III, stamtąd wyruszymy do obozu IV, żeby przygotować jeszcze drogę na tym odcinku i 20 lipca bylibyśmy na szczycie, jeżeli wszystko dobrze pójdzie, ale to jutro jeszcze się okaże rano. Będziemy po prostu sprawdzać prognozy i podejmować decyzje. Ale generalnie jesteśmy gotowi do ataku szczytowego i zdrowi, więc czekamy tylko na optymalne warunki.

Rozumiem, że 20 lipca na szczycie, taki jest plan, i wtedy podejmujesz próbę zjazdu...

Tak. Wygląda to dobrze na ten moment. Byleby nie spadło za dużo śniegu, by zagrożenia lawinowe nie było zbyt duże. Teraz nic mi nie pozostało, tylko czekać. Wydaje mi się, że mamy dość dobry timing. Dziś jest 17 lipca, jesteśmy zaaklimatyzowani w pełni. Ten sezon tu trwa do 30 lipca. Statystycznie te wejścia są między 20 a 30 lipca. My jesteśmy na ten moment gotowi, by próbować to zrobić.

Jak linia zjazdu? Czy są tam jeszcze dla Ciebie jakieś tajemnice?

Uważam, że te najważniejsze momenty mam rozpoznane i "zjechane". (...) Teraz potrzebuję tylko zdrowia i pogody, by się tam znaleźć na szczycie i dobrej widoczności podczas zjazdu.

Czy brat będzie towarzyszył Ci, latając dronem, podczas tego wyjścia szczytowego i podczas zjazdu?

Będzie. To jest naprawdę bardzo pomocne dla mnie, bo mogę rozpoznawać drogę z poziomu bazy za pomocą zdjęć z jego drona i wybierać optymalną linię. Na pewno podczas zjazdu też mogą przez radio sugerować mi i doradzać a propos drogi. Parę dni temu wyleciał na szczyt K2. To jest niesamowite, naprawdę robi olbrzymie wrażenie.

Czyli był już dronem na szczycie, tak? Udało mu się dolecieć?

Tak, tak. To naprawdę jest niesamowite, bo można zobaczyć tę najtrudniejszą partię - Bottleneck na 8300 metrów. Bardzo mi to pomaga i cieszę się, że jest tutaj ze mną. Mam nadzieję, że będzie na tyle dobra widoczność, by mógł znaleźć się bardzo wysoko i towarzyszyć mi podczas tego ataku szczytowego, jak i samego zjazdu.

(ł)