Bez postępów ws. migracji zakończył się unijny szczyt w Brukseli. Liderzy UE ponownie dyskutowali o koncepcji obowiązkowych kwot uchodźców. „Wciąż istnieją poważne różnice między krajami UE w sprawie podziału uchodźców na wypadek kolejnego kryzysu migracyjnego” – powiedział naszej dziennikarce unijny dyplomata po dyskusji na ten temat unijnych przywódców na szczycie w Brukseli.

Jak poinformowały dziennikarzy źródła unijne, kanclerz sprawującej przewodnictwo w UE Austrii Sebastian Kurz przekazał reszcie liderów, że nie ma wystarczającego poparcia dla koncepcji "obowiązkowej solidarności". W praktyce oznacza to, że upadł najnowszy pomysł, który miał dać nadzieję na znalezienie rozwiązania ws. reformy prawa azylowego UE.

Austriacy przez całe lato rozmawiali ze stolicami na ten temat. W ich propozycji nie chodziło o zmuszanie państw członkowskich do obowiązkowego przyjmowania uchodźców, tak jak przewidywały to wcześniejsze projekty. Tym razem stolice miały mieć możliwość "wykupienia" się z rozdzielnika poprzez realizowanie innych działań, które miałyby ulżyć najbardziej obciążonym migracją krajom.

Przypomina to proponowaną jeszcze w 2016 r. przez prezydencję słowacką (i wspieraną przez Polskę) koncepcję "elastycznej solidarności". Wówczas pomysł ten został odrzucony, głównie przez dużą niechęć do takich rozwiązań m.in. ze strony Włoch.

Polska niewzruszona

Kanclerz Niemiec Angela Merkel miała mówić na czwartkowym szczycie, że nie jest gotowa, by porzucić dotychczasowe podejście, czyli system obowiązkowego rozdzielnika. W podobnym duchu miało się wypowiedzieć też kilku innych przywódców.

Polska jest po drugiej stronie barykady, od dawna przeciwstawiając się jakimkolwiek pomysłom narzucenia obowiązku przyjmowania uchodźców. Wprawdzie we wnioskach po szczycie UE w czerwcu zapisano, że "należy wypracować konsensus w sprawie rozporządzenia dublińskiego", ale nie oznacza to, że porzucone zostały pomysły przymusowego rozdzielnika.

W czwartek szefowie państw i rządów zwrócili uwagę, że liczba nielegalnych przekroczeń granicy unijnej spadła o 95 proc. od najgorszego momentu w październiku 2015 r. (szczytu kryzysu migracyjnego). Z przyjętych wniosków wynika, że "28" podkreśla wagę przyszłego zapobiegania nielegalnej migracji i wzmocnienia współpracy z krajami pochodzenia i tranzytu, zwłaszcza w Afryce Północnej.

Pierwsze takie spotkanie w historii

Szefowie państw i rządów UE zdecydowali, że 24-25 lutego w Egipcie odbędzie się szczyt UE i Ligi Państw Arabskich. Będzie to pierwsze tego typu spotkanie w historii. Unia już teraz współpracuje np. z Egiptem, dostarczając mu środki i np. łodzie, by utrzymywał szczelną granicę. Takie podejście - jak tłumaczą dyplomaci - ma być przykładem dla innych krajów.

Walka przeciwko sieciom przemytników musi być przyspieszona: praca z krajami trzecimi ws. dochodzeń, zatrzymywania i ścigania przemytników i handlarzy w celu uniemożliwienia ludziom podjęcia niebezpiecznych podróży musi być zintensyfikowana - podkreślili liderzy.

Wskazali, że lepiej monitorowana powinna być działalność przemytników w internecie, gdzie komunikują się oni ze swoimi potencjalnymi "klientami". Rada UE i Komisja Europejska mają pracować nad propozycjami prawnymi w tej sprawie.

Według relacji dyplomatów na szczycie nie było też wielkiego wsparcia, by z pakietu siedmiu propozycji dotyczących migracji "wyjąć" pięć, które są już uzgodnione i przyjąć je teraz (przed eurowyborami), nie czekając na konsensus ws. rozporządzenia dublińskiego (gdzie znajduje się najtrudniejsza kwestia relokacji uchodźców).

Liderzy wskazali też na konieczność pracy nad przyspieszaniem powrotów tych, którzy nie mają prawa przebywać na terenie UE (chodzi głównie o migrantów ekonomicznych). UE ma intensywniej pracować nad porozumieniami o readmisji z państwami, z którymi nie ma jeszcze takich umów o przyjmowaniu swoich obywateli, wykorzystując do tego wszelkie możliwe instrumenty.

"Prawdziwym rozwiązaniem jest nie używanie migracji w spotach wyborczych, tylko skuteczna ochrona granicy zewnętrznej"

Sprawę migrantów skomentował Donald TuskPrawdziwym rozwiązaniem jest skuteczna ochrona granicy zewnętrznej, a nie używanie migracji w spotach wyborczych. Nie ma przymusowej relokacji - powiedział w rozmowie z dziennikarzami w Brukseli w czwartek szef Rady Europejskiej.

Tusk pytany, czy jest możliwy powrót do pomysłu przymusowej relokacji uchodźców odpowiedział, że pomysł ten był łatwy do wykorzystania przez tych, którzy z migracji zrobili "jeden z atutów w debacie politycznej". Mówię tutaj przede wszystkim o tych politykach, którzy z migracji zrobili takie skuteczne narzędzie straszenia opinii publicznej - podkreślił szef rady Europejskiej.

Fakty są inne: nie ma przymusowej relokacji. Niektórzy mieli tutaj takie plany, ale one od początku wydawały się nie do przeprowadzenia - dodał Tusk. Według niego pomysł przymusowej relokacji uchodźców należałoby traktować jako "element debaty, a nie realistyczne projekty". Nie powinno być przymusu w relokowaniu i moim zdaniem nie będzie takiego modelu - oświadczył.

Prawdziwym rozwiązaniem jest nie używanie migracji w spotach wyborczych, tylko skuteczna ochrona granicy zewnętrznej - zauważył Tusk.

(nm)