Raport polskiej komisji dotyczący katastrofy smoleńskiej będzie tak napisany, aby był jak najbardziej czytelny, ale nie będzie w nim żadnego odnoszenia się do raportu MAK - zapowiada wiceprzewodniczący Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego płk Mirosław Grochowski. Dokument ma zostać upubliczniony w lutym.

Uwagi do projektu raportu MAK zostały przesłane w języku rosyjskim, bo w takim języku opracowywano raport końcowy. Wersja polska miała jedynie ułatwić Rosjanom prace, gdyby mieli jakieś wątpliwości do tłumaczenia - powiedzieli członkowie polskiej komisji. Są rozczarowani, że do raportu końcowego... czytaj więcej

Nasz raport będziemy starali się przedstawić w jak najbardziej zrozumiałej formie. Nie będzie on porównaniem do raportu Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego, bo jego oceny dokonaliśmy poprzez przygotowanie uwag. Przedstawimy nie swoją wersję, ale prawdę, do której udało nam się dotrzeć - podkreślił płk Grochowski.

Pytany, w jakim zakresie raport będzie zbieżny z dokumentem MAK-u odparł: W sensie formy zadbamy jednak, aby nie było w nim braków formalnych i umieścimy informacje w tych miejscach w których powinny być.

Raport będzie stworzony według wzoru przepisów cywilnych czyli porównywalny do raportu MAK, ale nieodnoszący się do niego. Do raportu MAK-u już się odnieśliśmy przekazując nasze uwagi - powiedział Grochowski, dodając, że w dokumencie takim jak raport nie może się znaleźć żadne stwierdzenie, które nie ma poparcia w treści.

To wszystko musi być czytelne - podkreślił.

Członek komisji Wiesław Jedynak powiedział z kolei, że uwagi strony polskiej były polemiką do raportu MAK. Trzeba wyraźnie powiedzieć, że były one obiektywne i profesjonalne - powiedział Jedynak.