Od czasu uprowadzenia z Caracas prezydenta Nicolasa Maduro przez amerykańskich żołnierzy, władza w Wenezueli przeszła w ręce Marco Rubio. Sekretarz stanu USA, jak podkreśla „New York Times”, „stał się de facto wicekrólem Wenezueli, sprawując taką kontrolę nad suwerennym narodem, jakiej nie miał żaden amerykański urzędnik, odkąd Paul Bremer III przybył do Bagdadu w 2003 roku, by rządzić okupowanym przez USA Irakiem”. Rubio, choć zarządza krajem z odległości tysięcy kilometrów, decyduje o losach milionów Wenezuelczyków.
Kontrola finansów i bogactw naturalnych
Według informacji zebranych przez amerykański dziennik, Rubio i jego zespół sprawują pełną kontrolę nad finansami Wenezueli, dystrybucją bogactw naturalnych oraz funkcjonowaniem rządu. Amerykański resort finansów przejmuje bowiem dochód z większości wenezuelskiego eksportu, a następnie przekazuje go Caracas poprzez system bankowy, „tak jakby rodzice wręczali dzieciom kieszonkowe”. To właśnie Rubio decyduje, kto i na co może wydać przekazane środki, co czyni z niego faktycznego zarządcę budżetu państwa.
Rubio pozostaje w stałym kontakcie z pełniącą obowiązki prezydenta Delcy Rodriguez, jednak – jak podkreślają źródła – nie jest to relacja partnerska.
To manifestacja siły USA w erze (prezydenta Donalda) Trumpa, w której zwycięzca bierze wszystko, niezależnie od kwestii suwerenności i prawa międzynarodowego – komentuje „NYT”.
Rubio nie tylko wpływa na decyzje finansowe, ale również personalne. To on miał decydujący głos przy kompletowaniu nowego gabinetu Rodriguez, a także ostrzegał Caracas przed prowadzeniem interesów z przeciwnikami Stanów Zjednoczonych.
Jednym z głównych celów administracji Trumpa w odniesieniu do Wenezueli jest zapewnienie Stanom Zjednoczonym korzyści z eksploatacji wenezuelskiej ropy. Zespół Rubio ułatwił amerykańskim firmom dostęp do sektora naftowego kraju, co jeszcze bardziej uzależniło Caracas od decyzji podejmowanych w Waszyngtonie. Układ ten, jak zauważa „NYT”, przypomina stosunki kolonialne, gdzie lokalne władze są jedynie wykonawcami woli zagranicznych mocarstw.
Ultimatum dla Rodriguez
Dziennik informuje, że o świcie 3 stycznia, tuż po uprowadzeniu Madura, Rubio zadzwonił do Delcy Rodriguez. Rozmowa odbyła się po hiszpańsku i miała charakter ultimatum. Rodriguez miała mieć wybór między współpracą z administracją Trumpa, a szerzej zakrojonymi atakami na infrastrukturę, bazy wojskowe i wysokiej rangi urzędników swego kraju.
Nie wiadomo, kto w przyszłości będzie rządził Wenezuelą. Najpopularniejszą postacią na scenie politycznej pozostaje liderka opozycji Maria Corina Machado, jednak jej relacje z armią i aparatem bezpieczeństwa są napięte. Rubio, nie widząc możliwości współpracy z Machado, postawił na Delcy Rodriguez.
Politolodzy przewidują, że tymczasowa prezydent będzie próbowała przeczekać prezydenturę Trumpa i zachować władzę. Jednak, jak podsumowuje „NYT”, „to, czy w kraju odbędą się wybory, które o tym przesądzą, nie zależy od niej – zależy od Rubio”.