NASA potwierdziła, że sonda Parker Solar Probe przetrwała pierwsze zbliżenie do Słońca i przesłała na Ziemię sygnał wskazujący, że jej aparatura pracuje normalnie. W poniedziałek sonda wykonała pierwszy z 24 przelotów wokół naszej gwiazdy i zbliżyła się do niej na rekordowo bliską odległość zaledwie 24 milionów kilometrów. Na wyniki prowadzonych przez aparaturę Parker Solar Probe pomiarów będziemy jednak musieli jeszcze poczekać, ich przesłanie będzie możliwe dopiero wtedy, gdy pojazd oddali się od Słońca na odpowiednio dużą odległość.

Rysunak sondy Parkera na tle Słońca /NASA/Johns Hopkins APL/Steve Gribben /Materiały prasowe

Podczas przelotu przez punkt tak zwanego peryhelium, 5 listopada, Parker Solar Probe osiągnęła też rekordową prędkość obiektu zbudowanego ręką człowieka. Podróżowała z prędkością ponad 340 tysięcy km/h. Rekordy prędkości i zbliżenia do Słońca sonda ma pobić jeszcze wielokrotnie, aż do ostatniego przelotu, kiedy znajdzie się zaledwie 6 milionów kilometrów od naszej gwiazdy. 

Praca aparatury sondy w warunkach niezwykle silnego promieniowania słonecznego jest możliwa dzięki ukryciu jej za ognioodporną tarczą. tak zwany Thermal Protection System ma przesłaniać sondę od strony Słońca i wytrzymać temperaturę sięgającą nawet 1400 stopni Celsjusza. Podczas pierwszego przelotu, temperatura tarczy miała nie przekroczyć jeszcze 440 stopni Celsjusza. Ekran został tak zaprojektowany i ma być tak skuteczny, że temperatura samej aparatury naukowej powinna utrzymać się w rejonie 30 stopni Celsjusza.

Parker Solar Probe została zaprojektowana tak, by mogła podczas bliskich przelotów wokół Słońca sama zadbać o siebie i swój cenny ładunek, bez kontroli z Ziemi. Wiemy już, że jej się to udało - potwierdził Thomas Zurbuchen z Science Mission Directorate w centrali NASA w Waszyngtonie. Sonda jest kulminacją sześciu dekad naukowego postępu. Teraz udało nam się przeprowadzić pierwszą bliską wizytę u naszej gwiazdy, co będzie miało znaczenie nie tylko dla tego, co wiemy o jej wpływie na warunki na Ziemi, ale i dla głębszego zrozumienia całego Wszechświata - dodaje. 

Silne promieniowanie słoneczne wyklucza komunikację z sondą, gdy znajduje się w rejonie naszej gwiazdy. W trakcie przelotu wokół Słońca jest w stanie wysłać do centrum kontroli lotu pojedynczy sygnał, opisujący jej stan. Najcenniejszy z punktu widzenia misji sygnał A, oznaczający, że cała aparatura pracuje normalnie, dotarł do Johns Hopkins University Applied Physics Lab, gdzie mieści się owo centrum, wczoraj, przed 23 polskiego czasu. Na tej podstawie NASA potwierdza, że instrumenty pracują normalnie, wciąż zbierają dane. Ta faza misji potrwa do 11 listopada, potem przez kilka tygodni naukowcy będą niecierpliwie czekać na pierwsze naukowe dane. 

(az)