"Niczego nie oceniam. Czekam spokojnie na to, co się wydarzy. Uważam, że już tak naprawdę jesteśmy zwycięzcami. Jesteśmy nominowani w trzech kategoriach. Żaden polski film nie był nominowany do takiej ilości nagród. Uważam, że tworzymy historię polskiej kinematografii i z tego należy się bardzo, bardzo cieszyć, a co się wydarzy w niedzielę, to się wydarzy" - mówi w rozmowie z amerykańskim korespondentem RMF FM Pawłem Żuchowskim Ewa Puszczyńska - producentka "Zimnej wojny".

Twórcy filmu "Zimna wojna" są już w Hollywood. Tam trwa już odliczanie do 91. ceremonii wręczenia najważniejszych filmowych nagród. Nasz amerykański korespondent Paweł Żuchowski rozmawiał z producentką filmu Ewą Puszczyńską.

W tej chwili sytuacja jest trochę inna. "Roma" jest jednak bardzo silnie promowana przez Netflix i rzeczywiście jest obecna wszędzie, jest nominowana w 10 kategoriach. To jest naprawdę bardzo silna konkurencja. Oprócz "Romy" są jeszcze inne filmy bardzo dobre w kategorii film nieanglojęzyczny, chociażby "Złodziejaszki" - mówiła pytana o porównanie sytuacji "Zimnej wojny" do "Idy", która nie była faworytem, a jednak dostała Oscara w 2015 roku.

Pytana o to, czy uważa, że "Zimna wojna" została pokochana przez widzów na świecie, odpowiedziała: Oczywiście, to nie jest moje zdanie, to są fakty. Film został sprzedany do ponad 100 krajów świata i rzeczywiście tam, gdzie wszedł do kin - a nie wszedł jeszcze wszędzie - są bardzo dobre wyniki. Rzeczywiście ludzie chodzą do kina i bardzo im się ten film podoba. To są fakty. Ten film ludzie kochają.