Wiele wskazuje na to, że w ustawie o Sądzie Najwyższym jest kolejna luka, która może uniemożliwić wybór jego nowego Pierwszego Prezesa. Obecnie nie ma kogoś, kto zwołałby wybierające kandydatów na to stanowisko Zgromadzenie Ogólne sędziów SN. A kiedy już będzie - może zabraknąć sędziów, którzy mogliby dokonać ich wyboru…

Wiele wskazuje na to, że w ustawie o Sądzie Najwyższym jest kolejna luka, która może uniemożliwić wybór jego nowego Pierwszego Prezesa

Wyboru 5 kandydatów na Pierwszego Prezesa SN dokonuje Zgromadzenie Ogólne jego sędziów. Może to zrobić, kiedy obsadzonych jest 80 ze 120 stanowisk sędziowskich. Na razie to niemożliwe, konkurs na 44 wolne stanowiska jest jeszcze na etapie zbierania kandydatur przez Krajową Radę Sądownictwa.

Nawet po uproszczeniu procedury, wprowadzonym przez najnowszą nowelizację ustawy o SN, pierwszych "nowych" sędziów KRS zarekomenduje prezydentowi do powołania najwcześniej pod koniec września. Zapewne nie będzie to jeszcze obsada wszystkich 44 wakujących stanowisk, na ich uzupełnienie trzeba będzie poczekać kolejne tygodnie.

Gdyby jednak liczba sędziów SN osiągnęła stan wymagany do dokonania wyboru 5 kandydatów na stanowisko Pierwszego Prezesa - nie będzie komu zwołać Zgromadzenia Ogólnego w tym celu.

Kto tu rządzi?

Regulamin Sądu Najwyższego, nadany przez prezydenta, wskazuje, że terminy posiedzeń ZO wyznacza Pierwszy Prezes sądu. Wszyscy obecni sędziowie uznają, że Pierwszym Prezesem pozostaje Małgorzata Gersdorf. Ona sama zgromadzenia ws. wyboru kandydatów na swoje stanowisko oczywiście nie zwoła.

Nie zrobi tego także zastępujący ją pod jej nieobecność prezes Józef Iwulski. Co więcej, kiedy w SN zbierze się wystarczająca do dokonania wyboru liczba 80 sędziów - Iwulski będzie już pewnie sędzią w stanie spoczynku. Stanie się to automatycznie, kiedy upłyną trzy miesiące od wydania przez KRS negatywnej opinii ws. jego dalszego orzekania - o ile prezydent jego misji nie przedłuży.

Co więcej, Zgromadzenia Ogólnego ws. wyboru kandydatów na Pierwszego Prezesa nie zwoła zapewne żaden z ew. powołanych na pełniącego obowiązki Pierwszego Prezesa obecnych sędziów. Z ich punktu widzenia byłoby ono bezprzedmiotowe, bo przecież ich zdaniem wciąż trwa kadencja Pierwszej Prezes Małgorzaty Gersdorf.

Kto tu ma rządzić?

Oczywiście prezydent może w październiku powołać do kierowania sądem któregoś z "nowych" sędziów i Zgromadzenie Ogólne może zwołać właśnie taki sędzia. Wtedy jednak można oczekiwać, że - ze względu na bezprzedmiotowość ZO - "starzy" sędziowie się na posiedzeniu nie pojawią albo przegłosują sędziów "nowych". Tak czy inaczej, wybór będzie niemożliwy.

Na dodatek cała akcja musiałaby się rozegrać tuż przed październikowymi wyborami samorządowymi i - być może - referendum ws. zmian w konstytucji. Zapewne bowiem przegranie tak jawnej konfrontacji "nowego" ze "starym" w Sądzie Najwyższym nie wpłynęłoby korzystnie na wyniki "nowego" w wyborach.

Żeby wybrnąć z tych kłopotów, rządzący mogą oczywiście znów poprawić ustawę o Sądzie Najwyższym. Jeśli tak zrobią, będzie to już szósta jej nowelizacja w ciągu kilku miesięcy.


(e)