Resorty obrony Litwy, Łotwy i Estonii ostrzegają, że Rosja rozpoczęła szeroko zakrojoną operację dezinformacyjną, twierdząc, że państwa bałtyckie udostępniły Ukrainie swoje terytorium do ataków na Rosję. Te działania Rosji mają związek z ukraińskimi atakami dronowymi na obiekty paliwowe w okolicach Sankt-Peterburga. Cześć bezzałogowców naruszyła przestrzeń powietrzną Litwy, Łotwy i Estonii.
- Na Telegramie pojawiły się informacje, że ukraińskie drony atakujące rosyjski obwód leningradzki miały przelatywać nad Polską, Litwą, Łotwą i Estonią za zgodą tych państw.
- Państwa bałtyckie stanowczo zaprzeczają tym doniesieniom.
- Rosja próbuje zdyskredytować NATO i podważyć zaufanie do instytucji państwowych, wykorzystując dezinformację dotyczącą udziału krajów bałtyckich.
- Więcej aktualnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl. Bądź na bieżąco.
Na kontach w komunikatorze Telegram pojawiły się treści, zgodnie z którymi ukraińskie drony atakujące w tym tygodniu obwód leningradzki na zachodzie Rosji przeleciały nad terytorium Polski, Litwy, Łotwy, Estonii za pozwoleniem tych krajów, a następnie nad Morzem Bałtyckim.
Resorty państw bałtyckich wydały wspólne oświadczenie, w którym zaprzeczyły, że ich kraje uczestniczą w planowaniu i realizacji ukraińskich kontrataków na Rosję.
Zaznaczyły jednocześnie, że wspierają Ukrainę w inny sposób - dostarczając sprzęt wojskowy, pomoc humanitarną i wsparcie finansowe. Podkreśliły też, że Ukraina ma prawo do obrony przed rosyjską inwazją.
Rosja natomiast - dezinformując - demonstruje swoją słabość i to, że nie jest w stanie obronić infrastruktury nad Bałtykiem przez atakami Ukrainy.
W oświadczeniu zwrócono też uwagę na fakt, że celem Rosjan jest dyskredytacja NATO, podział społeczeństwa, podważenie zaufania do instytucji państwowych i osłabienie poparcia dla Ukrainy.
W piątek siły zbrojne poinformowały, że myśliwce fińskich sił powietrznych F/A-18 Hornet zostały poderwane i operują w przestrzeni powietrznej nad terytorium na południu kraju i wodami przybrzeżnymi w związku z atakami Ukrainy na rosyjskie porty naftowe we wschodniej części Zatoki Fińskiej.
Odgłosy przelatujących myśliwców często słyszane były w czwartek i w piątek także m.in. nad stolicą, Helsinkami.
Zintensyfikowana operacja sił powietrznych wynika z działań Ukrainy na obszarach w pobliżu Finlandii, wymierzonych w rosyjskie obiekty infrastrukturalne. "Zadaniem myśliwców jest to, by drony przelatujące w regionie nie przedostały się w głąb terytorium kraju. Jednocześnie monitorujemy otaczające tereny, by chronić integralność terytorialną Finlandii w każdej sytuacji" - podkreślono w komunikacie armii.
W misje patrolowe, realizowane w związku z ukraińskimi atakami na rosyjskie obiekty w regionie obwodu leningradzkiego, w tym kluczowe porty naftowe, zaangażowane są także okręty fińskiej marynarki wojennej, operujące na wodach Zatoki Fińskiej.
W środę we wczesnych godzinach porannych dron nadlatujący od strony rosyjskiej uderzył w komin elektrowni Auvere w północno-wschodniej Estonii. W wyniku incydentu nikt nie został ranny, a sama elektrownia nie została uszkodzona.
W związku z tym incydentem część infrastruktury elektroenergetycznej Estonii, w tym kluczowe dla działania sieci podstacje transformatorowe, zostaną zabezpieczone betonowymi blokami - podał państwowy dystrybutor energii Elering.
Szkody byłyby większe, gdyby dron, zamiast w komin elektrowni, uderzył w znajdującą się kilkaset metrów dalej podstację w Viru, dlatego planujemy osłonić część transformatorów - przekazało kierownictwo dystrybutora cytowane w piątek przez radio ERR. Nawet jeśli sama elektrownia w wyniku uderzenia drona pozostanie częściowo lub całkowicie nienaruszona, ale uszkodzona będzie podstacja, to niemożliwe będzie przesyłanie energii elektrycznej do odbiorców - podkreślono.
Według szacunków Elering przeniesienie większej stacji elektroenergetycznej pod ziemię kosztowałoby ok. 100 mln euro, natomiast obudowanie transformatora betonowymi blokami to koszt ok. 5 mln euro.
Niemal równolegle co w Estonii, inny dron, również od strony rosyjskiej, wleciał w przestrzeń powietrzną Łotwy i eksplodował.
Oba incydenty zbiegły się w czasie z ukraińskim atakiem dronowym na rosyjski port Ust-Ługa w obwodzie leningradzkim.
W nocy z poniedziałku na wtorek dron rozbił się i eksplodował w rejonie orańskim na południu Litwy, przy granicy z Białorusią. Premierka Inga Ruginiene potwierdziła we wtorek, że był to dron ukraiński i ma związek z operacją, którą Ukraińcy przeprowadzili tamtej nocy przeciwko Rosji. Bezzałogowca nie wykryły ani litewskie, ani białoruskie systemy radarowe, gdyż maszyna leciała najprawdopodobniej na wysokości poniżej 300 metrów.